To było jak zderzenie kija bejsbolowego z chińską porcelaną. Zagłębie na kolanach, Sandecja mknie do ekstraklasy

Autor wpisu: 11 marca 2017 19:57

Sandecja schowała Zagłębie do pudełka, pudełko wrzuciła do rzeki, po czym słuch o tym pudełku zaginął. Występ Zagłębia w Nowym Sączu to był wstyd. Pod każdym względem. A Sandecja? Hmm… Forma taka, że wyrasta na kandydata numer jeden w walce o awans.

4:0 z Pogonią Siedlce – 4. drużyną po rundzie jesiennej. 5:0 z Zagłębiem Sosnowiec – 3. drużyną po rundzie jesiennej. Kto następny? Ależ ten zespół ma powera. To było jak zderzenie kija bejsbolowego z chińską porcelaną. Sandecja rozjechała dyżurnego kandydata do awansu na wszystkie możliwe sposoby. Gdyby nie Kuba Szumski (jedyny przyzwoity występ w barwach Zagłębia), byłoby jeszcze wyżej. Ten zespół – Sandecja – nie traci goli (już ponad 500 minut), stwarza sobie mnóstwo sytuacji pod bramką rywala i przy okazji dobrze się bawi. Czego chcieć więcej? Freddy’ego Adu? No chyba tylko jako zjawisko marketingowe, bo pod względem jakości to, co jest, spokojnie wystarczy na powalczenie o ekstraklasę.

A co się dzieje z Zagłębiem? Najłatwiej powiedzieć, że Dariusz Banasik katastrofalnie popsuł to, co działało jesienią i na pewno nie naprawił tego, co jesienią nie działało. Pewnie to zbyt pochopnie wyciągnięte wnioski, ale na dziś tak to wygląda.
Obrona? Para stoperów, na których stawia Banasik, to poziom B-klasy, a nie czołowej drużyny pierwszej ligi. Rozmawialiśmy w tygodniu z byłym szkoleniowcem Zagłębia Arturem Derbinem m.in. o zmianach, jakie zaszły w Sosnowcu, i on dyskretnie dawał do zrozumienia, że to nie wyglądało w meczu ze Stomilem w poprzedniej kolejce zadowalająco („Na stoperze grają teraz zawodnicy bardziej rośli, którzy mają więcej masy, ale mam wrażenie, że na przykład Markowski dawał więcej jakości, jeśli chodzi o budowanie ataków”), no ale nie przewidział pewnie, co to będzie w Nowym Sączu. Koszmar.
A przecież jesienią znakiem firmowym Banasika, a konkretnie Pogoni Siedlce, której był wtedy trenerem, była bardzo rozważna, solidna i skuteczna gra defensywna. Można się było spodziewać, że w Zagłębiu ten element, który właśnie w poprzedniej rundzie szwankował, zostanie szybko poprawiony. Na razie nic z tego.
Skrzydła, a więc bardzo silna broń Zagłębia jesienią, nie istnieją. Ani Pribula, ani Udovicić, ani Bartczak, ani potem chwalony tak za występ ze Stomilem młody Michalak – nie zrobili sztycha. Środek pola, do niedawna nie bez przyczyny uchodzący za najmocniejszy w pierwszej lidze – Nowak, Dudek, Matusiak – też nie istniał. Bez pomysłu, bez choćby jednego dobrego podania, o finezji nie wspominając.  A z przodu to już wiało dziurą.

Co dalej? Sandecja ma dwa zaległe mecze – ze Stalą i Tychami. Jeśli doliczyć komplet zwycięstw, co umówmy się – jest bardzo prawdopodobne – zespół Mroczkowskiego byłby dziś liderem. A z taką formą to drużyna, która właśnie wjechała na poziom absolutnie topowy. Zobaczymy, jak długo się na tym poziomie utrzyma, ale nie wygląda na razie na taką, która miałaby spuchnąć. Zagłębie z kolei musi jak najszybciej wyleczyć kaca. Bo inaczej jeszcze szybciej pożegna się z marzeniami o ekstraklasie niż rok temu.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli