Chojniczanka, czyli sprytne posunięcie: „pająka” na zwycięstwo zamienię!

Autor wpisu: 13 października 2017 23:39

Mateusz Gancarczyk zabił gościom „pająka”, ale to Chojniczanka triumfowała w Mielcu na koniec w prestiżowym meczu dwóch mocnych ekip pierwszej ligi. I po siódmym meczu z rzędu bez porażki jest liderem. A Stal? Cóż… cztery mecze, jeden punkt. Fakty wystarczą za komentarz.

Niezwykle prestiżowy mecz Stal – Chojniczanka, dwóch drużyn, które mają odwagę, ambicję i dużą piłkarską jakość, zaczął się od trzęsienia ziemi. A w zasadzie od tsunami, bo powietrzną petardą Mateusz Gancarczyk „zabił pająka”:

W Mielcu lubią te „pająki”. Nie po raz pierwszy je sobie kolekcjonują, tyle że akurat ten był bardzo, bardzo kosztowny. Raptem kilkadziesiąt sekund później wyrównał Andrzej Rybski po podręcznikowym ataku, ale też niestety szkolnych błędach defensywy Stali. W 80. minucie Wojciech Lisowski strzałem z rzutu karnego ustalił wynik meczu na 2:1 dla Chojniczanki.

Trener Smółka szarżuje na arbitra: Policja by go nie uratowała!

„Trzeba zasuwać. W Stali nie może tak być, żeby przyjeżdżała jakaś drużyna, z szacunkiem dla Chojniczanki, i strzelała bramki. Musimy stanąć konsekwentnie i dowieźć wynik przynajmniej do przerwy” – denerwował się Mateusz Gancarczyk. Na próżno. Bo jego zespól do końca meczu nie potrafił być konsekwentny.


Jeszcze bardziej denerwował się Zbigniew Smółka. – Kilku piłkarzy przeszło obok meczu i tego im nie wybaczę – zagrzmiał po meczu w Suwałkach. Trudno powiedzieć, by teraz znów ktoś „przeszedł obok meczu”, ale znaczące błędy mielczanom przytrafiały się zbyt często. Te przy golu na 1:1, te przy karnym, gdy Przemysław Lech skakał do piłki z wysuniętym łokciem, no i gdy w 84. minucie Michał Janota ostro skosił rywala w środku pola (Chojniczanka wychodziła z kontrą), za co obejrzał czerwoną kartkę.
Stali zdecydowanie za często przytrafiają się momenty „zawieszenia” w grze defensywnej. 17 straconych goli – tylu nie ma nikt inny w górnej połówce tabeli.
– Ciężko coś po taki meczu powiedzieć. To tylko takich ludzi, jak moi piłkarze – którzy smutni siedzą w szatni – powinno determinować do cięższej pracy – tłumaczył Smółka, sugerując, że jego zespół wcale nie był słabszy i że ważne dla przebiegu spotkania były kluczowe decyzje arbitra.

Mielec się smuci, Mielec pomstuje na arbitrów, a Chojniczanka? Chyba nie trzeba dodawać, że w kompletnie innych nastrojach. – 11 godzin jechaliśmy do Mielca, teraz będzie radośnie w drodze powrotnej – zauważył Lisowski po meczu. – Zaangażowanie, wyjście wysokim pressingiem. Co prawda szybko stracony gol, ale i szybka odpowiedź i znów graliśmy swoje – dodawał, słusznie zauważając, że Chojniczanka była w tym meczu zespołem przede wszystkim bardziej konsekwentnym.

Na koniec można powiedzieć, że Chojniczanka na piątkowy wieczór dały dobry anons: „pająka oddam za trzy punkty”. Na lep złapała się Stal. No i ma problem. Bo z tego dołu teraz trzeba się wygrzebywać.

Inne artykuły o: Chojniczanka Chojnice | I Liga | Stal Mielec

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli