Chojniczanka, czyli tak się wita mistrza (półmetka). Co zrobić, by tym razem tego nie spieprzyć?

Autor wpisu: 13 listopada 2017 11:39

Sympatyczne obrazki w Chojnicach po powrocie drużyny z meczu w Bytowie. Pewne 3:0 i Chojniczanka znów jest mistrzem półmetka. Znów, bo tak samo było przecież rok temu. Wtedy okazji nie udało się wykorzystać, teraz ma być już jednak inaczej.

Podobno najgorszą radą jest porada. Nie przywiązujmy jednak do tego zbytniej wagi. Od nas na okoliczność liderowania po 17. kolejkach kilka porad dla Chojniczanki. Kontrowersyjnych i z przymrużeniem oka, ale mogą się przydać i pomóc w tym, by drugiej szansy już nie spieprzyć :)

1. Nie oddawajcie nikomu trenera
Wiemy, że Brede to nie Bartoszek i popyt na niego może być mniejszy, a poza Chojnicami może nie być go wcale, ale gdyby mimo wszystko jakiś chętny się znalazł, to odmówcie. Co prawda w Chojnicach przekonują, że tym razem zabezpieczyli się przed taką ewentualnością, ale przecież dobrze wiemy, że nie ma takiej bramy, której nie przeszedłby osioł obładowany złotem. I nie chodzi o to, czy Brede wart byłby tego złota, ale o to, że historia uczy, iż do ekstraklasy awansują tylko ci, których przez cały sezon prowadzi ten sam szkoleniowiec:
2016/17 Sandecja (Mroczkowski) i Górnik Z. (Brosz)
2015/16 Arka (Niciński) i Wisła (Kaczmarek)
2014/15 Zagłębie (Stokowiec) i Termalica (Mandrysz)
2013/14 Bełchatów (Kiereś) i Górnik Ł. (Szatałow)
Ostatni wyjątek od tej reguły miał miejsce przed pięcioma sezonami w Zawiszy, kiedy w trakcie sezonu Tarasiewicz zamienił Szatałowa. Tak więc w tym wyścigu warto od początku do końca postawić na tego samego konia. I przy okazji dmuchać na niego i chuchać.

2. Odpadnijcie z Pucharu Polski
Co prawda Chojniczanka jest bardzo blisko spełnienia tego warunku, bo po 1:3 u siebie z Górnikiem ćwierćfinałowy rewanż wydaje się formalnością, niemniej gdyby przyszło komuś do głowy powalczyć w Zabrzu o awans, to radzimy usiąść i poczekać, aż mu przejdzie.
Puchar Polski to fajna przygoda, ale wiosną prawdziwe przekleństwo dla pierwszoligowców, którzy chcą walczyć o ekstraklasę. Przykłady Wigier, Zagłębia i Zawiszy z ostatnich sezonów pokazują to dobitnie. I choć trenerzy w takim przypadku zazwyczaj przekonują, że stać ich zespoły na walkę na dwóch frontach (tak przekonywali szczególnie Artur Derbin i Dominik Nowak), to rzeczywistość brutalnie weryfikuje to, co mówią. Efekt był taki, że nie było ani finału pucharu, ani ekstraklasy.
Jakiś czas temu szczerze nam o tym opowiadał Zbigniew Smółka, który w półfinale Pucharu Polski dwa sezonu temu prowadził Zawiszę: – Dla nas i dla Zagłębia, które przecież też walczyło o awans do ekstraklasy, ten puchar był jednak przeszkodą. Wiem, że Artur (Derbin – przyp. red.) zimą podkreślał, że ma zespół gotowy do gry i tu, i tu, ale niech pan z nim teraz porozmawia. Wiem, co powie. Jesteśmy dobrymi kolegami i niedawno właśnie ucięliśmy sobie na ten temat pogawędkę. Dziś wie już, że było inaczej. Nie jest pan w stanie zmotywować zespół po tak ważnym meczu z Legią czy z Lechem na spotkanie z Sandecją czy Kluczborkiem. Taka jest prawda.

3. Nie kupujcie już więcej piłkarzy
Bo Brede nie będzie miał ich gdzie upchnąć. – Mamy bardzo szeroką kadrę i jeden z większych moich dylematów jest taki, jaką wybrać meczową osiemnastkę – mówił po meczu w Bytowie. A jak wiadomo, im większa kadra, tym więcej niezadowolonych z tego, że nie gra. A na razie w Chojnicach atmosfera wyborna, więc szkoda byłoby ją psuć, prawda?

4. Cały czas powtarzajcie, że gracie tylko o utrzymanie
To taktyka, którą w zeszłym sezonie z powodzeniem stosował Radosław Mroczkowski. On nawet przed meczem ze Zniczem, po którym Sandecja wywalczyła awans do ekstraklasy, przekonywał, że celem jest zapewnienie sobie utrzymania.
Zresztą Krzysztof Brede na początku sezonu próbował iść tym tropem. – Zaczęła się gra, w której celowo spycha się na nas presję związaną z walkę o awans, patrząc przez pryzmat poprzedniego sezonu. A z Chojniczanki odeszło 14 zawodników, przyszło 11 nowych. To zupełnie inny zespół. Z innym sztabem szkoleniowym. Poza tym nie jest żadną tajemnicą, w jakich ramach finansowych się poruszamy. Nikt nie powie w Chojnicach, że przed drużyną postawiono cel w postaci awansu do ekstraklasy – tak mówił nam przed pierwszą kolejką.
Później już było z nieco innego klucza: – Od początku sezonu kreujecie nas na kandydata do awansu, to co ja mogę zrobić? – pytał.
Jak to co? Najlepiej brać przykład z Mroczkowskiego :)

5. Chuchajcie i dmuchajcie na Janukiewicza
W zeszłym sezonie mieli w Chojnicach duet przyzwoitych bramkarzy (Budziłek i Gostomski), ale Janukiewicz w tym przebija ich obu. Pisaliśmy latem, że to może być najważniejszy transfer Chojniczanki i na razie wygląda na to, że tak jest. Największa różnica, jaka rzuca się w oczy w porównaniu z poprzednią rundą jesienną, którą Chojniczanka też przecież skończyła na 1. miejscu, jest liczba straconych bramek. Wtedy 21, teraz tylko 12 – najmniej w całej stawce. I ogromna w tym zasługa właśnie Janukiewicza, który w kilku przypadkach sam wybronił Chojniczance mecz. Jego też w razie czego absolutnie nie wolną się zimą pozbywać. Choćby nie wiadomo, jaki osioł próbował przeleźć przez bramę…

6. Nie dajcie się piłkarzom zapuścić
Latem kilku czołowych zawodników Chojniczanki zgubiło trochę kilogramów, a podobno mieli co gubić. Cud kuracja była potrzebna – u niektórych widać to było gołym okiem – bo wiosną się zwyczajnie zapuścili. – Złudzenie. Piłkarze Chojniczanki to profesjonaliści – śmiał się Brede, gdy go o to spytaliśmy. Może i złudzenie, ale to złudzenie było zapewne jedną z przyczyn nieudanej rundy wiosennej. I o tym w Chojnicach pewnie też doskonale wiedzą.

To od nas na razie tyle. Mówią co prawda, że najlepiej uczyć się na cudzych błędach, ale jak nie ma cudzych, to trzeba uczyć się na własnych. Wiosną zobaczymy, czy w Chojnicach nauka z poprzedniego sezonu nie poszła w las.

A to sympatyczne obrazki z powrotu drużyny z meczu w Bytowie. Tak się w Chojnicach wita mistrza (półmetka):

Inne artykuły o: Chojniczanka Chojnice | I Liga

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli