Dariusz BANASIK: Zagłębie przechodzi mega rewolucję. Nawet ja nie spodziewałem się, że zmian będzie tak dużo

Autor wpisu: 28 czerwca 2017 08:46

– Runda wiosenna, a szczególnie finisz sezonu, pokazały, że ten zespół potrzebuje zmian, jeśli chce wywalczyć awans do ekstraklasy. Ale szczerze mówiąc, nawet ja nie spodziewałem się, że tych zmian będzie tak dużo – mówi nam Dariusz Banasik. Z trenerem Zagłębia Sosnowiec rozmawiamy m.in. o nowych i testowanych piłkarzach, posiłkach z Legii oraz o tym, czemu nie zostali Matusiak i Fidziukiewicz.

FUTBOLFEJS.PL: Słyszałem, że Sanogo wraca do Zagłębia. To prawda?
DARIUSZ BANASIK: Tak, jest temat. Chcemy go ściągnąć na zasadzie wypożyczenia. Vamara pojechał na obóz z pierwszą drużyną Legii, ale dopiero dochodzi do formy po zabiegu i rehabilitacji, więc w zespole Jacka Magiery raczej szans dostawać w tej rundzie nie będzie. Wiadomo, że Jacek potrzebuje w stu procentach zdrowych i będących w najwyższej formie piłkarzy. Jest więc pomysł, by wrócił do nas i tutaj pomału odbudowywał swoją formę. Byśmy go, na tyle, na ile pozwoli mu zdrowie, wprowadzali do gry. Legia na tym nie straci, a my i piłkarz możemy zyskać. Tak więc bierzemy taką opcję poważnie pod uwagę.

Jacek Magiera o Sanogo: Jeszcze za wcześnie na grę w kontakcie z rywalem TUTAJ

Wiem, że przed wyjazdem na urlop, spotkał się pan z Magierą w Warszawie i pewnie rozmawialiście między innymi o posiłkach z Legii. Ilu chce pan wypożyczyć piłkarzy z Warszawy?
Trzech. Sanogo, Makowskiego i jednego młodzieżowca. Więcej nie. Legia jest otwarta na tę współpracę, więc myślę, że dojdziemy do porozumienia.

Z Makowskim pracował pan w poprzednim sezonie w rundzie jesiennej w Pogoni Siedlce. Zimą wrócił do Legii, bo mówił, że chce tam powalczyć o miejsce w pierwszej drużynie.
Rafał był przymierzany w Legii do pierwszego składu przed Kopczyńskim i prawdę mówiąc, myślałem jakiś czas temu, że to on, a nie Michał, szybciej się przebije. Okazało się jednak, że trenerzy w Legii postawili na „Kopę” i pewnie nie żałują. A Makowski musi przede wszystkim grać, to młody chłopak, więc żal, by siedział na ławce lub biegał w rezerwach. To bardzo solidny i świetnie zapowiadający się piłkarz na pozycji sześć lub osiem. A w kadrze U-20 gra nawet na środku obrony. Dobre warunki fizyczne, uniwersalny, na pewno by nam się przydał.

A Michalaka pan już nie chce? Słyszałem, że Górnik Zabrze zamierza go kupić.
Z tego, co wiem, Konrad prawdopodobnie zostanie w Legii. Bardzo dobrze prezentuje się tam na treningach, świetnie zagrał w sparingu, myślę, że trenerzy Legii nigdzie go już nie oddadzą i chłopak będzie walczył o miejsce w podstawowym składzie mistrzów Polski. To pokazuje, że przez te pół roku u nas bardzo się rozwinął, dojrzał piłkarsko. Bo też trudno się nie zgodzić, że zagrał w Zagłębiu kapitalną rundę. A pamiętam, jak zimą wahał się, czy przyjść. Długo trzeba go było namawiać. Okazało się, że to był strzał w dziesiątkę.

A co z Makengo?
Makengo (śmiech)? Na dziś dla mnie to taki piłkarz – widmo. Miał poważny uraz, zabieg, teraz przechodzi rehabilitację. Na razie nie liczę na to, by szybko do nas wrócił.

Patrząc na wasze transfery, trudno nie zauważyć, że Zagłębie będzie miało zupełnie nową obronę. Arek Jędrych wszędzie za panem idzie – najpierw ze Znicza do Pogoni, a teraz z Siedlec do Sosnowca. Rozumiem, że to przede wszystkim pan stoi za tym transferem?
A właśnie nie do końca. Mamy taki system, że w przypadku każdego transferu podejmujemy decyzję wspólnie. Trochę się tak ułożyło, że Jędrych tu trafił, bez jakiejś mojej dużej ingerencji. Kilku piłkarzy, którzy na liście transferowej stali wyżej od niego, nie podpisało z nami kontraktu, no i akurat on był następny w kolejce, więc padło na niego. Ale gdyby się okazało, że któryś z tych chłopaków, o których wspomniałem, zgodził się grać w Zagłębiu, to wtedy Arek miałby ciężko, by się tu dostać. A wiem, że bardzo chciał. Był – że tak powiem – napalony na transfer do Zagłębia. I ja oczywiście nie narzekam, bo doskonale go znam. Dobry, solidny obrońca, który ma papiery na wysokie granie. Musi jeszcze parę rzeczy poprawić, ale mentalnie to top wśród zawodników, z którymi współpracowałem. Zawsze wszystko robi na 120 procent.

Jan Kocian: Rozmawiamy z Legią o kilku młodych, w Podbeskidziu miałby szansę Miłosz Kozak TUTAJ

Mateusza Cichockiego też pan zna. I to, że jest teraz w Zagłębiu, to też pewnie nie przypadek?
Pracowałem z nim dawno temu, w Legii, i wtedy zapowiadał się na bardzo dobrego zawodnika. W tym Ruchu jakoś mu nie do końca poszło, nie potrafił się przebić, ale wierzę, że u nas się odbuduje. To piłkarz co najmniej klasy Bogusławskiego, który grał w Zagłębiu wiosną. Będziemy mieli teraz trzech równorzędnych środkowych obrońców, naprawdę wysokiej klasy: Jędrycha, Cichockiego i Najemskiego, który ostatecznie tu zostaje. Plus jednego młodzieżowca – Krzykowskiego, który radzi sobie coraz lepiej. Tak więc o tę pozycję jestem spokojny.

Adam Banasiak z Olimpii Grudziądz jest na testach. On też trafi do Zagłębia?
Tak. Wie pan doskonale, jakie ma atuty: dobra lewa noga, stałe fragmenty, doświadczenie w pierwszej lidze niemałe. Za nim bardzo dobry sezon w Grudziądzu – strzelał, bronił, asystował. Jestem przekonany, że będzie dużym wzmocnieniem. Tak więc o obronę i pomoc już się nie martwię. Teraz priorytetem jest atak.

Nie chcieliście zostawić Fidziukiewicza?
Zażądał naprawdę dużych pieniędzy. Bardzo dużych. Kontrakt mu się kończył i zagrał va banque. Niby w rundzie wiosennej strzelił kilka ważnych goli, ale w końcówce nie pociągnął tego zespołu. Wtedy, kiedy akurat najbardziej zespół tego potrzebował. No i doszliśmy do wniosku, że będziemy szukać innego rozwiązania na tej pozycji. Myślę, że gdyby nie tak duże oczekiwania, to byśmy się dogadali. To kapitan, długo związany z Zagłębiem, no ale rzucił warunki nie do przyjęcia.

Czyli to nie było tak, że pan go nie chciał?
Nie. Widziałem go nadal w tej drużynie, tak samo jak paru innych zawodników, ale wiadomo, jak to jest – kontrakty się kończą, nie z każdym klub jest w stanie się dogadać w kwestii nowego, swoje dorzucają też w tym czasie menedżerowie, kładąc takim zawodnikom do głów, że w dziesięciu innych klubach czekają na nich o niebo lepsze warunki i temat błyskawicznie się kończy.

A z Matusiakiem jak było?
Stwierdziliśmy, że to chyba odpowiedni moment, by poszukał sobie kolejnych wyzwań. Bardzo dużo dla Zagłębia zrobił, ale widać było, że potrzebuje już nowych bodźców. O tym, że się rozstajemy, zdecydowaliśmy wspólnie: ja, zarząd klubu i piłkarz. Myślę, że Łukasz zrozumiał, że przebudowujemy tę drużynę, że potrzebujemy trochę świeżej krwi, a jemu dobrze zrobi zmiana otoczenia. Bardzo go cenię, ale jak się za długo siedzi w jednej robocie, to już się nie ma takiego parcia na sukces.

Na testach jest Bienvenue Basala-Mazana, to były piłkarz niemieckich reprezentacji młodzieżowych. Co z nim, zostanie?
Dużo zależy od środowego sparingu. Mamy w tej chwili czterech testowanych obcokrajowców, każdy z nich coś tam potrafi i muszą się jak najlepiej zaprezentować w grze kontrolnej, wtedy zobaczymy. W środę mamy bardzo fajny mecz – z Tychami, czyli zespołem i z naszej ligi, i takim, który się porządnie wzmacnia.

Oni idą podobno na awans. Takie nazwiska się tam pojawiły, że…
E, tam. Wie pan co? Przed sezonem to każdy idzie na awans. Pamiętam, jak dwa lata temu w drugiej lidze, gdy prowadziłem Znicz, mówili, że szturmem wezmą tę ligę i rozbiją wszystkich bez problemu. A ledwo co wygrali w ostatnim meczu i tylko dzięki temu wywalczyli awans. Rok temu tak samo mówiono, że Tychy powalczą o ekstraklasę, a skończyło się na tym, że ledwo się utrzymali. Nie mówię, że teraz nie będą się liczyć, ale spokojnie, najlepiej podchodzić do tego wszystkiego z pokorą. Tym bardziej że nie zawsze ci starsi, bardziej doświadczeni zawodnicy są w stanie zapewnić sukces. Nie chodzi mi o to, że nie chcą, ale mają gdzieś tam jakąś blokadę mentalną, której nie są w stanie sforsować. A wracając do sparingu, wystąpi w nim pewnie tylko trzech, albo nawet dwóch zawodników, którzy dotychczas u nas grali. Reszta to będą piłkarze nowi albo testowani.

Czyli przeprowadza pan w Zagłębiu rewolucję. Aż tylu zmian potrzeba było?
Tak, drużyna jest nawet nie po rewolucji, ale po mega rewolucji. I potrzebować będzie czasu na zgranie i poukładanie wszystkich klocków. Czy Zagłębie potrzebowało tylu zmian? Runda wiosenna, a szczególnie finisz sezonu pokazały, że chyba tak. Inna sprawa, że nawet ja nie spodziewałem się, że będzie ich tak dużo. Ale lepiej zmieniać teraz niż w trakcie sezonu. Przy okazji cieszę się, że te zmiany dotknęły również sztab szkoleniowy – w tym sensie, że został on powiększony. Będzie z nami współpracował trener przygotowania fizycznego z AWF Katowice Artur Gołaś. Wszystkie testy mieliśmy już na tamtejszej AWF. Liczę, że dzięki tej współpracy zespół mocno poprawi się pod kątem motorycznym. Dołączy do nas też Kamil Socha, którego znam jeszcze z Legii, a który będzie mi pomagał w sztabie. Powiem szczerze, że nie chciałem w zeszłym sezonie narzekać ani marudzić, ale nas w sztabie było tylko trzech. Ja, asystent i trener bramkarzy. To – jak na awans do ekstraklasy – zdecydowanie za mało. Ja oczywiście o ten awans walczyłem i bardzo chciałem go wywalczyć, bo taki cel przed sobą postawiłem. Nie po to odchodziłem zimą z Pogoni Siedlce, z którą miałem ważny kontrakt, by nie bić się o ekstraklasę. Tam mogłem wygrać wiosną kilka meczów i mieć spokojną, bezstresową pracę, bo wiadomo było, że Pogoń po tak dobrej jesieni spokojnie się utrzyma. Ale przyszedłem do Sosnowca, by zrobić kolejny krok, bo tu była właśnie szansa na walkę o ekstraklasę. No, ale w tracie rundy trochę nam się posypało. Wyszła sprawa z Dudkiem i Markowskim, pod koniec sezonu zostaliśmy bez napastnika, bo Fidziukiewicz był już zamęczony, i tak to się wszystko złożyło. Byliśmy bardzo blisko, ale jednak czegoś zabrakło i pozostał niedosyt.

Jeszcze o jedno nazwisko na koniec zapytam: Kuba Szumski – jest temat jego powrotu do Zagłębia?
Nie. Zakontraktowaliśmy na tę pozycję Dawida Kudłę i Matko Perdijicia. Bramkę mamy więc obstawioną. Trzecim do rywalizacji będzie jakiś młody chłopak. A co dalej z Kubą? Leczy kontuzjowaną rękę, jest na obozie z Legią i to tam trenerzy zdecydują, co z nim.

Rozmawiał Krzysztof Budka

Inne artykuły o: I Liga | Zagłębie Sosnowiec

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli