Co za finisz! Raków coraz bliżej ścisłej czołówki. I na pewno nie powiedział jeszcze ostatniego słowa!

Autor wpisu: 4 listopada 2017 16:45

To była najlepsza odpowiedź Rakowa, jakiej zespół Marka Papszuna mógł udzielić włodarzom Częstochowy na wczorajszą informację dotyczącą wycofania się miasta z umowy z klubem. Wygrana z Górnikiem, w niecodziennych okolicznościach, po meczu, w którym nie brakowało ani emocji, ani determinacji, tylko utwierdza nas w przekonaniu, że ten zespół naprawdę zasługuje na to, by traktować go poważnie.

„Nie dajmy się sprowokować, co nieprzychylnym naszemu Klubowi osobom mogłoby być na rękę” – skomentowali ludzie rządzący Rakowem informację o wycofaniu się władz Częstochowy z umowy „Promocja miasta poprzez sport – promocja poprzez piłkę nożną”. Miała być z tego kasa dla klubu, ale co ważniejsze – miały być wreszcie unormowane stosunki na linii miasto – Raków. Nic z tego, bo w magistracie szukali najwyraźniej pretekstu, by z umowy rakiem się wycofać. No a jak się pretekstu szuka, to zazwyczaj się go znajdzie…

Na szczęście decyzja miasta najwyraźniej nie wybiła piłkarzy Papszuna z rytmu. A kto wie, może nawet podziałała na nich jak płachta na byka. Dotychczas w meczach u siebie beniaminkowi nie szło tak dobrze jak na wyjazdach, gdzie uzbierał już 15 punktów. No, ale może to jest zapowiedź tego, że i w Częstochowie drużyna zacznie wreszcie wygrywać.
Tydzień temu po zwycięstwie z Olimpią w Grudziądzu Papszun wbił szpilę ludziom odpowiedzialnym za obiekt, na którym jego drużyna występuje w roli gospodarza, mówiąc półżartem, że chyba muszą w klubie napisać petycję do PZPN-u, by wszystkie spotkania rozgrywać na wyjazdach. – Może wtedy gospodarze naszego obiektu umożliwią nam warunki do grania w piłkę, wówczas mecze w Częstochowie będą na wyższym poziomie – stwierdził.
Na razie podziałało. Bo podczas spotkania z Górnikiem był i odpowiedni poziom, i były wielkie emocje. No, a jeśli wszystko kończy się happy endem, nie ma wątpliwości, że jest się z czego cieszyć. Raków zaimponował kapitalnym finiszem. I to nie tylko w końcówce spotkania, kiedy najpierw ogłuszył rywala (Paweł Piceluk w 87. minucie), a potem go dobił (Andrzej Niewulis w 90.). Bo i pod koniec pierwszej udało się Górnika zaskoczyć (Karol Mondek w 45. minucie), na co tuż po przerwie odpowiedział Grzegorz Bonin. Ale to było wszystko, na co Raków tego dnia pozwolił spadkowiczowi z Łęcznej.

Papszun nie ukrywa, że jego zespół ma wysokie aspiracje, ale też nie ma żadnych wątpliwości, że w tej ekipie drzemie naprawdę duży potencjał. Czy aż taki, który już w tym sezonie pozwoli jej walczyć o miejsce dające awans? Kto wie… Na razie to zdecydowanie najskuteczniejsza drużyna spośród całej pierwszoligowej stawki. No i taka, którą bardzo przyjemnie się ogląda.
Tym bardziej szkoda, że władze miasta nie traktują tego klubu poważnie, bo Raków kolejny raz udowadnia, że na to zwyczajnie zasługuje. A zimą w klubie faktycznie mogą mieć spory ból głowy i zastanawiać się, czy planować w rundzie rewanżowej skok na głęboką wodę… Cóż, w tym sezonie w tej lidze można prawie wszystko, więc… Wystarczą chęć, odwaga i determinacja. A tego akurat drużynie Papszuna nie brakuje.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli