Górale znaleźli sposób na Sandecję, czyli Podbeskidzie jeszcze ma prawo marzyć

Autor wpisu: 20 maja 2017 17:46

Szymon Lewicki – jak na dżokera przystało – wszedł i przebił wszystkich. Już w doliczonym czasie rzutem na taśmę, a w zasadzie na murawę, wyciągnął swoje długie nogi, trafił w piłkę i… Podbeskidzie wygrało z Sandecją 2:1. Co to oznacza? Dla Sandecji nic. I tak już jest w ekstraklasie. Ale Górale teoretycznie wracają do gry.

Teoretycznie, bo 32. kolejka dopiero się rozpoczęła, więc to, czy zacznie się w Bielsku liczenie, sprawdzanie różnych wariantów i tego typu rzeczy, zależy w dużej mierze od wyników innych spotkań, a przede wszystkim tego, jak pójdzie w niedzielę Zagłębiu (gra u siebie ze Stalą) i Chojniczance (u siebie z Druteksem-Bytovią).
I patrząc na przebieg zdarzeń w Bielsku, nie sposób nie zadać sobie po raz enty pytania, co stało się kilka dni temu w Siedlcach. Gdyby nie fatalna porażka 0:3, dziś Górale byliby na prostszej drodze do powrotu do ekstraklasy. 0:3 z ledwo dyszącą Pogonią po serii dziesięciu meczów bez porażki (!) brutalnie te marzenia przerwało, a Jan Kocian wściekły rzucił wtedy tylko: „Tak nie można grać!”.
Ano nie można, szczególnie gdy konkurencja się wykrwawia i tworzy się szansa, o istnieniu której dwa miesiące temu w Bielsku-Białej mogli jedynie pomarzyć. Cóż, co się stało, to się nie odstanie. Ale po dzisiejszym zwycięstwie kac z porażki z Pogonią będzie pewnie męczył piłkarzy i kibiców Górali paradoksalnie dłużej niż zwykle.

Do zdobycia pozostało jeszcze maksymalnie sześć punktów. Biorąc pod uwagę najlepszy scenariusz – Podbeskidzie skończy sezon z 56 punktami. Wystarczy do awansu? Hmm… Nikomu marzeń nie wolno odbierać, jednak wydaje się, że w ostatecznym rachunku kilku oczek jednak zabraknie. Ale pierwsza liga w tym sezonie na każdym kroku udowadnia, że z góry niczego nie wolno zakładać, więc nie zakładajmy. Choć Lewicki sam po meczu przyznał na pytanie o ekstraklasę: – Nie czarujmy się, to już nierealne.
Na jedną rzecz warto tylko zwrócić uwagę – ekipa mająca w ofensywie takich grajków jak Demjan, Lewicki, Haskić, Sierpina, Podgórski i Janota zdobyła w 32 meczach 37 goli. Najmniej spośród drużyn tzw. górnej połówki. Może to tu tkwi największy problem Górali w tym sezonie? Może to właśnie kilku(nastu) bramek na przełomie sezonu zabrakło, by dziś cieszyć się razem z Sandecją? Na to pytanie pewnie sobie w odpowiednim czasie odpowie Jan Kocian i bielscy działacze.

A Sandecja? Przegrała po serii ośmiu kolejnych zwycięstw, ale porażka ta nie ma już dla niej żadnych konsekwencji. Zresztą przegrała, nie będąc wcale zespołem od Podbeskidzia gorszym. Radosław Mroczkowski mówił co prawda po ostatniej wygranej ze Zniczem, że boi się o to, iż jego piłkarze zostaną zagłaskani. Jednak on nic z tym nie jest w stanie zrobić, bo na taki moment czeka się czasem i całą karierę. Ale w meczu z Podbeskidziem piłkarze lidera wcale nie sprawiali wrażenia takich, którzy zostali zagłaskani i odlecieli. Nie zmienia to faktu, że przegrali.

Niemniej w Nowym Sączu nikt się już finiszem ligi za bardzo nie przejmuje. Tam tematem numer jeden jest teraz to, gdzie zespół będzie rozgrywał domowe mecze w ekstraklasie. Sandecja podpisała niedawno wstępną umowę w Mielcu i w dokumentach licencyjnych wskazała stadion Stali jako obiekt, na którym będzie rozgrywać spotkania „u siebie”. Kibice i część piłkarzy chcą jednak grać w Krakowie przy Kałuży. Stadion Cracovii jest podobno gotów przyjąć Sandecję (oczywiście za stosowną opłatą), a że umowa w Mielcu to na razie umowa wstępna, pole do dyskusji jeszcze jest. Sprawa nie została więc tak naprawdę przesądzona i decyzja może zostać zmieniona.

Inne artykuły o: I Liga | Podbeskidzie Bielsko-Biała

  • Staszek Anioł

    „Gdyby nie fatalna porażka 0:3, dziś Górale byliby na prostej drodze do powrotu do ekstraklasy” – na jakiej drodze? Przecież cały czas Podbeskidzie i tak musiałoby liczyć na dwa potknięcia Zagłębia w trzech meczach…

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli