Czapki z głów przed Chojniczanką. Wciąż aktualne… Choć znów tylko remis

Autor wpisu: 18 marca 2017 20:13

Właściwie to takiego lidera, który od pięciu meczów z rzędu nie potrafi wygrać, powinno się roznieść na widłach. Ale w tym przypadku po prostu nie sposób. Bo Chojniczanka to lider wciąż jak najbardziej zasłużony. Z meczu na mecz coraz bardziej komplikujący sobie życie, ale ten zespół po prostu inaczej nie potrafi. Dzięki temu z Chojniczanką nudy nie ma.

Znów więc remis. Tym razem 1:1 z Podbeskidziem, po meczu, w którym w 19. minucie na chwilę pomroczność jasna dopadła kapitana lidera. Zagranie Pawła Zawistowskiego, za które wyleciał z boiska, było tyleż niespodziewane, co zwyczajnie głupie. Cóż, w ferworze walki niby się zdarza, że kogoś na moment opuści zdrowy rozsądek, ale tak doświadczonemu zawodnikowi mimo wszystko nie powinno się zdarzyć. Atak wyprostowaną nogą w okolice podbrzusza rywala – przyznacie, głupie i zarazem bardzo niebezpieczne. Zresztą Zawistowski po sekundzie od zdarzenia już był przekonany, że zrobił coś, czego zrobić nie powinien. I w zasadzie wyglądał na takiego, który wyrok przyjmuje z pokorą.

Każdy inny zespół po czymś takim dostałby sygnał, że cały misterny plan właśnie wziął w łeb, więc cofamy się i bronimy tego, co mamy. Każdy, ale nie Chojniczanka. Tam nie obowiązują w tym sezonie półśrodki. Obowiązuje zasada, że im trudniej, tym… lepiej. Lider siadł na Górali, jakby to on grał w przewadze. Z przebiegu gry nawet przez moment nie było widać, że piłkarzy z Chojnic jest na boisku mniej. Wiatr dmuchał im prosto w twarze (całą pierwszą połowę grali pod wiatr), deszcz zacinał, a oni niczym niezrażeni dociskali to Podbeskidzie i dociskali. Nagroda przyszła tuż przed przerwą. Gol strzelony bardziej siłą woli niż po jakiejś finezyjnej akcji, ale gol, na który Chojniczanka absolutnie zasłużyła. Czapki z głów przed tą drużyną – wciąż aktualne.

Bramka padła po dośrodkowaniu z rzutu wolnego. Wolnego zafundował gospodarzom Robert Gumny w sytuacji, w której wcale nie musiał tego robić. Po golu wściekły Rafał Leszczyński ścigał młodego Gumnego niemal na środek boiska, by powiedzieć mu, co o nim i o tym faulu myśli. Gumny na szczęście się nie podłamał, bo w drugiej połowie spisywał się już bez większego zarzutu. Ale swoje od Leszczyńskiego się nasłuchał…

A Chojniczanka byłaby naprawdę wielka, gdyby ten wynik utrzymała do końca. Niewiarygodnie harował z przodu Mikołajczak, w środku pola za siebie i za kolegę (Zawistowskiego) zasuwał Grzelak, pozostali też włożyli mnóstwo sił w to, by pokazać rywalom, że w tej 19. minucie to nic się w zasadzie ważnego nie stało.  Ale zadecydował jeden błąd – zły wślizg Kieruzela i za moment Lewicki znalazł się przed pustą bramką.

To był kolejny emocjonujący i naprawdę bardzo dobry występ Chojniczanki. To ona była bliższa zwycięstwa, choć pod koniec Jak Kocian próbował wykorzystać sytuację i do boju posłał Roberta Demjana. Ten jednak o tym, że kiedyś był królem strzelców ekstraklasy, pewnie już dawno zapomniał. Dużo groźniejsze były akcje gospodarzy. Nic już co prawda nie wpadło, więc i u jednych, i drugich spore pewnie rozczarowanie. Większe chyba mimo wszystko u lidera. Bo z jednej strony wrażenie za grę fajne, ale pięć ostatnich remisów to przecież strata aż 10 punktów. A w grze o awans każdy może okazać się na wagę złota. Za postawę jednak w tym spotkaniu znów trzeba przed Chojniczanką czapki z głów.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli