Coraz większe wygłupy w pierwszej lidze – Ruch i Zagłębie wnioskują o walkowery…

Autor wpisu: 13 marca 2018 09:46

Coś niedobrego dzieje się od początku tej rundy z pierwszą ligą i niestety – objawy przybierają na sile. Zaczęło się od zbiorowego składania wniosków o przekładanie meczów, co już było pierwszym symptomem tego, że nie jest dobrze. Po drugiej tegorocznej kolejce jest jeszcze gorzej – Ruch i Zagłębie złożyły wnioski z żądaniem dla siebie walkowerów. Panowie, to jest piłka nożna i o punktach rozstrzygamy na boisku, a nie przy zielonym stoliku.

Zaczęło się od Zagłębia, które po piątkowym spotkaniu przegranym jak najbardziej zasłużenie 0:2 z Miedzią wysłało do PZPN-u protest, domagając się zweryfikowania spotkania na ich korzyść, gdyż ich zdaniem jeden z zawodników gości – konkretnie Adrian Purzycki – miał nie spełniać wymogów młodzieżowca.
Jak wiemy, to jest oblig, by podczas meczu w pierwszej lidze na boisku przebywał przynajmniej jeden młodzieżowiec, czyli piłkarz, który ma polskie obywatelstwo i który w roku kalendarzowym, w którym następuje zakończenie sezonu, ukończył co najwyżej 21 lat. Protest wywołał w Legnicy salwy śmiechu (jak to mówią – nie śmiali się tylko ci, którzy mają zajady – a kto wie, może przez łzy śmiali się i oni…), bo Purzycki to rocznik 1997 (jak łatwo policzyć, wiekowo pd status młodzieżowca łapie się więc bez żadnych problemów), no i ma obywatelstwo polskiej. Z czym więc problem?

Katowicki „Sport” wyjaśnia, że działacze Zagłębia myśleli, iż znaleźli lukę, która pozwoliłaby im na zasadność wniosku o walkower. Luka miałaby polegać na tym, że zgodnie z przepisami piłkarzem o statusie młodzieżowca jest zawodnik posiadający obywatelstwo polskie lub szkolony w klubie zrzeszonym w PZPN. Purzycki szkolony był w Swansea i Wigan, ale to nic w tym temacie nie zmienia, bo przecież ma obywatelstwo polskie (oprócz tego także brytyjskie), więc doszukiwanie się tu dziury w całym nie ma najmniejszego sensu. I klub z Sosnowca najwyraźniej zdał sobie z tego sprawę, bo prezes Marcin Jaroszewski jeszcze w weekend stwierdził, że Zagłębie jednak wycofa wniosek. – Po analizie naszego przypadku stwierdziliśmy, że nie mamy większych szans na to, by odwołanie zostało przez PZPN uwzględnione. Skłaniamy się ku temu, by wycofać ten protest – mówił na łamach „Sportu”. Chwila szaleństwa więc minęła. I dobrze, bo zamiast składaniem wniosków, lepiej zająć się grą w piłkę, co przecież Zagłębiu idzie w tym sezonie całkiem nieźle – szczególnie od połowy rundy jesiennej.

Inaczej jest z Ruchem, który z pewnością tak łatwo nie odpuści. Dla Niebieskich każdy punkt (a jeszcze lepiej trzy) jest w tym sezonie na wagę złota. Również wywalczony przy zielonym stoliku. No i kosztem rywala, z którym bezpośrednio rywalizuje o utrzymanie. Klub z Chorzowa żąda oczywiście walkowera za to, że z powodu kłopotów z murawą nie doszło w sobotę do spotkania w Olsztynie:

Uzasadnienie nie jest w tym przypadku skomplikowane. Jak mówi prezes Ruchu Janusz Paterman: – Przed wyjazdem do Olsztyna kilka razy dzwoniliśmy do Stomilu, napisaliśmy też pismo do PZPN-u. Informowano nas, że boisko będzie gotowe. To wina gospodarza, który cały czas informował, że wszystko jest pod kontrolą.

Cóż, akurat w Olsztynie od dawna nic nie jest pod kontrolą, a już na pewno nie sytuacja z murawą. Stomil to pod względem infrastruktury ewenement w tej lidze – niestety, w negatywnym znaczeniu. Czy w tych warunkach można było przygotować murawę, by mecz mógł się jednak odbyć? Tym bardziej że Olsztyn nie dotknęła żadna klęska żywiołowa, żadne tornado ani burza śnieżna? Być może tak, być może nie… Nie zmienia to faktu, że domaganie się walkowera przypomina akt desperacji, który ze sportem i honorową rywalizacją niewiele ma wspólnego. Rozumiemy kłopoty, z jakich Ruch próbuje się wygrzebać. Podziwiamy walkę, zaangażowanie i zawziętość działaczy oraz piłkarzy z Chorzowa, którzy robią, co mogą, by klub utrzymać na powierzchni przynajmniej w pierwszej lidze. Ale rzucanie się na darmowe punkty jest bardzo… małe. Nawet dla kogoś, kto tych punktów potrzebuje tak bardzo jak Niebiescy. Mamy nadzieję, że o tym, jakim wynikiem skończy się rywalizacja Ruchu ze Stomilem, rozstrzygną piłkarze, a nie ludzie z PZPN-u. Na boisku, na którym da się oczywiście grać w piłkę.

Klasę w bardzo podobnej sytuacji pokazały Wigry Suwałki. Choć jesienią zaliczyły do Olsztyna dwukrotnie pusty przelot i wiosną będą musiały wybrać się tam po raz trzeci, nikt w Suwałkach nie domagał się walkowera. Trener Artur Skowronek i piłkarze od razu mówili, że chcą grać. Od tego są, a nie od składania wniosków. Czyli można.

A koszty? Cóż, jeśli Stomil byłby fair i też miał klasę, Ruchowi i Wigrom po prostu powinien opłacić koszty kolejnych podróży do Olsztyna i pobytu tam. No i przy okazji powinien zrobić wszystko, by sobotnie spotkanie z Ruchem było ostatnim, które musiało zostać przełożone z powodu złego stanu murawy.

Inne artykuły o: I Liga | Ruch Chorzów | Zagłębie Sosnowiec

  • Gustaw Marcinek

    „A Stomil, jeśli byłby fair i też miał klasę, Ruchowi i Wigrom po prostu powinien opłacić koszty kolejnych podróży do Olsztyna i pobytu tam.”
    A kto opłaci podróż i zmarnowany czas kibicom? Kibice mają jeździć (500 km w jedną stronę) na każde zawołanie Stomilu bo może klub sprostał wreszcie i przygotował murawę? Może wreszcie po WO w Olsztynie zrozumieją iż boisko należy przygotować bo pierwsza liga to nie A klasa.

    • dziadek

      Rozumiem rozgoryczenie kibiców.Dlatego proponuj,tych parę zdań z Diagnozy Jacka Kaczmarskiego:
      Szalik mych ramion nie otula
      nie chadzam w stadzie jak szympansy
      nie poturbuję byle ciula,
      staruszce nie odbiorę szansy.
      W trans mnie nie wtrącą hymnów tony
      Ja Kibic jestem- Zawiedziony.

    • bry

      Widzisz w Suwałkach jest podgrzewana murawa i 3 tygodnie przed meczem była regularnie odśnieżana po każdych opadach śniegu. Wigry nie trenowały na niej, bo się nie nadawała i jeździli na treningi do pełnowymiarowej hali w litewskim Mariampolu. Na powietrzu przed pierwszą kolejką trenowali chyba ze 2-3 razy. Z powodu pogody i stanu murawy nie odbył się np sparing z Olimpią Zambrów. Co nie zmienia faktu, że gdyby w Olsztynie przez miesiąc regularnie odśnieżali to prawdopodobnie ten mecz z Ruchem by się odbył, podobnie jak mecz z Wigrami w listopadzie, bo to że oni nie są w stanie przygotować płyty jest wynikiem działania na ostatnią chwilę (albo jak w listopadzie nie działania w ogóle, bo 5cm śniegu nie może powodować przekładania meczu)

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli