Derbin już wie, w co wdepnął. Chojniczanka miała przejść metamorfozę, przechodzi traumę

Autor wpisu: 5 maja 2017 22:52

Efekt Artura Derbina? Na razie nie działa. To, co zrobił Górnik z Chojniczanką, trudno nazwać inaczej jak piłkarski gwałt ze szczególnym okrucieństwem. Zespół z Chojnic miał przejść metamorfozę, ale na razie przechodzi traumę. 1:6 w Zabrzu? Tego nie da się racjonalnie wytłumaczyć. No, może tylko tym, że to najbardziej nieprzewidywalna liga świata.

Można się nad Chojniczanką po takim meczu pastwić, tylko po co? Tam kac trwać będzie długo i teraz wielką sztuką będzie postawić ten zespół do pionu. Szybko okaże się, jak dobrym trenerem-psychologiem jest Derbin, jak szybko łapie kontakt z drużyną i jak skutecznie potrafi pociągnąć ją za sobą. Nie sztuką jest wskoczyć do pociągu, gdy ten jedzie. Sztuką jest sprawić, by wrócił na właściwe tory, gdy właśnie wypieprzył się na zakręcie.
Chojniczanka gra źle. Bardzo źle. W defensywie tragicznie. Nonszalancko i bezrefleksyjnie. Gole, jakie traci (nie tylko w Zabrzu, bo od początku tej rundy), nie przystają drużynie, która uchodzi za kandydata do awansu do ekstraklasy. Dużo szumu z przodu, ale bez większych konkretów. Kilka sytuacji, w których zabrakło szczęścia lub zimnej krwi i tyle. Wystarczyło na wynik 1:6.

Artur Derbin z minuty na minutę robił coraz większe oczy, sprawiając wrażenie, jakby nie do końca wiedział, w co właśnie wdepnął. Z minuty na minutę gra Chojniczanki rozłaziła się w szwach i nawet szybko po przerwie zdobyta bramka na 1:3, mająca sprawić, że w tym meczu nie wszystko jeszcze stracone, nie pomogła, bo za chwilę Górnik odpowiedział czwartym golem. A potem piątym i szóstym. I gdyby nie Łukasz Budziłek, byłoby może i z dziesięć… Powietrze uszło z tego walecznego przecież zespołu jak z pękniętego balonu. Zostały tylko nerwy i frustracja w postaci skandalicznych fauli. Szkoda, jeśli w taki sposób miałby się skończyć sen Chojnic o ekstraklasie. Mamy nadzieję, że jednak się nie skończy i ten lodowaty prysznic podziała na tyle mobilizująco, że wszyscy raz jeszcze zepną tam poślady.

Inna sprawa, że niesamowicie szczęśliwie ułożył się ten mecz Górnikowi. Co prawda szczęściu trzeba umieć pomóc, ale w pewnym momencie wyglądało na to, jakby zabrzanie mieli go w nadmiarze. Najpierw co strzał to gol, no a potem to już do siatki Chojniczanki wpadało tak jakoś z… przyzwyczajenia.
W tym wszystkim zadziałał – pewnie podświadomie, ale jednak – bardzo ważny aspekt. Górnicy wreszcie zagrali na luzie, bez presji. Tydzień temu wszyscy oficjalnie przestali traktować ich już jak zespół mający szansę na awans, więc bez żadnej napinki, bez wielkich oczekiwań można było po prostu pograć w piłkę. To Chojniczanka przyjechała tu w roli kogoś, kto „musiał”. Górnik tym razem niczego nie musiał. No i wyszło jak nigdy.

Teraz presję jak najszybciej trzeba będzie zdjąć z Chojniczanki. No, ale to już rola Derbina. My możemy tylko ku pokrzepieniu serc przypomnieć mu słynną sentencję byłego premiera: „Prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym, jak zaczyna, ale jak kończy…”. Tak więc panie Arturze, życzymy dużo lepszego finiszu niż prologu.

sklep vitasport.pl
forBET

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli