Co czeka Kieresia w Stomilu? Jak to co – najtrudniejsza robota w karierze…

Autor wpisu: 22 grudnia 2017 10:54

Potwierdziło się to, o czym informowaliśmy kilka dni temu, że Kamil Kiereś jest najpoważniejszym kandydatem na stanowisko trenera Stomilu. Kiereś warunki przedstawione mu przez działaczy olsztyńskiego klubu zaakceptował i wiosną ma poprowadzić pierwszoligowca.

Tak to wygląda na dziś, choć oczywiście jeśli chodzi o Stomil, to niczego nie można przesądzać, nawet biorąc pod uwagę oficjalne komunikaty wychodzące z klubu. Latem klub ogłosił, że trenerem został Artur Derbin, zanim ten jeszcze podpisał stosowne papiery. A kiedy przyjechał do Olsztyna i zobaczył, że tamtejsza rzeczywistość nijak ma się z tym, co przedstawił mu w rozmowie prezes Mariusz Borkowski, wyjechał bez podpisania kontraktu, a poszukiwania nowego szkoleniowca trzeba było zacząć od nowa. Stanęło na Tomaszu Asenskym, któremu i tak nie dano dograć do końca jesieni. Pod koniec rundy zespół awaryjnie poprowadził Michał Alancewicz, ale wiadomo było, że to tylko opcja tymczasowa.

Niektórzy już zaczęli „prorokować”, że z Kieresiem będzie jak z Derbinem. Jak przyjedzie do Olsztyna i zobaczy, co tam się dzieje, to – tu cytat: „od razu spierd… na piechotę do Bełchatowa”. Cóż, może nie będzie tak źle…

Kiereś to szkoleniowiec, który niemal całe swoje trenerskie życie spędził w Bełchatowie, gdzie był asystentem m.in. Pawła Janasa i Macieja Bartoszka, a później samodzielnie prowadził ten klub. Również w ekstraklasie. W ubiegłym sezonie był trenerem GKS Tychy (rok temu w czerwcu wywalczył z tym zespołem awans do pierwszej ligi), ale tylko przez kilkanaście kolejek rundy jesiennej. Kiedy zespół znalazł się w strefie spadkowej, podziękowano mu i na jego miejsce ściągnięto Jurija Szatałowa, by ten zagwarantował utrzymanie.
Czego mogą się więc spodziewać po Kieresiu kibice Stomilu? Na pewno żadnych fajerwerków, bo też i Stomil na trenera gwarantującego fajerwerki na pewno nie stać. Ale już solidności – jak najbardziej. To szkoleniowiec, który lubi poukładany futbol i który na tym poziomie poradzić sobie powinien całkiem nieźle. Tym bardziej że trafi w Olsztynie na grupę doświadczonych zawodników. Jeśli szybko się z nimi dogada, a w międzyczasie nie dojdzie do żadnego trzęsienia ziemi (na przykład w Komisji ds. Licencji Klubowych, która za chwilę rozpatrywać będzie papiery pierwszoligowców związane ze spłatą starych zaległości – Ruch przecież już wie, co go czeka i do 15 stycznia ma czas na oddanie 500 tys. zł, bo w przeciwnym razie w rundzie wiosennej już nie zagra), to jest szansa, że wiosną ten zespół spokojnie się utrzyma. Ale kluczem do tego są oczywiście warunki, jakie panować będą w Olsztynie. A tych przewidzieć rzecz jasna nie sposób.

A czego Kiereś może się spodziewać po Stomilu? Na pewno tego, że będzie to najtrudniejsza robota w jego dotychczasowej karierze trenerskiej. Porównując komfort pracy, jaki miał w Bełchatowie, czy Tychach, do tego, co czeka go w Olsztynie, powinien przygotować się na lekki szok. Jeśli go zniesie i będzie umiał się w tym wszystkim odnaleźć, to powinien przetrwać.
Piłkarsko ta drużyna wygląda przyzwoicie jak na pierwszą ligę, niemniej trudno przewidzieć, z kim przystąpi do rundy wiosennej, bo znów płyną z Olsztyna sygnały, że czekać ich tam może exodus. Pewnie nie tak duży jak latem, ale wystarczy wyjąć dwa, trzy ogniwa, by trudno było to wszystko znów zlepić w całość. Nie wiadomo, czy zostanie Artur Siemaszko – zdecydowanie numer jeden w ataku Stomilu. Chłopak już po rundzie jesiennej zapowiedział, że rozważa odejście i jeśli tylko znajdzie się atrakcyjniejszy klub, który będzie chciał go wypożyczyć z Lubina (bo formalnie Siemaszko jest piłkarzem Zagłębia), to pewnie mu nie odmówi. A jaki był pożytek z innych napastników – Zahorskiego i Abbotta, nie trzeba nikomu przypominać. Nie wiadomo też co z Marcelem Ziemannem, który również jest obserwowany. Kilku innych zawodników też znajduje się pod lupą, a przecież umówmy się – Stomil, z całym szacunkiem dla tego klubu, to nie jest piłkarska ziemia obiecana. Nawet jak na pierwszą ligę.

No, ale z tym Kiereś będzie się musiał zmierzyć już na dzień dobry, by przekonać tych, którzy mają zamiar odejść, by jednak zostali i powalczyli wiosną w barwach olsztyńskiego klubu. Bo na spektakularne transfery do klubu, biorąc pod uwagę sytuację finansową Stomilu, raczej nie ma co liczyć.

Inne artykuły o: I Liga | Stomil Olsztyn

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli