Chojniczanka gromadzi arsenał – jak na pierwszą ligę atomowy

Autor wpisu: 11 lipca 2017 15:25

W poniedziałek Chojniczanka znów pochwaliła się transferem. Krzysztofa Danielewicza z Górnika Łęczna. To, lekko licząc, siódmy piłkarzy, który zdecydował się tego lata na przenosiny do Chojnic. Nie wspominając tych, którzy wracają tam z wypożyczeń.

Chojniczanka to jeden z tych klubów, które po ostatnim sezonie są mocno rozczarowane. Lotto Ekstraklasa była tuż, tuż, na wyciągnięcie nawet nie ręki, a małego palca. I po tym, co się dzieje w Chojnicach latem, można domniemywać, że aromat awansu mocno podziałał na wyobraźnię. Trochę tak jak na klatce schodowej cudowny zapach drożdżowej babki u sąsiada. Wchodzicie do domu i pierwsza myśl? Też sobie zaraz upiekę, a co!

No i w Chojnicach ciasto wyrabiają i rodzynek nie żałują. Co spojrzeć na klubowe komunikaty, to znów jakieś nowe nazwisko. W dwa tygodnie nazwisk zrobiło się siedem (wciąż zaznaczając – bez dopisywania piłkarzy wracających z wypożyczeń). Ostatnie (ale być może nie ostatnie) to Krzysztof Danielewicz. Pomocnik w kwiecie piłkarskiego wieku (25 lat). Urodzony wrocławianin, piłkarsko wychowany w Zagłębiu Lubin, a potem zdobywający ekstraklasowe szlify w Cracovii, Śląsku i Łęcznej. Fakt, trochę go ostatnio Franciszek Smuda na ławce przytrzymał, ale nie zmienia to faktu, że Danielewicz jak na pierwszą ligę doświadczenie ma niebagatelne – blisko 100 meczów w najwyższej klasie rozgrywkowej. Do Chojnic przychodzi, by błysnąć, a nie ławę wysiadywać.

Warto dodać, że kilku piłkarzy oczywiście Chojniczankę opuściło, także takich, którzy statystyki mieli całkiem niezłe. Ale z tej całej grupy tylko dwóch w Chojnicach chcieli zatrzymać. Marcin Biernat i Łukasz Kosakiewicz dostali propozycje przedłużenia kontraktów, ale je odrzucili. Kosakiewicz powędrował do Korony Kielce, czyli podjął wyższe wyzwanie, a w zasadzie tylko Biernat spłatał figla, bo ostatecznie zasilił inne „atomowe” mocarstwo – GKS Tychy.
Pytanie było jeszcze o Łukasza Budziłka, któremu kończyło się wypożyczenie do Lechii Gdańsk, ale tu poradzono sobie błyskawicznie. 23-letni Grzegorz Wnuk z Kluczborka to raz – warto zauważyć, że Wnuk zagrał w 15 meczach poprzedniego sezonu, akurat w tych momentach, gdy drużyna radziła sobie nie najgorzej. Zwłaszcza mówimy tu o finiszu sezonu, gdy zdegradowany już MKS mocno dał się we znaki faworytom.
Ale właśnie – to raz, a dwa to Radosław Janukiewicz. Może odwrotnie nawet. Janukiewicz ostatnich dwóch sezonów nie miał specjalnie udanych (nie potoczyła się dobrze jego historia w Górniku Zabrze, potem pograł w rezerwach Pogoni i nie podbił norweskiego Stromsgodset), ale jego doświadczenie jest gigantyczne. Ponad 100 meczów w ekstraklasie (przede wszystkim w Pogoni Szczecin), mnóstwo na poziomie pierwszej ligi (i w Pogoni, z którą awansował, i w Śląsku Wrocław), nauki z Norwegii i Grecji. Plus niewyparzony język i niesamowicie mocny charakter, który… trzeba będzie okiełznać. Albo dobrze ukierunkować, ale to już rola trenera.

Bramka więc i bez Budziłka to nie problem. Kogo jeszcze mamy w Chojnicach? Przede wszystkim Jakuba Bąka – 24-letniego pomocnika z Druteksu-Bytovii, który był jedną z wyróżniających się postaci pierwszej ligi, no i jest kolejnym nabytkiem ogranym na poziomie ekstraklasy (ponad 50 meczów w Koronie i Pogoni). Mamy 22-letniego, niezwykle obiecującego Krzysztofa Drzazgę, który fajnie pokazał się w Stali Mielec (wypożyczony z Wisły Kraków) i za którym Zbigniew Smółka uronił teraz niejedną łezkę – bo wie najlepiej, jaki potencjał drzemie w chłopaku. No i mamy wreszcie doświadczonego napastnika Emila Drozdowicza, który lata spędził i w Termalice Bruk-Bet, i w Wiśle Płock dwukrotnie doświadczając awansu do ekstraklasy.
Plus 18-letniego Oscara Paprzyckiego z Kotwicy Kołobrzeg. To wielce obiecujący środkowy napastnik, którego ukształtowała m.in. akademia Lechii Gdańsk i który mając 16 lat, zaczął grać w drugiej drużynie Lechii. W ostatnim półroczu w barwach Kotwicy w drugiej lidze występował regularnie w podstawowym składzie i to w każdym meczu po 90 minut. Teraz czas na zbieranie doświadczeń o klasę wyżej.

W ostatni weekend Chojniczanka wygrała efektownie 4:2 sparing z Pogonią Szczecin. Patrząc na skład (jeszcze bez Danielewicza) i zmiany, na jakie mógł sobie pozwolić trener Krzysztof Brede to, można w Lotto Ekstraklasie znaleźć zespoły nie mające takich możliwości, zwłaszcza jeśli chodzi o szerokość grupy mogącej dawać drużynie jakość.
To jednak nie koniec wyścigu zbrojeń. Zbroi się Chojniczanka, zbroją się Tychy, ale także Miedź, Zagłębie, Podbeskidzie, Katowice, a nawet… Pogoń Siedlce. Słowem – znów ciekawie w pierwszej lidze.

Skrót meczu sparingowego Pogoń – Chojniczanka (za telewizją klubową Pogoni Szczecin):

Inne artykuły o: Chojniczanka Chojnice | I Liga

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli