Drutex-Bytovia już ostrzy sobie zęby na Legię

Autor wpisu: 20 września 2017 12:11

Pogoń, Lech lub Lechia – to jedna z tych drużyn miała być ćwierćfinałowym rywalem Legii w Pucharze Polski. Tak przynajmniej podpowiadał rozsądek po wylosowaniu pucharowej drabinki. Rozsądek można jednak odłożyć na półkę, bo na Legię czeka ten czwarty, teoretycznie najsłabszy. Ale na miejscu kibiców z Warszawy absolutnie nie dzielilibyśmy jeszcze skóry na niedźwiedziu.

Drutex-Bytovia idzie przez Puchar Polski jak burza. Zresztą nie pierwszy raz, bo w ubiegłym sezonie też dotarła do ćwierćfinału, wygrywając po drodze wszystkie mecze u siebie z przedstawicielami ekstraklasy, czyli Zagłębiem Lubin, Śląskiem i Arką. Odpadła po minimalnej porażce w rewanżu w Gdyni, zostawiając po sobie i tak bardzo przyzwoite wrażenie.
W tym sezonie jest bardzo podobnie. To po meczu w Bytowie kibice Lechii poprzebijali opony w klubowym autokarze, dając piłkarzom do zrozumienia, że do domu powinni wracać „z buta”. Teraz o gościnności Bytowa przekonali się piłkarze ze Szczecina. Odpadli co prawda dopiero po rzutach karnych, ale co to ma za znaczenie? Dla kibiców Pogoni Puchar Polski i ewentualny ćwierćfinał z Legią miał być w pewnym stopniu rekompensatą za słabe wejście w sezon. Nie będzie. W pamięci zostanie idiotyczne zachowanie Davida Niepsuja (TUTAJ) i niewybredne komentarze dotyczące Portowców (TUTAJ).

Tak więc Legia uniknęła przedstawiciela ekstraklasy w drodze do półfinału (przejście trzecioligowego Ruchu Zdzieszowice w czwartek to oczywiście obowiązek, jeśli tam miałaby się wyłożyć, to chyba lepiej, żeby Romeo i jego świta już do Warszawy nie wracali), co wcale nie oznacza, że będzie miała lekko, łatwo i przyjemnie. W Bytowie nikt przed mistrzami Polski czerwonego dywanu nie rozłoży. To pewne.

Co takiego ma w sobie ta Bytovia, że tak trudno ją pokonać? Ci, którzy bacznie obserwują pierwszoligowe rozgrywki, absolutnie nie powinni być zaskoczeni tym, że taki kłopot mieli w starciu z tym zespołem piłkarze Lechii, a teraz Pogoni. Po zwolnieniu wiosną Tomasza Kafarskiego, gdy drużyna o jednym z najwyższych potencjałów na zapleczu ekstraklasy balansowała na granicy spadku, jej ster w swoje ręce przejął triumwirat młodych, zdolnych facetów na dorobku, czyli Adrian Stawski (jako ten główny), Przemysław Marusa i Rafał Wójcik. I trzeba powiedzieć, że radzą sobie naprawdę znakomicie. Do tego stopnia, że w Bytowie wszyscy już na dobre zapomnieli o traumie, jaką drużyna przeszła pod koniec poprzedniego sezonu, gdy widmo spadku do drugiej ligi przez długi czas mocno zaglądało tam w oczy. Teraz Drutex-Bytovia wróciła na swoje miejsce, czyli górę pierwszoligowej tabeli i od początku tego sezonu wysyła sygnały, że będzie się bić o najwyższe cele.

Nasza ambicja została mocno podrażniona. W pewnym momencie byliśmy przecież w czarnej d…, ale na szczęście udało się, za przeproszeniem, wygrzebać. Teraz ten zespół chce udowodnić, że tamten czas to był tylko wypadek przy pracy, że stać go na dużo więcej – opowiadał nam niedawno Stawski.
Najważniejsze było to, że odbudowaliśmy się fizycznie. Po pierwszym meczu, gdy przejąłem zespół, powiedziałem, że wiem, gdzie tkwi problem. Potrzebna była radykalna odbudowa drużyny właśnie pod tym kątem. Pod koniec sezonu zaczęliśmy współpracować z profesorem Jastrzębskim, który bardzo mocno pomaga mi, jeśli chodzi o przygotowanie motoryczne. I to był tak naprawdę klucz do całej reszty.

No i ta drużyna od pewnego czasu faktycznie jest nie do zajechania. Poza tym potencjał w Bytowie – jak na pierwszoligowe standardy – wciąż mają bardzo duży. Latem nie było rewolucji, pożegnano się tylko z kilkoma zawodnikami, którzy charakterologicznie przestali pasować do tej grupy, pozyskano kilka brakujących ogniw i poszło. Bytovia to dziś znów bardzo dobrze poukładany zespół, szczególnie w grze obronnej, któremu niezwykle ciężko strzelić gola. Zresztą dobitnie przekonali się o tym piłkarze Lechii i Pogoni. Przez 210 minut gry z zespołami z ekstraklasy bramka pierwszoligowca została nietknięta. Pod tym względem równie dobrze idzie Bytovii w lidze – w dziewięciu spotkaniach straciła tylko osiem goli, czyli średnio mniej niż jednego na mecz. A z przodu przeważnie coś się tam zawsze strzeli.

To grupa, która w tym sezonie naprawdę może wiele zwojować. Zahartowana, z doświadczonymi Bąkiem, Wróblem, Surdykowskim, Stasiakiem, Wilkiem, Wacławczykiem i Witanem oraz młodymi i nieobliczalnymi Orlande Kpassą, Maksem Heblem i Bartkiem Wolskim. To mieszanka wybuchowa, której absolutnie nie wolno lekceważyć.
W meczu z Pogonią błysnął przede wszystkim Witan, który m.in. obronił dwa karne. Latem pytaliśmy Stawskiego, po co mu bramkarz, który właśnie zleciał z Wisłą Puławy do drugiej ligi? Po co wymienia go na zżytego z klubem Gerarda Bieszczada?
– Doszliśmy do wniosku, że potrzebujemy bramkarza z mocniejszym charakterem. Takiego, który pod tym kątem bardziej będzie pasował do drużyny. I Andrzej takim bramkarzem jest. Fajnie został przez drużynę przyjęty, tak więc myślę, że to także będzie bardzo dobry ruch transferowy – odpowiadał. Teraz Witan dołożył jeszcze bezcenne interwencje, którymi zapewnił drużynie ćwierćfinał Pucharu Polski.

A tam Drutex-Bytovia już ostrzy sobie zęby na Legię. I choć to oczywiście mistrzowie Polski będą faworytem w tej rywalizacji, to przecież o niczym to jeszcze nie świadczy (Lechia i Pogoń też były). Co prawda w swojej optymalnej formie Legia z pierwszoligowcem powinna sobie poradzić bez większych przeszkód, ale pytanie – kiedy Legia ostatnio była w optymalnej formie?
– Dla nas na pewno będzie to wielka sprawa, pojechać tam i zagrać na Legii (od 1/4 finału obowiązuje mecz i rewanż – red.) – cieszy się Stawski. I ma z czego, bo na rywalizację z mistrzem Polski jego zespół po prostu sobie zasłużył.

Inne artykuły o: Drutex Bytovia Bytów | I Liga

  • jz166

    „Drutex-Bytovia idzie przez Puchar Polski jak burza” i już można skończyć to czytać…

    • ursynów

      I już można skończyć to pisać.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli