Grzegorz Nowosadzki (prezes Wisły Puławy): PZPN odwraca kota ogonem i próbuje zrobić z nas pieniaczy

Autor wpisu: 15 maja 2017 14:21

PZPN nadal robi sobie jaja z Wisły Puławy i uważa, że zgodnie z prawem zmienił termin jej meczu z Tychami. Pierwszoligowy klub ma już tylko jedną ścieżkę – skierować sprawę do Rzecznika Ochrony Praw Związkowych. I z tego prawa korzysta. – Sprawa jest żenująca, ale z drugiej strony nie mogę pozwolić na to, by coś niedobrego stało się mojej drużynie. Muszę ponieść dodatkowe koszty. W imię polskiej piłki nożnej – mówi nam Grzegorz Nowosadzki, prezes Wisły Puławy.

O sprawie pisaliśmy szeroko w ubiegłym tygodniu – szczegóły TUTAJ.

Dla przypomnienia tylko:
Chodzi o mecz 31. kolejki między Tychami a Wisłą Puławy, który miał odbyć się 17 maja. Ponieważ jednak na stadionie w Tychach trwa wymiana murawy, został przełożony. Na czwartek 25 maja. Co w tym spornego? Ano to, że Wisła (zresztą Tychy też) – walcząca o utrzymanie, dla której każde z pozostałych spotkań tego sezonu będzie spotkaniem o życie – dostała „w nagrodę” maraton, który stawia ją na finiszu rozgrywek w dużo trudniejszym położeniu niż całą resztę.
22 maja u siebie Pogoń Siedlce, 25 maja wyjazd do Tychów, 28 maja wyjazd do Nowego Sącza – trójmecz o życie w sześć dni. Na sam koniec sezonu w lidze, w której do ostatniej minuty ostatniej kolejki trwać będzie walka zarówno o awans (Sandecja, która ni z tego, ni z owego dostanie na tacy rywala na dobicie), jak i utrzymanie. Można oczywiście powiedzieć, że Tychy też czeka taki maraton, ale po pierwsze: to ten zespół nie wyrobił się z murawą, czyli jako gospodarz nie gwarantuje możliwości rozegrania spotkania, a po drugie: będzie w dużo lepszej sytuacji niż Wisła, bo 25 i 28 zagra u siebie – z Wisłą i Stalą.
Zarząd Wisły wysłał do PZPN-u pismo w tej sprawie, zaznaczając, że nie zgadza się na przełożenie terminu tego spotkania i argumentując w nim swoje racje.

FUTBOLFEJS.PL: Wygląda na to, że wasze argumenty nie zrobiły na nikim w PZPN-ie wrażenia. Departament Rozgrywek Krajowych nadal upiera się, że zagracie z Tychami 25 maja, a nie w najbliższą środę.
GRZEGORZ NOWOSADZKI:  I co ja mam panu powiedzieć? Doskonale widzi pan, co tam się dzieje i jakie opowiadają rzeczy. PZPN odwraca kota ogonem i próbuje zrobić z nas pieniaczy. Jeszcze dziś kierujemy sprawę do Rzecznika Ochrony Praw Związkowych, bo tylko tyle nam zostało. Związek nieugięcie twierdzi, że wszystko jest świetnie i zgodnie z prawem można było tak zrobić. Na portalu Łączy nas piłka podaje bzdurne wytłumaczenia, m.in. o tym, że został zachowany 14-dniowy termin. To jakieś nieporozumienie. Było dziewięć dni, a nie czternaście…

Pewnie chodzi im o nowy termin…
Pewnie tak, ale przecież doskonale pan wie, że nie o nowym terminie, tylko pierwotnym mówią związkowe przepisy.

Ja wiem.
No właśnie… Dla mnie sprawa jest żenująca, ale z drugiej strony prawda jest taka, że nie mogę sobie pozwolić na to, by coś niedobrego stało się mojej drużynie. Muszę przygotować ją do tych spotkań. Po prostu poniesiemy dodatkowe koszty. Gdy zespół pojedzie do Tychów w nowo wyznaczonym terminie, będziemy musieli poszukać mu zakwaterowania w jakimś dobrym obiekcie blisko Nowego Sącza – takiego z odnową i możliwością treningu, by zawodnicy nie spędzili pięciu dni w autokarze. W imię polskiej piłki nożnej Wisła Puławy będzie ponosić dodatkowe koszty. Choć w niczym nie zawiniła.

Koszty to jedno, a drugie to prestiż rozgrywek. Niedawno PZPN szczycił się tym, że zdobył dla pierwszej ligi sponsorów, ale takimi działaniami dezorganizującymi finisz rozgrywek i stawiającymi w uprzywilejowanej pozycji jednych kosztem drugich, ośmiesza prestiż tej ligi. Trudno to inaczej interpretować.
Nie chcę, by zabrzmiało to kategorycznie, ale wygląda to na działanie pod hasłem: „robimy wszystko, by Tychy nie musiały grać w barażach o utrzymanie”. Bo przecież gdyby musiały w tych barażach grać, to gdzie zagrają 11 czerwca?

Będzie trzeba przenieść młodzieżowe mistrzostwa Europy.
(śmiech) No chyba tak. Słabe to jest, ale tak jak mówiłem; co my możemy w tej sytuacji zrobić? Został nam tylko Rzecznik Ochrony Praw Związkowych. Dziś wysyłamy odwołanie, jutro być może to rozpatrzą, bo w środę jest przecież termin meczu. Potem to już pozamiatane i zostajemy z ręką w nocniku. Zresztą chodzi mi też o to, by mnie nikt nie wałował, opowiadając bajki o zachowaniu 14-dniowego terminu, czy tego, że przełożenie spotkania nie ma wpływu na żółte kartki. Jak nie ma, jak ma. U nas chociażby Sedlewski dostał teraz czwartą żółtą kartkę i w kolejnym meczu nie zagra. Powinno wypaść na Tychy, a tak wypadnie na Pogoń Siedlce. To oczywiście drobiazg w tym wszystkim, no ale burzy pewne rozliczenia czy strategie. Tu jedna ruszona kostka przewraca kolejną. Szczególnie jest to istotne, bo przecież mówimy o finiszu rozgrywek, gdzie ważą się losy spadku i awansu. Przykre jest to tym bardziej, że na wielu łamach w przestrzeni publicznej próbuje się nas dezawuować, a wręcz ośmieszać. Ale tak naprawdę ta cała sprawa uderza przede wszystkim w PZPN. Przecież każdy średnio inteligentny kibic jest w stanie zorientować się w tej sprawie. Wystarczy, że przeczyta przepisy, które ten PZPN ustala i każdemu każe klepać z automatu. Nagle okazuje się, że te wszystkie procedury i paragrafy można sobie wsadzić w… buty. Ktoś wstał i powiedział: „Będzie inaczej, bo mamy priorytet – młodzieżowe mistrzostwa Europy”. Oczywiście to jest podpórka medialna. W takim razie po co te przepisy, ustalenia, procedury, skoro potem jednym ruchem długopisu wyrzuca się to wszystko do kosza. Przecież to w interesie PZPN-u powinno być dbanie również w tym zakresie o pełną przejrzystość i respektowanie zasady „dura lex, sed lex”. Nie można jednocześnie zjeść ciastko i mieć ciastko. A tutaj wychodzi, że jednak można.

Szkoda, bo okazuje się, że w polskiej piłce nadal są równi i równiejsi.
Zdecydowanie tak. Nam w tej chwili chodzi o to, by odwrócić przekaz medialny, w którym próbuje robić się z nas jakichś pieniaczy. To my w tej całej sprawie działaliśmy zgodnie z prawem, niczego złego nie zrobiliśmy, w niczym nikomu nie uchybiliśmy, a nie dość, że musimy ponosić tego wszystkiego konsekwencje finansowe, sportowe, to do tego jeszcze medialne.

Wspomniał pan o meczu z Pogonią – gracie nietypowo, bo w poniedziałek 22 maja, co jeszcze bardziej stawia was w niekorzystnej sytuacji względem tego przełożonego spotkania z Tychami.
Ale mecz z Pogonią został tak ustawiony na naszą prośbę. Dużo wcześniej wiedzieliśmy, że w ten weekend mamy na stadionie dużą imprezę komercyjną, dlatego przygotowując harmonogram na wiosnę, zgłosiliśmy taką informację. Wszystko odbyło się zgodnie z regulaminem. Nie wymyśliliśmy tego wczoraj. Swoją drogą – można takie rzezy zrobić odpowiednio wcześniej i zachować wszystkie procedury? Można.

Rozmawiał Krzysztof Budka

sklep vitasport.pl
forBET

Inne artykuły o: I Liga | PZPN | Wisła Puławy

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli