Grzegorz Fonfara: Najbliższe tygodnie pokażą, czy jest sens brnąć w to dalej

Autor wpisu: 15 grudnia 2016 12:27

Jeżeli szukać w pierwszej lidze najbardziej pechowych zawodników, to w ich gronie na pewno znalazłby się Grzegorz Fonfara. Piłkarz ten długo szukał nowego klubu i dopiero niemal w połowie rundy jesiennej znalazł angaż w Stali Mielec. Dziś już jednak wiadomo, że wiosną w tym klubie go nie zobaczymy. Krótka przygoda z beniaminkiem nie odbiera doświadczonemu zawodnikowi chęci dalszej gry i Grzegorz liczy, że niebawem karta się odwróci. Chociaż pod uwagę będzie również ten gorszy scenariusz.

FUTBOLFEJS.PL: Znalazłeś się w gronie sześciu zawodników na liście transferowej Stali Mielec. Czy to oznacza już definitywne rozstanie z tym klubem?
GRZEGORZ FONFARA: Na chwilę obecną na 90 procent jest to w zasadzie przesądzone, więc tak to pewnie się skończy.

Co zatem dalej z zawodnikiem, który rozegrał prawie dwieście meczów w ekstraklasie?
Najbliższe dni pokażą. Nie byłem przygotowany na sto procent, dlatego ta runda tak wyglądała w moim wykonaniu. Teraz dla mnie jest najważniejsze, żeby jeszcze grać w piłkę. Styczeń i luty muszę solidnie przepracować, aby wiosną być w odpowiedniej dyspozycji. Bez tej bazy, bez odpowiedniego przygotowania w naszych ligach jest bardzo ciężko, bo one są bardzo fizyczne.

Rozumiem, że ze Stalą Mielec nie będziesz się przygotowywał?
Nie, ze Stalą Mielec nie. Szukam nowego klubu. I jak znajdę, to od stycznia zacznę normalnie z nim przygotowania. Ale jeśli w styczniu będę musiał przygotowywać się sam, bardzo głęboko się zastanowię nad tym, czy jest sens brnąć w to wszystko dalej.

Latem miałeś podobną historię. Po odejściu z Zagłębia Sosnowiec do sezonu przygotowywałeś się sam, bez klubu. Z końcem sierpnia jako wolny zawodnik podpisałeś umowę ze Stalą Mielec. Ciężko było dołączyć do drużyny, która jest w trakcie sezonu?
Pewnie, że ciężko. Zawsze inaczej wygląda, jeśli jesteś z zespołem od początku okresu przygotowawczego. Tym bardziej, że pojawiłem się w Mielcu, gdy pierwsza liga miała za sobą już sześć kolejek. Koledzy byli w rytmie meczowym. Ja te przygotowania w jakiś tam sposób robiłem sam. Moja forma i dyspozycja fizyczna były na takim dosyć przeciętnym albo nawet i słabym poziomie. I tak wejść z marszu było ciężko. Mimo, iż jestem doświadczonym zawodnikiem i myślałem, że będzie w miarę w porządku, jednak nie poszło to w tym kierunku, jakim bym chciał.

Kiedy pojawiłeś się w Mielcu Stal jako beniaminek wciąż brutalnie zderzała się z pierwszoligową rzeczywistością. Wchodząc do szatni zobaczyłeś zespół stłamszony ostatnimi wynikami, czy bardziej niepogodzony z tym, że jako mistrz II ligi teraz ma tak bardzo pod górkę?
Oni zdawali sobie sprawę, że miejsce nie jest adekwatne do poziomu gry, jaką potrafią zaprezentować. I po pierwszym treningu już widziałem, że potencjał w zawodnikach jest ogromny. Kolejne dni to tylko potwierdziły. Oni mogą wiele pokazać i wiele dać. Już później w trakcie rundy to było widać.

Nie jest tajemnicą, że Janusz Białek obdarzył cię zaufaniem i wyciągnął do ciebie pomocą rękę sprowadzając cię do Stali Mielec. Po miesiącu jednak przestał pełnić funkcję trenera, a sytuacja za łatwa wtedy nie była.
Ciężko mi się wypowiadać na ten temat. Gdy pojawiłem się w klubie, zacząłem dopiero wszystko poznawać. Mój wpływ na funkcjonowanie drużyny był mały. Nie układało się to po ich myśli. Metody, które sprawdziły się na poziomie drugiej ligi, nie funkcjonowały na poziomie pierwszej. Trzeba było poszukać innych rozwiązań. Łatwiej byłoby mi mówić, gdybym był od początku sezonu. Jak pokazały wyniki też nie znalazłem recepty na poprawę gry Stali. Nie byłem zawodnikiem, który pomógłby w zmianie wyników.

Po miesiącu twojego pobytu pojawił się nowy trener i wiele zmienił. Stal zaczęła zdobywać punkty. Zapytam wprost – co zrobił w twojej ocenie Zbigniew Smółka, że Stal w końcu odpaliła?
Zadziałał na pewno bodziec w postaci nowego trenera, a do tego trener miał inną filozofię gry i inaczej prowadził zespół. To wszystko fajnie załapało. Drużyna potrzebowała tak naprawdę wygrać ten pierwszy mecz w lidze. To się stało ze Zniczem Pruszków. Dodało to wiary i wszystko zaczęło się kręcić jak należy. Trener Smółka dotarł do piłkarzy i przyniosło to wymierny efekt w postaci punktów na boisku.

Trener podkreśla w wywiadach, że zmienił się wasze podejście do zajęć i dbanie o fizjologię (rozmowa z trenerem Smółką TUTAJ). Faktycznie te elementy uległy diametralnej zmianie pod jego wodzą?
Trener dużą uwagę zwraca na szczegóły, a że drużyna ma potencjał i ambicje, to każdy sumiennie do tego podchodzi. Wszystko to poszło w kierunku większego profesjonalizmu. Efekty tego już było widać jesienią, ale one będą jeszcze bardziej widoczne wiosną. Tylko praca w takim kierunku może przynieść coś dobrego.

Dzisiaj, gdy patrzysz na zespół czujesz przekonanie, że wiosna będzie zupełnie inaczej wyglądała niż ta pierwsza runda, a zwłaszcza jej początek?
Ciężko teraz spekulować. To zależy jak zima będzie przepracowana. Stal Mielec ma dziesięć z szesnastu meczów na wyjeździe. Jest to element, jaki trzeba brać pod uwagę. Chłopaki na pewno nie odpuszczą i będą walczyć. Wszystko zweryfikuje jednak boisko. Przede wszystkim muszą sumiennie przepracować zimę.

Rozmawiał Przemysław Rączka

Inne artykuły o: I Liga | Stal Mielec

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli