”Czas GieKSy” jeszcze nie nadszedł. Stomil sprawił kolejną niespodziankę

Autor wpisu: 10 marca 2017 23:18

GKS Katowice wciąż nie doczekał się pierwszego w tym roku zwycięstwa. Z kolei spisywany na straty Stomil Olsztyn zdołał po raz kolejny pokazać, że pretendentów do awansu wcale nie trzeba się obawiać. W meczu obu tych drużyn padł remis 2:2 i jeżeli ktoś z takiego wyniku może być zadowolony, to walczący o utrzymanie goście.

Adam Łopatko zapowiadał przed spotkaniem, że jego zespół po remisie z Zagłębiem Sosnowiec (1:1) zamierza sprawić kolejną niespodziankę, tym razem w Katowicach. O tym, że nie będzie to łatwe zadanie zdawał sobie jednak doskonale sprawę, podkreślając jak GKS doskonale zaprezentował się w ostatnim meczu w Chojnicach (2:2). Podopieczni Jerzego Brzęczka w pierwszej połowie narzucili takie tempo, jakie jest rzadko spotykane na tym poziomie rozgrywek. Gospodarze w pełni zdominowali rywala, a spotkanie toczyło się głównie na połowie Stomilu, który musiał wyłącznie skupiać się na grze w defensywie. Różnica klas była widoczna w tym okresie gołym okiem.

Obrona Stomilu musiała dwoić się i troić, aby uchronić się przed utratą bramki. Sposobu na pokonanie dobrze spisującego się Piotra Skiby nie znaleźli m.in. ani Kamil Jóźwiak, ani też Mikołaj Lebedyński, którzy byli najbardziej aktywni w ofensywie. Ten drugi dwukrotnie obił swoimi strzałami poprzeczkę. Bardziej skuteczny był Tomasz Foszmańczyk, który po efektownej akcji z Lebedyńskim wyprowadził GieKSę na prowadzenie na pięć minut przed przerwą. Katowiczanie zostawili w pierwszych czterdziestu pięciu minutach sporo zdrowia, a to odbiło się na nich w drugiej połowie.

Do wyrównania bardzo szybko i dość niespodziewanie doprowadził Marcel Ziemann. Postawa obrońców GieKSy w tej sytuacji była wręcz karygodna. Skupiali oni wyłącznie uwagę na grze ofensywnej i zapomnieli, że Stomil też potrafi zdobywać bramki. Goście po tym golu z minuty na minutę zaczęli prezentować się coraz lepiej, jakby uwierzyli, że da się jednak zdobyć w tym meczu punkty. Nawet bramka Kamila Jóźwiaka nie odebrała im ochoty do gry widząc, że gospodarze prezentują się coraz słabiej piłkarsko i kondycyjnie. Do kolejnego remisu doprowadził Rafał Kujawa, trafiając pewnie z rzutu karnego. Zespół Adama Łopatko grał coraz odważniej i mógł nawet objąć prowadzenie, ale w sytuacji sam na sam Tsubasa Nishi zbyt nonszalancko oddał strzał na bramkę Abramowicza.

GKS Katowice po raz kolejny rozgrywa bardzo dobrą pierwszą połowę, ale w drugiej pokazuje zupełnie odmienną twarz. Jerzy Brzęczek na pewno będzie musiał zwrócić uwagę przed kolejnym spotkaniem, w którym rywalem będzie Zagłębie Sosnowiec. – Było to bardzo dobre spotkanie. Pozostaje niedosyt, że w momentach w których traciliśmy bramki zachowywaliśmy się nieodpowiedzialnie. Zabrakło nam cwaniactwa i doświadczenia. Zespół poszedł w niesamowite tempo od pierwszych minut, ale zabrakło nam szczęścia. Widać było, że później złapaliśmy zadyszkę. Na pewno nie jesteśmy zadowoleni z wyniku, ale z tego jak graliśmy już tak. Musimy dołożyć tylko więcej rozsądku – powiedział po meczu Jerzy Brzęczek.

Inne artykuły o: GKS Katowice | I Liga | Stomil Olsztyn

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli