Im więcej kłód pod nogi, tym lepiej. Raków na półmetku tuż za podium

Autor wpisu: 12 listopada 2017 19:30

Mówią, że co cię nie zabije, to cię wzmocni. W przypadku Rakowa jak na razie się sprawdza. Beniaminek od pewnego czasu toczy bój na dwóch frontach – nie tylko w lidze, ale i z władzami miasta – i pokazuje, że nikomu nie da się tak łatwo złamać. Właśnie rozbił w Siedlcach Pogoń 3:0 i zameldował się na półmetku sezonu tuż za podium. Czyli co, wiosną atak na ekstraklasę?

To pytanie, które pewnie nie raz i nie dwa zadali już sobie co niektórzy w Częstochowie, a niewykluczone, że zimą trzeba będzie znaleźć na nie odpowiedź. Niby ten sezon miał być taki na zadomowienie się w tej pierwszej lidze, poznanie jej specyfiki i przygotowanie sobie gruntu pod zaatakowanie ekstraklasy w niedalekiej przyszłości. Ale z drugiej strony może trzeba kuć żelazo póki gorące? Bo może taka szansa szybko się już nie pojawi? Zobaczymy. Na razie Raków gra naprawdę piłkę – szczególnie jak na beniaminka – widowiskową i niesamowicie skuteczną. 30 goli w 17 meczach – nikt tyle nie zdobył. To był siódmy mecz, w którym piłkarze Marka Papszuna strzelili rywalowi trzy gole.

Bardzo chcieliśmy wygrać ten mecz, oczywiście każdy chcemy wygrać, ale ten jakby bardziej. Dedykujemy to zwycięstwo naszemu właścicielowi Michałowi Świerczewskiemu. Wiemy, jaka jest teraz sytuacja naszego klubu. Wiemy też, że pasja tego człowieka jest olbrzymia. Poświęcenie finansowe też. Prezesie, to dla ciebie to zwycięstwo – przyznał tuż po spotkaniu Papszun.
I trudno się temu dziwić, bo gdyby nie właściciel firmy X-kom, Rakowa z pewnością nie byłoby dziś na poważnej piłkarskiej mapie Polski. Wiedzą o tym wszyscy, tylko szkoda, że najmniej ci, którzy mogliby Świerczewskiemu najbardziej w rozwoju klubu pomóc, czyli władze Częstochowy. Konflikt na linii klub – miasto przybrał w ostatnich dniach na sile, tuż po tym jak miasto zerwało umowę z Rakowem i zamiast wpłacić dotację w wysokości 500 tys. zł, zażądało od klubu 100 tys. zł grzywny za kibicowski incydent w Chorzowie.
Efekt jest taki, że tak napiętych stosunków między stronami jeszcze chyba nie było, a przecież one są na kursie kolizyjnym nie od wczoraj. Ostatnio za Rakowem wstawił się nawet prezes PZPN Zbigniew Boniek, który napisał list otwarty do władz miasta. Jaki efekt? Zobaczymy. Jedno jest pewno – bez wsparcia miasta, szczególnie jeśli chodzi o nowy stadion, o ataku na ekstraklasę trudno będzie myśleć.

Oczywiście. W tej chwili jest dużo emocji z obu stron, jest rozżalenie, rozczarowanie, czujemy się poszkodowani, ale wciąż pamiętam, że jakiś czas temu podjęliśmy próbę ocieplenia relacji klubu z miastem i niezależnie od tego, co się stało, nie chciałbym zbaczać z tej drogi. Mam nadzieję, że osoby zasiadające we władzach miasta trochę się zreflektują. Drzwi Rakowa dla przedstawicieli miasta wciąż są otwarte. Nadal chcemy, by miasto angażowało się w to, co tutaj robimy. Drużyna gra widowiskowo, strzela dużo goli, zajmuje czołowe miejsce w pierwszej lidze – więc ze sportowego punktu widzenia na pewno robimy bardzo dużo, by jak najwięcej mieszkańców Częstochowy uczestniczyło w życiu klubu – mówił nam niedawno prezes Rakowa Janusz Żyła (cała rozmowa TUTAJ).

Tak czy inaczej, mecz z Pogonią był najlepszym podsumowaniem pierwszej części sezonu w wykonaniu drużyny Papszuna. – Zagraliśmy bardzo dobre spotkanie, zresztą jak zwykle na wyjeździe (bilans ośmiu wyjazdów: 6 zwycięstw, 17 zdobytych bramek – przyp. red.). Kontrolowaliśmy wszystko niemal w każdej fazie meczu, nie pozwoliliśmy przeciwnikowi na grę w piłkę. Bardzo agresywnie, w pressingu. Wiedzieliśmy, po co tu przyjechaliśmy. I cel osiągnęliśmy – dodał trener Rakowa.

I pomyśleć, że po kilku niepewnych kolejkach na początku sezonu pojawiły się głosy, że pierwsza liga Papszuna przerasta. Bzdura. A ludziom w Rakowie trzeba jeszcze pogratulować jednej rzeczy – że nie wsłuchiwali się w te bzdury i wytrzymali ciśnienie.

Inne artykuły o: I Liga | Raków Częstochowa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli