Chojniczanka przytruta szaleństwem, a Odra pnie się na szczyt

Autor wpisu: 2 września 2017 18:27

Jednego gola zabrakło Odrze Opole, by zostać liderem pierwszej ligi, ale i tak beniaminek znów zaimponował. Wygrana 2:1 z Chojniczanką to już czwarte zwycięstwo na 7 meczów! Nieoczekiwanie Odra przeskoczyła w tabeli swoich faworyzowanych rywali.

A Chojniczanka? Cóż – wyglądała na boisku beniaminka na lekko przytrutą swoim szaleństwem sprzed tygodnia w meczu z Ruchem Chorzów (4:3 – więcej TUTAJ). Jakby ten akumulator się wyczerpał do cna i nie zdołał jeszcze podładować z powrotem do pełna.
Bo początek w Opolu był jeszcze całkiem obiecujący. Żywa gra, sytuacje strzeleckie. Zresztą – trzeba przyznać z obu stron.
W ogóle uprzedzając wszelkie wątpliwości – to był kawałek niezłej i przede wszystkim zajmującej pierwszoligowej piłki. Na ziewanie i zerkanie na pochmurne niebo czasu raczej nie było.

Chojniczanka zresztą także bramkowo ten mecz napoczęła. Rafał Grzelak ciekawym, technicznym podaniem znalazł wychodzącego sam na sam z bramkarzem Pawła Zawistowskiego i podopieczni Krzysztofa Brede chyba przez chwilę pomyśleli, że – choć w Opolu – to jednak są w domu.
Tak się tym zasromali, że ani się obejrzeli, a już było 1:1, a po kilku minutach nawet 1:2. Dwa razy wypunktował ich Marcin Wodecki. Dwa razy dobijając piłki odbite po strzałach opolan przez Radosława Janukiewicza.
Zresztą czujący się w sobotnie popołudnie wyjątkowo dobrze Wodecki o mały włos nie zaliczył hat-tricka po takim „centrostrzale”:

Im dalej w las, tym Chojniczance pomysł na grę coraz bardziej się rozłaził. Brakowało celności, skuteczności i przede wszystkim błysku. Długo trwało nim grę byli w stanie trochę podkręcić Tomasz Mikołajczak, Andrzej Rybski i Jacek Podgórski dopiero w drugiej połowie wprowadzeni na boisko. Można powiedzieć, że Chojniczanka najlepiej czuła się na początku i na samym… końcu – bo dopiero wtedy potrafiła sobie wypracować konkretne sytuacje w ofensywie. Znakomicie, a momentami znakomicie i jeszcze do tego widowiskowo interweniował jednak młody bramkarz Odry Tobiasz Weinzettel. Na przykład po strzale Rybskiego tak:

Chojniczanka przegrywa trzeci raz w tym sezonie, co ciekawe drugi raz z beniaminkiem. Tym razem z tym beniaminkiem, który radzi sobie na początku sezonu nieoczekiwanie najlepiej z nich.
Gdy przypomnieć sobie Odrę z meczu Pucharu Polski z trzecioligowym Świtem Nowy Dwór (0:5) tuż przed sezonem i postawić ją obok tej, która ogrywa Chojniczankę, a tydzień temu powinna była ograć Katowice (skończyło się 1:1), to są zupełnie dwa inne światy i zupełnie dwie inne piłkarskie jakości.

Mirosław Smyła nie miał lekko zaczynając swoją pracę, tym 0:5 mentalnie skomplikował sobie sprawę najbardziej jak mógł, ale wyszedł obronną ręką. Na dodatek tę jego Odrę po prostu przyjemnie się ogląda. Z Chojniczanką przy 2:1 nie kryła się za podwójną gardą (co w sytuacji beniaminka walczącego z jednym z faworytów ligi byłoby zrozumiałe), tylko dążyła do przejęcia inicjatywy i długimi momentami tę inicjatywę przejmowała.
Ma Odra swoje liczne atuty w defensywie, ma i w ofensywie – skutecznego Marcina Wodeckiego, błyskotliwych Rafała Niziołka i Filipa Żagiela (bezkompromisowy 18-latek o widowiskowej technice), tyrającego Marka Gancarczyka. A przecież jeszcze są Szymon Skrzypczak i Paweł Wojciechowski, którzy muszą dojść do pełni sił i dyspozycji.
Gra Odry układa się tak, że chyba zapomniano o… Daisuke Matsui, który przyszedł, jest i… nie gra. Będzie mocno się musiał postarać, by kogoś wygryźć ze składu.

Inne artykuły o: Chojniczanka Chojnice | I Liga | Odra Opole

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli