Chojniczanka gotowa na ekstraklasę? Na razie postawiła się Lechii

Autor wpisu: 1 lutego 2017 22:18

To był pierwszy przegrany sparing lidera pierwszej ligi, ale z tak silnym rywalem Chojniczanka tej zimy jeszcze nie grała. Lechia Gdańsk, jeden z najpoważniejszych kandydatów do mistrzostwa Polski, sprawdziła, czy w Chojnicach rzeczywiście zmontowali ekipę gotową na ekstraklasę.

Co wyszło? Niby wynik 3:2 dowodzi, że mecz był wyrównany. Z drugiej strony, po 63. minutach było już 3:0 dla Lechii i ta miała kolejne szanse na podwyższenie prowadzenia, a Chojniczanka do gry wróciła dopiero w 79. minucie po golu z rzutu wolnego Pawła Golańskiego. Potem było jeszcze trafienie Marcina Biernata w 87. minucie i kilka chwil na doprowadzenie do wyrównania.
– Nie wyciągałbym wniosków ani biorąc pod uwagę wynik, ani to, że Lechia w pewnym momencie już tak wysoko prowadziła. Dla nas to była przede wszystkim bardzo pożyteczna lekcja. Trafiła się okazja zmierzyć się z tak silnym przeciwnikiem, który dodatkowo jest już w najwyższej formie albo powinien się do niej zbliżać, więc tę okazję wykorzystaliśmy. Lechia przecież za chwilę zaczyna rywalizację w ekstraklasie, my do startu pierwszej ligi mamy jeszcze ponad cztery tygodnie. I tę różnicę w przygotowaniach było podczas meczu widać – opowiada nam trener pierwszoligowca Piotr Gruszka. – Natomiast na tle tak wymagającego rywala i w tak trudnym dla nas czasie, kiedy ćwiczenia nad motoryką i wytrzymałością piłkarze czują jeszcze w nogach, pokazaliśmy się naprawdę z dobrej strony. Nie był to na pewno dla Lechii spacerek – dodaje.

Dwie pierwsze bramki dla wicelidera ekstraklasy padły po stratach piłkarzy Chojniczanki w środku pola. Najpierw piłkę przejął Rafał Wolski i po jego podaniu z głębi pola w dogodnej sytuacji znalazł się Flavio Paixao (Portugalczyk nie zastanawiał się długo, tylko wykorzystał nie najlepsze ustawienie Łukasza Budziłka i go przelobował). W 38. minucie Wolski do asysty dorzucił bramkę.

– Paradoksalnie, nie mieliśmy problemów z Lechią, gdy ta grała atakiem pozycyjnym, ale z jej kontrami. Gole straciliśmy po naszych błędach w wyprowadzaniu piłki. W pierwszej połowie rywale mieli jeszcze oprócz tego ze dwie, trzy bardzo groźne kontry. Ale i my mieliśmy kilka bramkowych okazji. Natomiast po przerwie byliśmy już dużo lepiej zorganizowani, szczególnie po stracie piłki – tłumaczy Gruszka.

W drugiej połowie obaj trenerzy wymienili niemal całe jedenastki (w Lechii na placu został tylko Mario Maloca, w Chojniczance Łukasz Budziłek i Patryk Mikita, który wszedł na boisko w 30. minucie). Obraz gry uległ nieco zmianie, ale to Lechia wciąż była bliższa strzelenia kolejnych goli. W 58. minucie przed szansą stanął Piotr Wiśniewski, ale przegrał pojedynek z Budziłkiem. Pięć minut później Wiśniewskiemu nie zabrakło już precyzji. Kolejne dwie minuty później mógł podwyższyć wynik, ale po dobrym dośrodkowaniu Michała Maka trafił w poprzeczkę.

Pierwszoligowiec walczył do końca. I ta determinacja przełożyła się na to, że po golach Golańskiego i Biernata wrócił do gry, a mógł nawet doprowadzić do wyrównania, co trochę zirytowało po spotkaniu Piotra Nowaka. – Kontrolujemy przebieg meczu, prowadzimy 3:0 i nagle tracimy koncentrację i przestajemy grać swoje. Na boisku zaczyna dominować chaos i przez to rywal wbija nam w końcówce dwa gole i niepotrzebnie robi się nerwowo. Tak nie możemy postępować – mówił po meczu trener Lechii. A na pytanie, czy ma już w głowie gotowy skład na spotkanie na szczycie – z Jagiellonią (w niedzielę 12 lutego o 18.00), odparł: – Na pewno się on krystalizuje, choć jest jeszcze nieco czasu do tego spotkania, więc nic nie zostało przesądzone. Poza tym dojdzie do nas choćby Sławek Peszko, który przeciwko Chojniczance nie zagrał z powodu lekkiej kontuzji.

No i do Gdańska zdąży wrócić Vanja Milinković-Savić, który właśnie podpisał kontrakt z Torino, tyle że obowiązujący dopiero od 1 lipca. Z Chojniczanką bronili Damian Podleśny (w pierwszej połowie) i Mateusz Bąk.

Poniżej skrót sparingu Lechii z Chojniczanką:

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli