Forsell wraca do Miedzi? W Legnicy ma zaległe zadanie do wykonania

Autor wpisu: 5 stycznia 2018 09:25

To ma być jeden z transferowych hitów tej zimy w pierwszej lidze. I przyznać trzeba – duża niespodzianka. Wiele wskazuje na to, że Petteri Forsell znów zostanie piłkarzem Miedzi Legnica.

– Nigdy nie mów nigdy. Każdemu warto dać szansę, czasem nawet drugi raz. Jeśli będzie okazja rozważyć kandydaturę Forsella, to na pewno ją rozważymy. Ja nie skreślam żadnego piłkarza, szczególnie kogoś o tak dużych umiejętnościach. Obserwujemy bacznie rynek i przyglądamy się wielu zawodnikom – mówi nam trener Miedzi Dominik Nowak, zapytany o sensacyjny powrót Fina.
Wypowiedź Nowaka jest nieco enigmatyczna, niemniej spokojnie można z niej wywnioskować, że temat jest. Wiadomość o tym jako pierwszy podał serwis regionfan.pl:

Z naszych informacji wynika, że negocjacje są mocno zaawansowane i obie strony są otwarte na porozumienie. A to oznacza, że pewnie do takiego porozumienia dojdzie. Na przeszkodzie mogą stanąć tylko testy medyczne, ale jeśli Petteri przejdzie je pomyślnie, to znów zostanie zawodnikiem Miedzi.
Tak czy inaczej nie da się ukryć, że cała sprawa to ogromne zaskoczenie, zważywszy na to, co działo się z Finem w drugiej części poprzedniego sezonu, kiedy Miedź do ostatniej kolejki walczyła o awans do ekstraklasy, a Forsell w tym czasie był cieniem piłkarza, który zachwycał w rundzie jesiennej.
Krótki fragment naszej rozmowy z prezes klubu Martyną Pajączek z końca maja:

A z Forsellem co się stało?
W jakim sensie?

Piłkarskim.
Chodzi o obniżkę formy?

Tak. Co się z nim stało?
Nie wiem. Ale przez tę obniżkę gramy tak, a nie inaczej. Zespół był budowany w oparciu o Forsella. To miał być lider Miedzi w tym sezonie.

Jakiś czas temu pozwoliłem sobie napisać, że nie ma szans, by został w Miedzi.
Na dziś chyba nikt o tym nie marzy. Gdyby wiosną był w takiej formie jak jesienią, przypuszczam, że bylibyśmy już w ekstraklasie. A jeśli lider ma zjazd taki, że się nie łapie nawet do meczowej osiemnastki, to człowiek zostaje z kosztami i marzeniami. I zastanawia się, co dalej.

To i tak dyplomatycznie, bo rozczarowanie tym, jak wiosną prezentował się Fin, było w Legnicy olbrzymie. Tym bardziej że przecież kilka miesięcy wcześniej udowodnił, że umiejętnościami przewyższa tę klasę rozgrywkową o klasę albo i dwie, i jak mu się chce, to całą tę ligę wciąga nosem. Przecież nie bez przyczyny po udanych meczach w barwach Miedzi wrócił do reprezentacji Finlandii – czego, tak na marginesie, nie udało się wtedy na przykład będącemu w Legii Kasprowi Hämäläinenowi. Zresztą z końcem 2016 roku właściciel Miedzi Andrzej Dadełło dał Forsellowi nową umowę – na pół roku, z podwyżką, by ten nie szukał sobie niczego zimą. Forsell kontrakt skonsumował – finansowo, ale nie piłkarsko. I prawda jest taka, że zrobił sobie wakacje już w kwietniu. – Raczej nie ma takiego scenariusza, według którego miałby nadal grać w Legnicy. Nawet gdyby Miedź wywalczyła awans – mówiła nam jedna z osób z otoczenia piłkarza, gdy jeszcze ważyły się losy tamtego sezonu.

Co takiego stało się z Forsellem w rundzie wiosennej? Co było efektem takiego zjazdu formy? Żadna kontuzja czy drobny uraz. Wiosną napisaliśmy półżartem, że Miedź nie ma szans na awans, skoro w tej rundzie „za mało jest Forsella w Forsellu”. Otóż okazało się, że jest akurat odwrotnie – było za dużo Forsella w Forsellu. Fin zwyczajnie się zapuścił i – jak to się mówi – trochę się mu przytyło. Do czego zresztą ma widoczną tendencję. Efekt był taki, że brakowało mu dynamiki, przyśpieszenia, tego wszystkiego, czym imponował jesienią.
– To nie jest tak, że jemu przestało się chcieć, że odleciał, bo zrobiono z niego gwiazdę. On nadal stara się ze wszystkich sił, walczy i robi, co może, bo przecież w jego własnym interesie jest udowadniać co tydzień, że wciąż jest w wysokiej formie. On nadal poprzez grę promuje się w naszym kraju, ale ma z tym ostatnio problem, bo przybyło mu trochę kilogramów – opowiadała nam jedna z osób z otoczenia Forsella.

Najbardziej w tym wszystkim żal było Ryszarda Tarasiewicza. Bo to on sprowadził Forsella do Legnicy, bronił go, gdy pół Polski śmiało się, że do Miedzi trafił z Finlandii Miś Yogi, tłumaczył, że to zawodnik o ogromnym potencjale i odpowiednio prowadzony będzie gwiazdą całej pierwszej ligi. I miał rację, bo pół roku pod okiem „Tarasia” wystarczyło, by Forsell z Misia Yogi stał się piłkarzem pełną gębą. Runda jesienna była kapitalna w jego wykonaniu – 8 goli, 5 asyst i status jednego z najlepszych piłkarzy na zapleczu ekstraklasy. Nikt, patrząc na jego grę, nie miał wątpliwości, że to chłopak, który spokojnie dałby sobie radę w niejednym klubie o klasę wyżej. No, ale wiosną słuch po nim zaginął.
Nie przeszkodziło to Finowi w rozmowach z potencjalnymi pracodawcami z ekstraklasy. Ostatecznie porozumiał się z Cracovią. I gdy w Legnicy wszyscy leczyli kaca z powodu przegranej batalii o awans, Forsell szykował się do gry w barwach Pasów. Tyle że nie przewidział, iż tam przed początkiem sezonu dojdzie do zmiany szkoleniowca. Gdy Michał Probierz (zastąpił Jacka Zielińskiego) zobaczył, jak wygląda i prezentuje się Forsell, już na pierwszej konferencji ogłosił, że nic z transferu Fina nie będzie. Piłkarz znalazł sobie więc klub w Szwecji – Örebro SK, ale za wiele tam jesienią nie pograł.

Wydawało się więc, że co jak co, ale w Legnicy akurat Forsell spalił za sobą wszystkie mosty. Widać jednak, że niekoniecznie. Jeśli dojdzie do transferu, będzie to na pewno sporego kalibru niespodzianka. Z drugiej strony, jasne jest, że odpowiednio przygotowany do rundy i odpowiednio zmotywowany, Petteri znów może być piłkarzem, który tę naszą pierwszą ligę przewyższał będzie o klasę albo i dwie. No i będzie miał w Legnicy zaległe zadanie do wykonania – wywalczyć wreszcie z drużyną awans do ekstraklasy. I tylko jak ten tłok w drugiej linii ogarnie trener Nowak… No, ale podobno od przybytku głowa nie boli. Pożyjemy, zobaczymy… Tak czy inaczej, liczymy na to, że się uda i zobaczymy wiosną Forsella z powrotem na polskich boiskach.

Inne artykuły o: I Liga | Miedź Legnica

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli