GieKSa noga za nogą do ekstraklasy. Ale jest wiceliderem. A Pogoń tym razem bezradna

Autor wpisu: 9 października 2016 19:12

GKS Katowice zakończył spotkanie przeciwko Pogoni Siedlce zwycięstwem 1:0 i w tabeli jest już tuż za plecami Zagłębia Sosnowiec. Sama gra gospodarzy pozostawiała sporo do życzenia, a Jerzy Brzęczek jeszcze musi poświęcić dużo uwagi temu, aby jego zespół potrafił pokazywać swoją wyższość nad rywalami przez 90 minut.

Pogoń Siedlce rozpoczęła sezon od zaskakującego zwycięstwa w Tychach, ale na kolejne trzy punkty musiała czekać nieco ponad miesiąc, bo aż do siódmej kolejki. Patrząc jednak na drużynę Dariusza Banasika z obecnej perspektywy, należy podkreślić, iż przed tą kolejką to najlepszy zespół w I lidze w ostatnich pięciu kolejkach – na piętnaście możliwych punktów wywalczył dwanaście. Jeżeli podobna dyspozycja zostanie utrzymana do końca tego roku, wiosna może być znacznie spokojniejsza niż w poprzednim sezonie, gdy każdy punkt był na wagę utrzymania. I to zdanie należy podtrzymać mimo porażki w Katowicach.

Mówiąc o Pogoni zwracamy uwagę na klub, który po tej kolejce mógł zrównać się punktami z GieKSą! A przecież to zespoły mające w tym sezonie diametralnie różne cele.
Mając powyższe w pamięci, katowiczanom przed niedzielnym meczem trzeba było ustawić poprzeczkę znacznie wyżej niż gościom. A po meczu można pochwalić za zdobyte punkty – to na pewno, ale raczej nie za grę. Podopieczni Jerzego Brzęczka wciąż nie wyglądają na drużynę, która ma wypracowany styl, wyróżniający ją na tle innych zespołów i pchający do ekstraklasy. Mecz w mecz piłkarze prezentują zupełnie inny futbol, a ten częściej rozczarowuje niż pozytywnie zaskakuje, jeśli chodzi o walory czysto widowiskowe i zadowolenie fanów. Acz trzeba oddać sprawiedliwość, że często pozwala zdobywać punkty, a ich bilans z kolei pozwala aktualnie zajmować pozycję wicelidera w tabeli. Cóż, doświadczenie i indywidualne umiejętności dla klubu z Bukowej mają jednak ogromną wartość.

Jeżeli chodzi o samo spotkanie, nie było wielkim widowiskiem, acz miało i lepsze momenty – głównie w drugiej połowie. W pierwszej GieKSa dość wolno prowadziła swoją grę, mając w pierwszej fazie meczu spore problemy z przedostaniem się pod pole karne Rafała Misztala. Niedokładność, brak pomysłu na sforsowanie formacji obronnej i długie podania, które niewiele wnosiły do rywalizacji. Tak wyglądała pierwsza połowa zresztą w wykonaniu obu drużyn. Nic dziwnego, że fani często wylewali swoją frustrację patrząc na płytę boiska. O komplecie punktów zadecydował jedyny gol, który padł w drugiej połowie. Swoje pięć minut w tym tygodniu zanotował kolejny z klanu Mandryszów – Paweł. To właśnie on rozstrzygnął losy spotkania, kierując piłkę niemal do pustej bramki po podaniu bardzo aktywnego Mikołaja Lebedyńskiego.

Tym razem rozczarowała też postawa Pogoni Siedlce w ofensywie, która praktycznie nie zagrażała bramce Mateusza Abramowicza. Jednym z powodów był zapewne brak kilku podstawowych zawodników. – Nie wywozimy nawet punktu z trudnego terenu. Mieliśmy swoje problemy przed meczem, bowiem nie mogliśmy wystawić trzech podstawowych ofensywnych zawodników. Po stracie bramki mecz w naszym wykonaniu zrobił się chaotyczny i nawet nie byliśmy w stanie zagrozić rywalom, co mnie najbardziej martwi. Mieliśmy za mało ognia z przodu – powiedział po meczu trener Dariusz Banasik.

Inne artykuły o: GKS Katowice | I Liga | Pogoń Siedlce

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli