GieKSa sezon zaczęła jak skończyła – od awantury

Autor wpisu: 30 lipca 2017 18:03

Od zadymy pod gabinetami na Bukowej zaczął się nowy sezon pierwszej ligi w Katowicach. A pamiętacie jak się kończył? Awanturą pod gabinetami na Bukowej…

Wiele nie brakuje, by Katowice zapracowały na miano największej frustracji 2017 roku. Jasne – to dopiero pierwsza kolejka nowego sezonu i szybko może się okazać, że trzy stracone punkty z Pogonią Siedlce (1:2) nie mają większego znaczenia albo, że to złe dobrego początki. Tego nie wiemy w tej chwili. Ale jedno wiemy – że już na dzień dobry Piotr Mandrysz (tak, ten Piotr Mandrysz) i jego chłopaki postawili się pod ścianą. Pierwszy mecz sezonu zdecydował o tym, że spokoju nie będą mieli za grosz, a każdy mecz na Bukowej będzie meczem na minie – dopóty, dopóki nie przekonają kibiców wynikami, że wszystko wróciło na właściwe tory.

Porażka z Pogonią Siedlce nie jest piłkarsko jakąś wielką wtopą. Pogoń Adama Łopatki będzie w tym sezonie – wiele na to wskazuje – trudnym orzechem do zgryzienia dla najlepszych. Więc przegrać nie wstyd, nawet u siebie. Fakt, że frustrujące były okoliczności, bo GieKSa prowadziła 1:0 do 70. minuty, a gola decydującego o porażce straciła kilka minut przed końcem (Adrian Paluchowski). Ale fani z Bukowej są sfrustrowani od wiosny – kiedy to faworyzowana i mająca silną pozycję w tabeli GieKSa roztrwoniła szanse awansu w marnych dla siebie okolicznościach.

Teraz miało być przecież inaczej. Nowy sezon, nowy trener, nowe nadzieje. Ale jak widać wystarczyło 90 minut tego nowego sezonu, by demony wróciły. Schodzących z murawy piłkarzy żegnały gwizdy, wyzwiska i chamskie skandowanie. No i oczywiście: „GieKSa to my”.

Można to usłyszeć w skrócie meczu z Pogonią, nagranie za Piłkarskimi Fanatykami (od 4:44):

Przypomina wam to coś? Bo nam to, czyli wydarzenia po meczu z Kluczborkiem, w którym Katowice pogrzebały szanse na awans, a po którym Jerzy Brzęczek podał się do dymisji:

Teraz negatywne emocje nabrzmiały tak mocno, że z trybun przeniosły się pod klubowy budynek na Bukowej i pod szatnie. Grupa kilkudziesięciu fanów domagała się, by wyszli do nich piłkarzy i szefowie klubu, by się „tłumaczyć”, mówiąc trywialnie. Ochrona obiektu w pewnym momencie użyła nawet gazu łzawiącego, co jeszcze podkreśliło atmosferę grozy.
– Moi piłkarze są zszokowani zaistniałą sytuacją – przyznał na konferencji Piotr Mandrysz. I trudno się temu dziwić.

Cała awantura skończyła się pękniętą szybą w drzwiach i mocnym stresem. Nowy sezon, nowe nadzieje?

Inne artykuły o: GKS Katowice | I Liga

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli