Z czym do ekstraklasy, czyli stadionowa bieda w pierwszej lidze. Ale nikt się nie poddaje

Autor wpisu: 23 stycznia 2018 12:45

Czołowe kluby pierwszej ligi znalazły się na celowniku Komisji ds. Licencji Klubów. Ale nie chodzi – jak w przypadku Ruchu i Stomilu – o długi, ale o to, z czym mają zamiar ewentualnie wylądować w ekstraklasie, a konkretnie o stadiony.

Niedługo rozpocznie się proces licencyjny na przyszły sezon, przedstawiciele komisji rozpoczęli więc wizytację stadionów u czołowych drużyn pierwszej ligi, czyli potencjalnych beniaminków ekstraklasy. Zaczęli ją od Opola i Częstochowy. To standardowa procedura, tyle że akurat w przypadku zarówno Odry, jak i Rakowa to i bez wizytacji wiadomo, że infrastruktura nijak ma się tam do tego, co na boisku prezentują zespoły Mirosława Smyły i Marka Papszuna.
– Czy stać nas na ekstraklasę? Żelazo należy kuć póki gorące, prawda? Umiemy pływać, więc nie boimy się wskoczyć do głębszego jeziora. Do tej pory pływamy w basenie, ale jak będzie trzeba, to i popływamy w jeziorze. Boże kochany, najwyżej trzeba się będzie bardziej zmęczyć. Nie ma to dla mojego zespołu większego znaczenia – mówił nam niedawno szkoleniowiec Odry. –  Niektórzy sugerują, że awans byłaby dla naszego klubu czymś ponad stan. Nie wydaje mi się jednak, by przeskok do ekstraklasy był dla Odry jakimś problemem. W ekstraklasie są pieniądze z Canal+, można sobie dzięki nim pewne rzeczy zaplanować. Tak przecież funkcjonuje większość klubów. Nie mamy tu w Opolu nie wiadomo jak cieplarnianych warunków, pd względem infrastrukturalnym i pewnie budżetowym póki co daleko Odrze do chociażby takich klubów jak GKS Tychy, GKS Katowice, Zagłębie Sosnowiec czy Miedź Legnica. Ale, i tu uderzam już do naszych zarządców, widać, że i w tym zakresie klub chce się rozwijać. Mamy młodego, prężnego prezesa, który bardzo szybko się uczy. A to na pewno zaprocentuje.

No, ale kwestii stadionu tak szybko przeskoczyć się nie da. A ten w Opolu wymaga gruntownej modernizacji, bo na razie wymogów licencyjnych na grę w ekstraklasie nie spełnia (podgrzewana murawa, pojemność co najmniej 4500 miejsc, z których minimum 1000 zadaszonych). Co prawda mówi się coś o nowym obiekcie – w budżecie gminy na 2018 rok zabezpieczono 200 tys. zł na projekt – ale jasne jest, że gdyby Odra skończyła sezon tak jak jesień (albo oczko wyżej), to w ekstraklasie grać będzie musiała na emigracji – dokładnie tak jak w tym sezonie robi to Sandecja. Zresztą delegacja Odry na czele z prezydentem Opola Arkadiuszem Wiśniewskim odwiedziła w grudniu Tychy, gdzie spotkała się z życzliwym przyjęciem, więc w razie czego to będzie chyba ten kierunek…

O ile w Opolu władze klubu i miasta wspierają się i zmierzają w tę samą stronę, dzięki czemu są jakiekolwiek perspektywy dotyczącego stadionu na ekstraklasowym poziomie, o tyle w Częstochowie wciąż trwa „zimna wojna” między Rakowem a miastem. Futbol wciąż stoi tam ością w gardle wielu ludziom rządzącym tym miastem, więc klimatu do tego, by mówić o nowym stadionie Rakowa, takim, który spełniał będzie wymogi ekstraklasy i poziomem odpowiadał temu, co grają piłkarze Marka Papszuna, nie ma. I nie wiadomo, czy w ogóle będzie. Przynajmniej w najbliższej przyszłości.
– Obiekt, na którym gramy, to obiekt czwartoligowy. Trzeba to sobie powiedzieć wprost. Numer jeden wśród najgorszych stadionów w tej lidze i to w zasadzie bezkonkurencyjny numer jeden. Boisko treningowe ze sztuczną nawierzchnią, na którym za chwilę przyjdzie nam ćwiczyć, ma jedenaście lat. Mnie już na samą myśl łapią nerwy, bo wiem, że na dzień dobry powrót do zajęć skończy się tym, że kilku chłopaków wyląduje na kozetkach. W takich warunkach musimy pracować – opowiadał nam na początku stycznia Papszun. – Tutaj nie ma co zaciemniać rzeczywistości. Nie widzę żadnej drużyny ani w ekstraklasie, ani w pierwszej lidze, która funkcjonowałaby bez wsparcia miasta. Jedne w większym stopniu, inne w mniejszym, ale ta współpraca być musi. Na dłuższą metę bez tego nie da się niczego poważnego zbudować. Jesteśmy skazani na współpracę. Mam nadzieję, że władze Częstochowy wreszcie to dostrzegą. Bo wszystko tak naprawdę zależy od dobrej woli dwóch stron. Od tego powinno się zacząć.

Raków na razie więc wyciąga rękę do miasta („Mam nadzieję, że osoby zasiadające we władzach Częstochowy trochę się zreflektują. Drzwi klubu dla przedstawicieli miasta wciąż są otwarte. Nadal chcemy, by miasto angażowało się w to, co tutaj robimy” – deklarował w rozmowie z nami prezes Rakowa Janusz Żyła), tyle że odzewu nie ma.
A jeśli chodzi o stadion, to kwintesencją tego, z czym muszą sobie radzić w Częstochowie, była wtopa z niedoszłą transmisją meczu z Katowicami. W Polsacie Sport złapali się za głowy, jak zobaczyli zaplecze techniczne obiektu, na jakim mecze rozgrywa Raków, no i odwołali w sierpniu zaplanowaną transmisję ze spotkania 4. kolejki z GieKSą. Gospodarz, czyli Miejski OSiR, czyli de facto miasto Częstochowa, nie był w stanie dać gwarancji zabezpieczenia na to spotkanie wymaganych przez Polsat Sport zobowiązań dotyczących infrastruktury obiektu.

Co ciekawe, z drużyn czołowej piątki pierwszej ligi tylko w Legnicy mają stadion, który spełnia wszelkie wymogi licencyjne dla klubów ekstraklasy. Zresztą przebudowywano go rok temu właśnie z myślą o tym, by już w tym sezonie grać w najwyższej klasie rozgrywkowej. W czerwcu awansować się jednak nie udało, niemniej gdyby tym razem się powiodło, Miedź będzie spokojna o spełnienie procedur licencyjnych w tym zakresie.

W Mielcu z kolei brakuje podgrzewanej murawy. Stadion, na którym swoje mecze rozgrywa Stal, to obiekt miejski, którym zarządza OSiR, więc kasa na zainstalowanie takiej murawy musiałaby pochodzić ze środków budżetowych miasta. W klubie przekonują jednak, że radni już od jakiegoś czasu są „uświadamiani”, że coś w tym temacie może się w czerwcu wydarzyć, a że i klimat do piłki jest tam przychylny, więc raczej problemów z tym być nie powinno. Tak więc Stal, gdyby przyszło jej grać w przyszłym sezonie w ekstraklasie, nie będzie skazana na emigrację i szukanie stadionu zastępczego.

Podobnie rzecz ma się ze stadionem lidera, czyli Chojniczanki. On również na dziś nie spełnia wymogów ekstraklasy, ale w Chojnicach trwają już prace, które mają doprowadzić stadion do używalności nawet w najwyższej klasie rozgrywkowej. Działacze lidera przekonują, że te najważniejsze prace uda się zakończyć do początku przyszłego sezonu, więc Chojniczanka na ekstraklasę przygotowana będzie zarówno pod względem sportowym, jak i infrastrukturalnym.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli