Darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby, czyli GieKSa wreszcie zwycięska

Autor wpisu: 4 kwietnia 2017 18:53

Ekstraklasowe zapędy GieKSy od początku rundy wiosennej przypominają walenie głową w mur. Boli nie tylko tych, którzy walą, ale i tych, którzy na to patrzą. W Pruszkowie mur odrobinę został skruszony. To w zasadzie jedyna dobra wiadomość dla Katowic. Za to oczywiście najistotniejsza.

Jak to możliwe, że Katowice wygrały ze Zniczem aż 4:1 (zaległości z 23. kolejki)? Dobre pytanie, szczególnie biorąc pod uwagę to, że paradoksalnie był to chyba najsłabszy mecz GieKSy w tym roku. No, ale w obliczu tego, że wreszcie wygrany, to w zasadzie domyślamy się, że w Katowicach nikt marudzić nie zamierza.

– Możecie uważać, że spotkanie było brzydkie, kompletnie nas to nie rusza. My już za często pięknie przegrywaliśmy, dlatego powiedzieliśmy sobie przed tym meczem, że nieważne jak, byle za wszelką cenę wygrać – rzucił nam po spotkaniu Grzegorz Goncerz.

Tak Grzegorz Goncerz strzelił gola na 1:0 w Pruszkowie:

I w zasadzie trudno się mu dziwić, tym bardziej że – jak to się mówi – darowanemu koniowi nie powinno zaglądać się w zęby. A wszystkie gole to były takie darowane konie. Przy każdej z bramkowych akcji obrońcy Znicza zachowali się jak juniorzy, i to tacy A-klasowi. Generalnie na tym poziomie to po prostu obciach.
Ostatnio w Pruszkowie tak wysoko wygrało Zagłębie – jeszcze za kadencji Jacka Magiery, więc to „zamierzchłe czasy”. Ale wtedy rywal całkowicie zdominował Znicz. To była taka typowa gra w dziada. Tym razem Znicz zdominował się sam. I sam ze sobą zagrał w dziada. To jest w ogóle zagadka z tym zespołem Dariusza Kubickiego. Potrafi zagrać kapitalny mecz z liderem (3:3), potem pojechać do Olsztyna, by dostać od Stomilu 1:5, następnie rozbić w Sosnowcu Zagłębie (3:0), by dać się pokonać nie najmocniejszej GieKSie aż 1:4. Trudno to zrozumieć pewnie nawet Kubickiemu, więc i my nie będziemy próbować. Tak czy inaczej, z taką sinusoidą o utrzymanie będzie piekielnie trudno.

Zresztą Kubicki doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Po meczu wyglądał nieszczególnie. – W pierwszej połowie GKS nie miał pomysłu, jak się do nas dobrać. Wystarczył jednak jeden błąd i lawina ruszyła. Na moment udało się wrócić do gry po pięknym strzale Olka Jagiełły i rzuciliśmy wszystko do ataku, by jeszcze to spotkanie uratować, ale poszły dwie kontry i było po wszystkim – stwierdził po spotkaniu, w zasadzie streszczając to, co działo się na boisku.
A na nasze pytanie, jak to się dzieje, że ten jego zespół ma dwa co kolejkę zupełnie różne oblicza, nie potrafił znaleźć sensownej odpowiedzi.

Co do Katowic, to wróciły na miejsce premiowane awansem, choć do tego awansu wciąż mają bardzo daleko. Szczególnie biorąc pod uwagę formę, która – delikatnie mówiąc – nadal pozostawia wiele do życzenia. No i fakt, że o ten awans bije się ponad pół ligi (i tak już pewnie zostanie do końca). Jerzy Brzęczek ostatnio tłumaczył, że winny niepowodzeń na początku rundy był… marzec, bo to taki pechowy miesiąc. W kwietniu ma być lepiej. Niby na razie wyszło na jego, ale to mimo wszystko słaba perspektywa na końcówkę sezonu. GieKSa wciąż gra ospale, bez błysku, w obronie też nie tak szczelnie jak jesienią. Pociechą może być to, że znów w gazie są Grzegorz Goncerz (w Pruszkowie co kopnął, to wpadło) i Andreja Prokić. No, ale na takie prezenty i kulawą grę w defensywie, jaką zafundował jej Znicz, w dalszej perspektywie raczej nie ma już co liczyć. Coś takiego na tym poziomie zdarzać się nie ma prawa. A jak już się zdarzyło, to szybko się nie powtórzy.

– Wiadomo, że nie mogliśmy być zadowoleni z początku tej rundy. Nie graliśmy źle, ale wciąż traciliśmy punkty. Jednak żadnych nerwowych ruchów nie było. I okazało się, że wszystko wraca do normy, bo wywozimy z bardzo trudnego terenu komplet punktów – przyznał Brzęczek.
Zapomniał jednak dodać, że faktycznie Pruszków to nie najłatwiejszy teren, ale dziś Znicz tak wysoką wygraną jego drużynie zwyczajnie sprezentował. I choć Kubicki zapierał się, że aż na taką porażkę jego zespół nie zasłużył, to jednak po takich błędach w obronie niczego innego nie powinien się spodziewać.

sklep vitasport.pl
forBET

Inne artykuły o: GKS Katowice | I Liga | Znicz Pruszków

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli