GieKSa znów umoczyła. Brzęczek zwala winę na… marzec. Cóż, w marcu jak w garncu, wiadomo…

Autor wpisu: 31 marca 2017 23:32

Nie tak miała wyglądać ta wiosna przy Bukowej. „Murowany kandydat” w tym roku na 12 możliwych do zdobycia punktów zdobył… 2. Właśnie poniósł drugą porażkę z rzędu – tym razem dał się pokonać Podbeskidziu.

GieKSa miała mknąć do ekstraklasy, ale na razie dała się złapać grupie pościgowej i wygląda na zespół, który nie ma pomysłu na to, co zrobić, by odpalić. Potencjał jest, dobre wrażenie w mediach też, momentami nawet przyzwoita i ciekawa gra, ale punktów od tego nie przybywa (jeśli już, to rywalom). Była szansa się wreszcie odkuć, przełamać. Wydawało się, że podrażniony po porażce z Zagłębiem (0:1) i przerwą na zgrupowanie reprezentacji zespół Jerzego Brzęczka tym razem wyjdzie ze skóry, byle tylko pokonać Podbeskidzie. Cóż, tylko się wydawało.

Już pierwsze minuty pokazały, że gospodarze będą musieli tutaj zrobić coś ekstra, by zgarnąć komplet punktów. Górale ani myśleli cofać się do głębokiej defensywy, czekając na swoje okazje w postaci szybkich kontr, tylko toczyli grę jak równy z równym. Po jednej stronie boiska akcje napędzał Tomasz Foszmańczyk, po drugiej z kolei szalał trudny do zatrzymania Łukasz Sierpina. Obaj wnosili sporo ożywienia w akcje ofensywne swoich drużyn. Większego zagrożenia zarówno pod bramką Mateusza Abramowicza, jak i Rafała Leszczyńskiego w pierwszej połowie jednak nie było. Na uwagę zasługiwał jedynie strzał głową Grzegorza Goncerza, ale piłka trafiła w słupek.

Kapitan GieKSy po powrocie do pierwszego składu oprócz tego jednego efektownego uderzenia niczym specjalnym się nie wyróżnił. W kilku sytuacjach mógł podjąć znacznie lepsze decyzje, mogące stworzyć większe zagrożenie w polu karnym. Jego odpowiednik w drużynie Podbeskidzia – Nermin Haskić, też nie błyszczał. Z reguły był osamotniony w przodzie i ciężko miał samotnie poradzić sobie z najlepszą obroną w pierwszej lidze. Koledzy z zespołu próbowali dogrywać do niego piłki ze skrzydeł, a czasem przerzucali je nad obrońcami. Próby te jednak okazywały się mało skuteczne.

Pierwsze czterdzieści pięć minut pokazało Góralom jednak jedno – tego wieczoru jest szansa zagrać o pełną pulę. Mimo iż gospodarze lepiej weszli w drugą połowę, mocno naciskając obrońców rywali, to jednak nie oni cieszyli się z bramki. Robert Gumny, wykorzystując błąd Mateusza Kamińskiego pokazał, że warto było podjąć rękawice. Za chwilę nieco wciąż zamroczoną GieKSę dobił dżoker w talii Jana Kociana, czyli Szymon Lewicki, wykorzystując idealną wrzutkę Łukasza Sierpiny. Bramka Grzegorza Goncerza tuż przed końcem spotkania rozbudziła nadzieję gospodarzy chociażby na jeden punkt, ale nawet ten nie powędrował na ich konto.

Co po spotkaniu miał do powiedzenia Jerzy Brzęczek? Uciekał od odpowiedzialności za wynik. Całe zło za nieudane rezultaty z ostatnich tygodni zrzucił na… marzec. I dodał, że liczy na to, iż w kwietniu karta się odwróci i szczęście będzie po stronie GieKSy. Ale coś nam się wydaje, że to jednak nie o szczęście tu chodzi. A już na pewno nie ono jest odpowiedzialne za tak słaby wiosenny start „murowanego kandydata” do awansu. A Podbeskidzie trochę niespodziewanie dołączą do szerokiej grupy drużyn wciąż mających prawo myśleć o skutecznej pogoni za prowadzącą Chojniczanką.

sklep vitasport.pl
forBET

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli