Dariusz BANASIK: Makengo? Duży znak zapytania. Na razie bardzo delikatnie z nim…

Autor wpisu: 4 marca 2017 08:50

Czy Makengo odpali, dlaczego w Sosnowcu nie ma już Maticia, skąd tak marne wyniki w sparingach, kto będzie zaskoczeniem na plus i czy Zagłębie to już drużyna na ekstraklasę – o tym wszystkim przed wznowieniem pierwszoligowych rozgrywek rozmawialiśmy z trenerem Dariuszem Banasikiem.

FUTBOLFEJS.PL: Ma pan zespół na ekstraklasę?
DARIUSZ BANASIK: Jakbym był wróżbitą, to bym panu powiedział. Ale nie jestem. Nie wiem.

To kto ma wiedzieć?
Nikt. Bo to piłka. Sport, w którym wszystko może się zdarzyć. Niedawno, po pierwszej tegorocznej kolejce ekstraklasy zapytano mnie, czy Ruch już spadł. Pamięta pan, przegrał wtedy u siebie z Cracovią 0:1. Za wcześnie na wydawanie takich werdyktów – odpowiedziałem. Ale byli tacy, którzy już wtedy pogrzebali Ruch. A on w następnej kolejce pojechał na Łazienkowską i ograł Legię. I optyka po tym jednym meczu całkowicie się zmieniła. I w samym Ruchu, i w kwestii postrzegania tej drużyny. Taka jest ta piłka, kompletnie nieprzewidywalna, dlatego nie jestem w stanie powiedzieć, czy Zagłębie to już zespół na ekstraklasę. Natomiast na pewno mogę powiedzieć, że mam drużynę gotową o tę ekstraklasę walczyć.

Czyli nie ucieka pan przed tym, że Zagłębie postrzegane jest cały czas jako jeden z głównych kandydatów do awansu?
Oczywiście, że nie. Wiadomo, że jest tym kandydatem. Przecież nie jest nim Znicz Pruszków, czy Wisła Puławy. Jesteśmy na trzecim miejscu i na pewno będziemy się w tej grze liczyć. A jak się ona zakończy, tego oczywiście nikt nie jest w stanie dziś przewidzieć. Chętnych w tej grze wciąż jest wielu.

Makengo wypali?
Duży znak zapytania.

Niech pan nawet tego nie mówi – umieściliśmy Makengo na 1. miejscu wśród transferowych hitów z zagranicy w pierwszej lidze, a pan teraz twierdzi, że nie wiadomo, czy wypali.
(śmiech) Wiem, widziałem. No co mam panu powiedzieć?

Że będzie transferowym hitem.
Mam nadzieję, że będzie, że wystrzeli, tak jak jesienią wystrzelił Vamara Sanogo. Liczę oczywiście, że odpali i będzie strzelał gole. Potencjał ma bardzo duży, o tym już rozmawialiśmy i w tej kwestii zdania nie zmieniam. Natomiast musi być w stu procentach zdrowy i w pełnej dyspozycji.

Czyli na razie nie jest?
Nie jest. I w tym momencie wpuszczenie go na boisko groziłoby kolejnym urazem, więc na razie trzeba obchodzić się z nim bardzo delikatnie. Musi teraz trenować, nadrabiać zaległości, a o wystawieniu go w meczach przypuszczam, że pomyślimy po drugiej, trzeciej kolejce.

A chociaż Fidziukiewicz już zdrowy? Gotowy do gry?
Tak, Michał jest gotowy do gry przez pełne 90 minut.

Niewielu tych napastników w kadrze Zagłębia, a pan pozbył się jeszcze Tina Maticia. Nie chcieliście go zatrzymać?
Porozmawiałem z Tinem i wspólnie doszliśmy do wniosku, że lepiej dla niego będzie, jeśli wróci do Legii i tam będzie trenował i próbował grać w drugim zespole. U nas wrócił do zdrowia Fidziukiewicz, pozyskaliśmy Makengo, bardzo dobrze w tej roli spisywał się też Łuczak, więc trzymać młodego chłopaka, gdy szans na grę nie ma praktycznie żadnych, a i nie wiadomo, czy miałby miejsce w meczowej osiemnastce, byłoby bez sensu. Uznaliśmy wspólnie, że dla jego dobra najlepszy będzie powrót do Warszawy. To była na spokojnie przemyślana decyzja. To młody chłopak, który na tę pierwszą ligę, jeszcze przy takich konkurentach, jakich tu miał, nie jest do końca gotowy. W zimowych sparingach też nas do siebie nie przekonał – żadnej bramki, żadnej asysty.

Patrzyłem na wyniki tych waszych sparingów i muszę powiedzieć, że szału nie ma.
I bardzo dobrze.

Czemu dobrze? Nie martwi to pana?
Nie. Wielu piłkarzom daliśmy szansę, co chwila rotowaliśmy składem, grało dużo młodych zawodników, no i byliśmy po bardzo ciężkich treningach. Kompletnie nie martwię się tymi wynikami. Zresztą już kiedyś byłem w jednym klubie, w którym wszystkie sparingi wygrałem, a potem jak zaczęła się gra na poważnie, to coś się zacięło i nie chciało puścić. Nie ma to absolutnie żadnego przełożenia. Sparing jest po to, by sobie pewne warianty przećwiczyć, ewentualnie dać szansę zawodnikom testowanym i tym, którzy regularnie nie grają w lidze. I tak na dobrą sprawę, to chyba tylko raz albo dwa zagraliśmy w optymalnym ustawieniu. Natomiast ostatni sparing, zremisowany z Tychami 2:2, przekonał mnie, że w lidze będzie to naprawdę dobrze funkcjonować. Bo wszystko było dobre – poza wynikiem.

Czyli? 
Gra była taka, jaka powinna być w lidze. Mam nadzieję, że postawa, jaką zespół zaprezentował w tym meczu, znajdzie swoje odzwierciedlenie w spotkaniach o punkty. A wtedy o wynik będę spokojny.

Biorąc pod uwagę nie tylko sparingi, ale cały okres przygotowań i transfery – jest pan zadowolony?
Zdecydowanie. Obyło się bez większych komplikacji, bez kontuzji. No, z wyjątkiem jednej, ale i ona lada chwila będzie już tylko wspomnieniem. To wszystko, co zaplanowaliśmy, udało się nam zrealizować, poza jednym nieszczęsnym sparingiem z Rakowem, który się nie odbył. O tym, że rywale nie przyjadą, dowiedzieliśmy się w przeddzień meczu. Tak więc uważam, że jesteśmy dobrze przygotowani i pozytywnie nastawieni do walki.

W tracie przygotowań bardzo chwalił pan dwóch nowych, młodych piłkarzy: Konrada Michalaka i Sebastiana Milewskiego. Tak trochę na wyrost, na zachętę?
Nie, nie, absolutnie. Jak najbardziej uczciwie. Obaj bardzo dobrze prezentują się od samego początku, jak tylko do nas przyszli. Mówię to uczciwie, bez żadnej zachęty. Jeżeli nie znajdą się w wyjściowym składzie już od początku rundy, to na pewno bardzo mocno będą naciskać, by jak najszybciej do tej jedenastki wskoczyć. Dzięki tym chłopakom zwiększyło się też nam pole manewru, jeśli chodzi o młodzieżowców. Bo oprócz Michalaka i Milewskiego mamy przecież jeszcze Bartczaka i Najemskiego. Jest w kim wybierać. Problem będzie chyba tylko wtedy, gdy cała czwórka dostanie powołanie do reprezentacji. Bo każdy z nich prezentuje poziom, który upoważnia do gry w kadrze w swojej kategorii wiekowej.

Dużo pan zmienił? To będzie inne Zagłębie niż to, które oglądaliśmy jesienią?
Jakiejś wielkiej rewolucji nie ma się co spodziewać. Najwięcej czasu poświeciliśmy na to, by zwrócić uwagę, kiedy zespół bramki tracił, kiedy zdobywał, w jakich fazach meczów. Mieliśmy jedną odprawę poświęconą przeszłości – co naszym zdaniem szwankowało i dlaczego oraz jak to poprawić. Chciałem, by zespół odpowiedział sobie na pytania, w czym jest dobry, a w czym słaby. I na tym w okresie przygotowawczym głównie się koncentrowaliśmy. By wyeliminować mankamenty i sukcesywnie podtrzymywać to, co jesienią wychodziło najlepiej. Mam nadzieję, że dotarłem z tym wszystkim do świadomości zawodników i przyniesie to efekt.

Ale rozumiem, że Zagłębie nadal będzie drużyną ofensywną, która będzie grać przede wszystkim w piłkę?
Nie wyobrażam sobie, by było inaczej. Ten zespół ma duży potencjał z przodu, dlatego chcemy kreować grę, atakować i zdobywać bramki. Nie ma mowy o grze na 0:0, czy bronieniu za wszelką cenę. To ma być Zagłębie odważne i ofensywne. To jest nasz cel na wiosnę.

Rozmawiał Krzysztof Budka

sklep vitasport.pl
forBET

Inne artykuły o: I Liga | Zagłębie Sosnowiec

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli