Derbin bierze Chojniczankę. – To zespół na ekstraklasę! – mówi. Teraz będzie miał okazję to udowodnić

Autor wpisu: 2 maja 2017 21:31

Jak to mówią – co ma wisieć, nie utonie. Artur Derbin już zimą był jednym z najpoważniejszych kandydatów na trenera Chojniczanki. Ówczesny lider pierwszej ligi szukał wówczas szkoleniowca, który zastąpiłby Macieja Bartoszka. W Chojnicach ostatecznie postawiono na mało znanego w środowisku Piotra Gruszkę. Derbin, jak mówił wtedy, się nie obraża, tylko czeka. No i się doczekał.

– Szkoda mi Piotrka, tak po ludzku, bo to bardzo dobry człowiek i trener, ale sytuacja dojrzała już do tego, by coś zmienić, by nadać drużynie nowy impuls, jeśli wciąż chcemy liczyć się w walce o awans. A chcemy. Stąd decyzja o nowym trenerze – mówi nam dyrektor sportowy Chojniczanki Maciej Chrzanowski.
– Nie chcieliśmy brać nikogo z tak zwanym nazwiskiem, bo zaraz zacząłby narzekać na to, na tamto. A Derbin to młody szkoleniowiec, który w dodatku ma coś do udowodnienia – dodaje.

Derbin faktycznie marudzić i narzekać nie będzie. O to w Chojnicach mogą być spokojni. Do udowodnienia też ma co nieco, bo w ubiegłym sezonie nie dano mu dokończyć roboty w Zagłębiu Sosnowiec. Mimo iż z tym wówczas pierwszoligowym beniaminkiem dotarł do półfinału Pucharu Polski, w którym nieznacznie musiał uznać wyższość Lecha Poznań. Bardzo długo liczył się także w grze o awans do ekstraklasy. W rundzie wiosennej przyszedł jednak niespodziewany kryzys i w Sosnowcu nie wytrzymali ciśnienia. – Można powiedzieć, że padłem ofiarą własnego sukcesu – mówił nam wtedy Derbin.
Potem jeździł na szkolenia, staże do polskich i zagranicznych trenerów i czekał na ofertę pracy. Pierwsza poważna pojawiła się zimą z Chojnic. – Gdy byłem tam na rozmowach, wypomniano mi, że latem w wywiadzie dla Futbolfejs.pl (TUTAJ) w gronie kandydatów do awansu nie wymieniłem Chojniczanki. A jak skończyłem wtedy z panem rozmawiać, to tak sobie pomyślałem: „Kurde, o kimś jeszcze zapomniałem powiedzieć”. O Chojniczance właśnie. Wiem, że teraz nikt w to nie uwierzy, ale po cichu gdzieś tam również ten zespół stawiałem w roli kandydata do awansu – opowiadał nam ze śmiechem.
Ale to nie dlatego, że o Chojniczance nie wspomniał, nie dostał tej roboty. W Chojnicach postawiono wtedy na Gruszkę, bo – jak przyznawał Chrzanowski: „Uznaliśmy z zarządem, że potrzebujemy w szatni spokojnych trenerów, a Hermes i Gruszka to wyjątkowo spokojni, opanowani i wyważeni ludzie. Jesteśmy już tak zmobilizowani, wręcz nabuzowani, że gdyby przyszedł ktoś z takim temperamentem jak Maciek Bartoszek, to ta szatnia chyba by z tych wszystkich emocji eksplodowała. Przyda się nam ktoś, kto te emocje będzie potrafił wyciszyć. Trenera Gruszkę znałem ze wspólnej pracy w Nielbie Wągrowiec, gdzie też go zresztą ściągałem. Wiem, jak pracuje, jaki ma warsztat, na co stawia, co jest dla niego najważniejsze i stwierdziłem, że w tym momencie to będzie najlepszy wybór dla Chojniczanki”.

Okazało się jednak, że może Gruszka jednak za spokojny. Liczba punktów, jakie pod jego wodzą zdobyła Chojniczanka, jest przerażająco niska w stosunku do oczekiwań (tylko 11 na 27 możliwych, do tego ani jednego zwycięstwa u siebie). Tylko dzięki temu, że wszyscy w tej lidze solidarnie gubią punkty, Chojniczanka wciąż ma szanse na awans.
Inna sprawa, czy to rzeczywiście wina Gruszki, że piłkarze zamiast do bramki, trafiają w słupki, poprzeczki, marnują stuprocentowe okazje i fundują rywalom gole. Ale jak wiadomo łatwiej zmienić trenera niż cały zespół…

Teraz czas na Derbina, przed którym bardzo poważne wyzwanie. Wskoczyć do pociągu, nie wykoleić go, ale sprawić, by jeszcze przyśpieszył. Do końca sezonu zaledwie sześć spotkań, zespół przygotowywał ktoś inny – tu trzeba będzie zadziałać trochę bajerem, trochę warsztatem, trochę intuicją…
– Czy Chojniczanka ma zespół na ekstraklasę? Ależ oczywiście, bez żadnych wątpliwości. Uważam, że umiejętności tych chłopaków uprawniają do tego, że z powodzeniem mogą rywalizować o awans, a potem w ekstraklasie. Zresztą od pewnego czasu nie ma już chyba takiego, który by w to wątpił. To nie jest żaden przypadek, że Chojniczanka jest tam, gdzie jest, czyli w ścisłej czołówce tabeli – mówił nam niedawno Derbin.
– Jak popatrzymy na kadrę tego zespołu, pierwsze, co się rzuca w oczy, to doświadczenie. To nie są piłkarze ani anonimowi, ani tacy, którzy dopiero uczą się ligowego futbolu, tylko tacy, którzy niejedno już w swojej karierze przeszli. To jest bardzo duży atut Chojniczanki. Chodzi o to, by do tych chłopaków dotrzeć, znaleźć z nimi wspólny język. To jedna strona medalu. A druga jest taka, że działacze widząc, co się dzieje, poszli na całość, poszli za ciosem i pokazali, że jeżeli zespół po rundzie jesiennej jest liderem i pojawiła się poważna szans powalczenia o awans, to oni zrobią wszystko, by spróbować tę szansę wykorzystać. Co też pozytywnie nakręca piłkarzy i sztab szkoleniowy. Oni widzą, że to, o co walczą, ma sens – dodawał.

Teraz Derbin będzie tym, który ma za zadanie pomóc Chojnicom tę szansę wykorzystać. Ma na to sześć meczów. Mało? Pewnie tak, ale on wie, co robi.

sklep vitasport.pl
forBET

Inne artykuły o: Chojniczanka Chojnice | I Liga

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli