Chojniczanka wciąż robi sobie wielkanocne jaja! Gol na wagę trzech punktów w… 98. minucie!

Autor wpisu: 22 kwietnia 2017 19:33

Chojniczanka znów świruje. Tydzień temu w haniebnym stylu poległa u siebie z Tychami, dziś do 89. minuty przegrywała w Siedlcach 0:1. A mimo to wywiozła stamtąd trzy punkty, decydującego gola strzelając w… 98. minucie. I jak tu ich za to nie lubić?

Ten zespół nie byłby sobą, gdyby czegoś nie zmalował. To w tym sezonie taka sama norma i oczywistość, jak notoryczne błędy sędziowskie i notoryczne gubienie punktów przez zespoły z czołówki. Nudów z nią nie ma – tego można być pewnym.

Tym, którym wydawało się, że ubiegłotygodniowa porażka z Tychami aż 1:4 u siebie, to tylko i wyłącznie wypadek przy pracy, zespół Piotra Gruszki długo w Siedlcach udowadniał, że jednak się mylą. To nie wypadek, ale już chyba poważny kryzys. Składnej i skutecznej gry jak na lekarstwo. Dwie ciekawe akcje na samym początku (jedną fenomenalnie obronił Misztal, w drugiej minimalnie przestrzelił Kieruzel) i na tym koniec. Gdyby Pogoń miała w tym czasie odrobinę lepiej nastawione celowniki, już po 45 minutach byłoby w zasadzie po meczu. Dwie bramkowe akcje Szreka, jedna Tomasiewicza, a potem dwa skandaliczne pudła Zjawińskiego. Jedno w 44. minucie, drugie w 45. Nic nie wpadło. No to jak ta Pogoń ma zdobywać punkty, skoro niczego nie potrafi wykorzystać? Albo jakieś fatum, albo zespołowy paraliż.
Udało się ten paraliż powstrzymać w 60. minucie. Michał Bajdur minął Budziłka i z ostrego kąta wpakował piłkę do siatki. Pogoń po trzech porażkach z rzędu wróciła na moment do świata żywych, za to Chojniczance zaczął palić się grunt pod nogami. Bo w równolegle toczącym się spotkaniu w Nowym Sączu Sandecja prowadziła już z Chrobrym 1:0 i patrząc na dotychczasowe mecze nowego lidera u siebie, można było obstawiać w ciemno, że skończy się jego wygraną. A to by oznaczało już cztery punkty straty. Ta świadomość najwyraźniej pobudziła zespół z Chojnic do działania. Zaczął się frontalny atak, który przyniósł powodzenie minutę przed końcem – po ładnym uderzeniu Grzelaka. I prawdę mówiąc, dopiero wtedy zaczęły się prawdziwe emocje. Na boisko wszedł Marcin Burkhardt, a sędzia pokazał, że przedłuża spotkanie o 8 minut.
I ten Burkhardt pięć minut później miał patelnię – wystarczyło lepiej przymierzyć z 10. metra. „Bury” jednak spudłował, a trzy minuty później decydujący cios zadał Andrzej Rybski.

Który to już raz Chojniczanka w tym sezonie rozstrzyga mecz w ostatnich sekundach? Zdarzało się i na plus, i na minus. Piotr Gruszka nieraz śmiał się, że gdyby nie był siwy, przejmując ten zespół, to po tym, co fundują mu w tej rundzie piłkarze, osiwiałby momentalnie. Dziś wszystkim w Chojnicach ogromny kamień spadł z serca. Chojniczanka pokazała, że byle co nie jest w stanie jej złamać i że ci, którzy liczyli, że wywiesiła białą flagę w walce o awans, są w poważnym błędzie.

Szkoda za to Pogoni, bo zespół Marcin Broniszewskiego – pechowo, trzeba to przyznać – przegrywa kolejny mecz. Już czwarty z rzędu. W tygodniu pojawiały się informacje, że w Siedlcach coraz mniejszym zaufaniem darzą nowego szkoleniowca i kolejna porażka może przypieczętować jego los. Niektóre lokalne media wypisywały listę nazwisk trenerów do wzięcia, czyli tych, którzy z marszu mogliby zastąpić Broniszewskiego. Liczymy na to, że jednak w Siedlcach wytrzymają ciśnienie i dadzą temu Broniszewskiemu, mimo tej ostatniej fatalnej serii, popracować. Niemniej głowy za to byśmy nie dali.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli