Górnik rozpoczął pościg za czołówką. Tychy w tarapatach

Autor wpisu: 3 marca 2017 23:30

Skromne to zwycięstwo, ale pewne. I co ważniejsze, te trzy punkty pozwalają Górnikowi myśleć o tym, by za kilka kolejek dogonić czołówkę i włączyć się do walki o awans. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja gości, którzy po kolejnej porażce zostają w strefie spadkowej.

Piękna otoczka w postaci stadionu, licznie zgromadzonych kibiców oraz faktu, że to pierwszy mecz pierwszej tegorocznej kolejki, mocno podreperowała to, co przyszło oglądać kibicom, zwłaszcza w pierwszej części spotkania. Zamiast bramkowych akcji, duża zachowawczość. Zamiast płynności, gra szarpana ze sporą liczbą błędów. Górnik wyglądał trochę lepiej. Jego ataki były bardziej kombinacyjne niż zespołu Jurija Szatałowa, ale i tak przed polem karnym brakowało dokładności. Tyszanie skupiali się wyłącznie na atakach lewą stroną, na której jednak słabo prezentował się Marcin Radzewicz. Jego podania bądź dośrodkowania w pole karne ani razu nie znalazły adresata, a często lądowały na trybunie za bramką.

Marne widowisko ożywiła dopiero kilka minut przed przerwą ładna bramka po uderzeniu z dystansu Łukasza Wolsztyńskiego. Pomocnik Górnika nie dał najmniejszych szans Pawłowi Florkowi na skuteczną interwencję. Piłkarze Marcina Brosza po objęciu prowadzenia nie szarpali już tak swoich ataków, a te, które przeprowadzali, były już bardziej dokładne i znacznie bardziej groźne od tych, jakimi pod bramkę gospodarzy próbowali przenosić grę goście. Doskonałe okazje miał zwłaszcza Igor Angulo, ale za każdym razem je marnował. GKS z kolei prezentował się podobnie jak przed tygodniem w sparingu z Zagłębiem Sosnowiec – starał się być groźny w ofensywnie, ale tak naprawdę w ogóle nie zagrażał bramce. Taki Jakub Świerczok był kompletnie bezproduktywny przez całe 90 minut.
– W pierwszej połowie było dużo szachowania, później mecz się otworzył. W mojej ocenie spotkanie powinno zakończyć się remisem, ale o zwycięstwie Górnika przesądził strzał życia Wolsztyńskiego – powiedział po spotkaniu Szatałow.
Co nie zmienia faktu, że sytuacja jego zespołu pomału zaczyna robić się beznadziejna.

Zadowolenia nie krył za to Marcin Brosz. – Graliśmy z dobrze przygotowanym rywalem, dlatego cieszy to jednobramkowe zwycięstwo. Co najważniejsze, zagraliśmy na zero z tyłu, czego jesienią nam brakowało.

Inne artykuły o: GKS Tychy | Górnik Zabrze | I Liga

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli