Co dwie głowy to nie jedna, czyli Chojniczanka znów liderem

Autor wpisu: 1 października 2017 21:41

Dobry tydzień za Chojniczanką. A nawet bardzo dobry. Najpierw kapitalny mecz z Bruk-Betem w Pucharze Polski i awans do ćwierćfinału, teraz powrót na fotel lidera pierwszej ligi. Choć to dopiero początek października, w Chojnicach apetyty są już w zenicie.

Apetyty kibiców, rzecz jasna. I w zasadzie nie ma się im co dziwić, bo wszystko wskazuje na to, że kac po traumie z rundy wiosennej już tam minął, a w to miejsce powróciła wiara w to, że coś, co jeszcze niedawno wydawało się nierealne, czyli Chojniczanka w ekstraklasie, znów może być na wyciągnięcie ręki. Z tym zespołem jest to jak najbardziej możliwe.
Tym trudniej będzie obronić ludziom z Chojniczanki tezę, którą od początku rozgrywek lansują z uporem maniaka, że w tym sezonie priorytetem nie jest wcale walka o awans. Jeśli nie jest (w co oczywiście nie wierzymy), to być musi. To zespół personalnie mocniejszy od tego, który był rewelacją poprzedniej jesieni i który tę jesień skończył na 1. miejscu. Tak mocnej ekipy Chojnice nie miały jeszcze nigdy w historii. Zespół, który bardzo rozsądnie został latem przebudowany, zostawiając trzon, do którego dołączyło kilka naprawdę wartościowych nazwisk. No i zespół, który powinien być mądrzejszy o doświadczenia z ubiegłego sezonu. I na razie wygląda na taki, który mądrzejszy rzeczywiście jest.

Tym razem w Chojnicach, kosztem fajerwerków, stawiają na konsekwencję.  To ma być klucz, który rozwiąże problemy, jakich nie dało się rozwiązać w drugiej części ubiegłego sezonu, kiedy była radosna twórczość, ale też co rusz głupia strata punktów. To przez tę radosną twórczość Chojniczanka wtedy popłynęła. Teraz rzeczywiście dużo mniej w grze tej drużyny szalonych momentów, za to jest cierpliwość, wyrachowanie i spokój. To drużyna która wie, czego chce, zna swoją wartość i z podziwu godnym uporem dąży do zwycięstwa. No a przy tym ma masę szczęścia (jak chociażby w Częstochowie, Sosnowcu czy u siebie z Ruchem), co przy tak wyrównanej stawce może się okazać języczkiem u wagi

W meczu z Wigrami fajerwerków też nie było. Było sporo walki, dużo chaosu, fauli, za to mało gry w piłkę. Ale i w takich warunkach Chojniczanka sobie poradziła. Wygrała w Suwałkach po dwóch strzałach głową Tomasza Mikołajczaka i Krzysztofa Danielewicza, z zimną krwią wykorzystując błędy w obronie gospodarzy. Wystarczyło, by wrócić na fotel lidera. Ci, którzy rok temu przewidywali, że tak udana runda w wykonaniu tego zespołu to ewenement i na coś takiego Chojniczanki już więcej z pewnością nie będzie stać, mogą się jeszcze mocno zdziwić. Choć do końca sezonu droga daleka, trudno po tych 11 kolejkach i postawie w Pucharze Polski nie traktować tej drużyny jako jednego z najpoważniejszych kandydatów do gry w ekstraklasie.

A Wigry? Peleton znów ucieka. Po trzech kolejnych zwycięstwach, kiedy wydawało się, że zespół Artura Skowronka wreszcie odpalił i na dobre wjechał na właściwe tory, trafiły się dwie bolesne porażki u siebie – z Rakowem 0:3 i teraz Chojniczanką 0:2. W dodatku na dłużej z gry prawdopodobnie wypadł Karol Mackiewicz (kontuzja). Zwycięską atmosferę znów trzeba tam zacząć budować od nowa. Innego wyjścia nie ma.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli