Górnik Zabrze płynie kursem Titanica. Czy ominie górę lodową?

Autor wpisu: 10 listopada 2016 09:55

Najbliższe miesiące dla Górnika Zabrze będą jak jeden z najważniejszych meczów w historii. Mecz o przetrwanie. A o tym, że nawet zasłużone kluby dla polskiej piłki w takich „meczach” nie mają łatwo, przekonywaliśmy się już niejednokrotnie. Informacje ostatnio napływające z Roosevelta nie napawają optymizmem i wszyscy z dużym niepokojem spoglądają na jeden z najbardziej utytułowanych klubów w Polsce.

Górnik Zabrze od wielu lat zmaga się z problemami finansowymi, ale dziś płynie już po bardzo płytkiej wodzie i zbliża się do momentu, o którym nawet nikt nie chce głośno mówić. Wedle nowej wiceprezes klubu jego zadłużenie przekroczyło już 62 mln złotych. Katarzyna Wierska-Kuberka do grona zarządu Górnika dołączyła w połowie września i bardzo szybko zrobiła to, z czym przez lata niektórzy nie mogli – a może nie do końca chcieli – sobie poradzić, mianowicie doliczyła się rzeczywistej wysokości zadłużenia.

Według jej raportu na koniec tego roku przewidywany długo to 32 mln złotych zobowiązań długoterminowych (obligacje gwarantowane przez miasto) i 29 mln złotych krótkoterminowych. Co więcej – za rok kwoty te mają wynosić odpowiednio 29 mln i 44 mln złotych. Zobowiązania krótkoterminowe powinny zostać uregulowane w ciągu najbliższego roku. Żeby w całej sprawie było ciekawiej, prezes Bartosz Sarnowski nie zgadza się z tymi wyliczeniami sugerując, iż cała suma powinna być mniejsza. W jego ocenie wszystko niebawem zacznie zmierzać w dobrą stronę, bo poczyniono odpowiednie kroki oszczędnościowe, dzięki którym zadłużenie zacznie spadać.

Jak na razie jednak można powiedzieć, iż problemy przy Roosevelta rosną z dnia na dzień. Wiceprezes na spotkaniu z radnymi poinformowała, że spółka Stadion nie wystawia już nawet Górnikowi Zabrze faktur za wynajem obiektu, ponieważ klub i tak ich nie regulował, a spółka za ich wystawienie musiała odprowadzać podatek. Klub także w sierpniu zaciągnął od miasta pożyczkę w wysokości miliona złotych, którą miał spłacić w ciągu miesiąca. Do dziś pieniądze nie wróciły do miasta. Olbrzymim problemem dla miasta jest to, że przecież w zeszłym roku z wielką pompą oddano do użytku radykalnie przebudowany, imponujący stadion, na którym docelowo ma mieścić się blisko 32 tysiące widzów. No, ale żeby ten obiekt się zapełniał, Zabrze potrzebuje mocnego i stabilnego Górnika i to Górnika grającego w ekstraklasie.

Obecnie w ramach oszczędności na każdą złotówkę patrzy się dwa razy. Cięcia dotknęły nawet biuro prasowe w klubie („nawet” – bo raczej nie jest to sfera stanowiąca istotny punkt w budżecie), które swego czasu prężnie funkcjonowało, a od listopada tego roku została tam tylko jedna mało doświadczona osoba, mająca pod sobą kilku praktykantów. Wraz z końcem października nie ma już rzecznika prasowego Marcina Króla, który i tak zajmował się tylko najbardziej pilnymi rzeczami, nie mając ustalonych stałych godzin pracy. I pomyśleć, że jeszcze nie tak dawno o wizerunek klubu dbały tak doświadczone osoby, jak świetnie znani i rozpoznawalni na Śląsku Rafał Kędzior czy Jerzy Mucha.

W Zabrzu z niższym poziomem zarobków muszą pogodzić się także piłkarze. W 2015 roku na wynagrodzenia wydawano 11,1 mln złotych. Dziś jest to 2,77 mln złotych, a średnia pensja zawodnika wynosi około 10 tys. złotych. Trzeba jednak pamiętać, że rok temu Górnik grał w ekstraklasie i tylko „w nogach” samych piłkarzy było zostanie w najwyższej klasie rozgrywkowej.
Po tym sezonie cięcia mogą być jeszcze bardziej znaczące, bo już mówi się o tym, że część zawodników poszuka sobie nowych klubów. A obecna pozycja Górnika, perspektywy i osiągane wyniki, mogą tylko w podjęciu o zmianie barw im w tym „pomóc”.

W związku z tak dużymi problemami finansowymi pojawia się najważniejszy problem – przyznania licencji na kolejny sezon. Warto tutaj zaznaczyć, że planowany przyszłoroczny budżet klubu zakłada… awans do ekstraklasy. Jak na razie jednak droga ku temu niezwykle daleka, bo Górnik ow I lidze, mimo mocarstwowych zapędów, jest typowym średniakiem i nic nie zapowiada, że przebudzi się niczym Feniks z popiołów i doścignie ścisłą czołówkę. Tym bardziej, że do ścigania tej czołówki jest wielu chętnych, dziś o wiele stabilniejszych finansowo od Górnika. W Zabrzu łatwo zatem nie będzie już w trakcie samego procesu licencyjnego. Pierwsze posiedzenie komisji już w grudniu, a zarząd ma do tego czasu złożyć wszystkie odpowiednie dokumenty. Jak już zdążył przypomnieć Jan Popiołek, wiceprzewodniczący Komisji Licencji Klubowych dla I ligi, przepisy wymagają, by długi licencyjne powstałe do czerwca zostały spłacone najpóźniej do końca grudnia. Co zresztą jest zapisane w podręczniku licencyjnym i dla wszystkich podmiotów oczywiste.

Pieniądze po raz kolejny będą szukane w kasie miasta. Część radnych zamierza w niedalekim czasie przegłosowywać podwyższenie kapitału klubu, ale opozycja już zadaje mnóstwo pytań – jak dużo jeszcze pieniędzy od miasta będzie przelewane na konto czternastokrotnego mistrza Polski. Mając na uwadze wciąż rosnące koszta i potrzeby.

sklep vitasport.pl
forBET

Inne artykuły o: Górnik Zabrze | I Liga

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli