Falstart Zagłębia Sosnowiec. Stomil Olsztyn utarł nosa pretendentowi

Autor wpisu: 4 marca 2017 20:30

Nie tak miał wyglądać pierwszy oficjalny mecz Zagłębia Sosnowiec pod wodzą Dariusza Banasika. Jego podopieczni, mimo dobrej postawy na boisku, dopiero rzutem na taśmę uratowali punkt. Z dużym niesmakiem Stadion Ludowy musieli opuścić zawodnicy Stomilu Olsztyn, którzy byli o krok od wywiezienia z ciężkiego terenu trzech punktów. Zagłębie – Stomil 1:1.

Trener Dariusz Banasik przed spotkaniem podkreślał w rozmowie z Futbolfejs.pl, że Zagłębie Sosnowiec ma duży potencjał w ataku i dlatego musi kreować grę, atakować i zdobywać bramki. Jak zapowiadał tak było – tyle tylko, że z tym ostatnim był spory problem. W ataku zagrał od pierwszych minut Wojciech Łuczak, ale mimo sporej aktywności był zupełnie bezproduktywny. Tym samym za szukanie bramek wzięli się w dużej mierze pomocnicy. Tomasz Nowak i Łukasz Matusiak nękali Piotra Skibę strzałami z dystansu. Z kolei ze skrzydeł często w pole karne wbiegali aktywni Konrad Michalak i Martin Pribula.

Stomil Olsztyn zanim został nieco przytłoczony akcjami gospodarzy w drugiej połowie, wcześniej walczył jak równy z równy. Miał nawet okazję ku temu, aby szybko wyjść na prowadzenie, ale Rafał Kujawa nie znalazł sposobu na pokonanie Jakuba Szumskiego.
Co się odwlecze… Ten sposób znalazł Grzegorz Lech i w to momencie, w którym mało kto spodziewał się, że Zagłębie Sosnowiec straci bramkę. Gospodarze po zmianie stron mocno osadzili się na połowie Stomilu, ale ci praktycznie jednym atakiem odmienili losy meczu. Po dobrej akcji Jarosława Ratajczaka z Rafałem Kujawą bramkę zdobył wspomniany Lech. W tej sytuacji zupełnie nie popisali się środkowi obrońcy Zagłębia, którzy jakby myślami byli przy kolejnych atakach swojego zespołu.

Na ostatnie pół godziny wreszcie pojawił się na boisku wyczekiwany przez całą jesień Michał Fidziukiewicz (leczył kontuzję), ale niewiele to dawało sosnowiczanom. To było takie samo Zagłębie jak jesienią. Takie, które owszem – dominuje nad przeciwnikiem, tyle że nie potrafi udokumentować tego bramkami.
Duże brawa należą się drużynie Adama Łopatko, zwłaszcza za poukładaną grę w defensywie, a także mądrość i spokój, jaką zachowali przez całe niemal spotkanie. Pech jednak sprawił, że na minutę przed końcem Rafał Kujawa we własnym polu karnym zagrał ręką, a sędzia w tej sytuacji musiał podyktować rzut karny, który na bramkę zamienił oczywiście Sebastian Dudek.

– Na pewno zespół Zagłębia Sosnowiec miał optyczną przewagę. Zdawaliśmy sobie sprawę, że tak to będzie wyglądało i, jak było widać, starannie się do tego przygotowaliśmy. Jeżeli chodzi o wynik, już kiedyś mówiłem, że remisy nas w ogóle nie interesują, bo one są po prostu złudne. Jestem nieusatysfakcjonowany końcowym wynikiem – powiedział po meczu rozczarowany trener Łopatko.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli