Brzęczek obiecał wygraną, ale i tak powinien się cieszyć. Byłoby gorzej, gdyby Dudek nie spudłował z karnego. GKS Katowice – Zagłębie 0:0

Autor wpisu: 24 sierpnia 2016 20:00

Miało być wreszcie zwycięstwo GieKSy – pierwsze w tym sezonie u siebie, ale skończyło się na remisie i niespełnionych obietnicach Jerzego Brzęczka. Choć to i tak nieźle, bo mogło być dużo gorzej, gdyby pod koniec meczu Sebastian Dudek nie spudłował z karnego.

– Pozostaje niedosyt, że na naszym stadionie jeszcze nie wygraliśmy. Patrząc jednak na pierwszy mecz, przegrany 0:1 z Wigrami, kolejny zremisowaliśmy (1:1 z Chojniczanką – przyp. red.), to następny mecz u siebie wygramy – zapowiadał niedawno Brzęczek.
Deklaracja poważna, bo nie chce się wierzyć, że trener GieKSy nie zdawał sobie wtedy sprawy, że kolejnym zespołem, który będzie gościł przy Bukowej, to Zagłębie Sosnowiec, czyli jeden z najpoważniejszych rywali do awansu i drużyna, która w tym sezonie jeszcze nie przegrała. Do tego starcie z Zagłębiem to dla GKS mecz wyjątkowo prestiżowy, o stawkę znacznie większą niż ligowe punkty. Tym bardziej biorąc pod uwagę to, że w ubiegłym sezonie zespół z Sosnowca dwukrotnie był górą.
Huczne zapowiedzi zwycięstwa miały być zatem dodatkowym bodźcem dla piłkarzy i miały zmobilizować kibiców do licznego pojawienia się na stadionie. Fani nie zawiedli, licznie zapełniając obiekt. Jeżeli chodzi o zawodników, ci także stanęli na wysokości zadania. Ale wygranej u siebie jak nie było, tak nie ma.
To był ciekawy mecz, w którym nie brakowało ofensywnej piłki i odważnych akcji. Większą łatwość w utrzymaniu się przy piłce mieli goście, ale GieKSa wiele w tym elemencie nie odstawała. Zresztą jeżeli chodzi o sytuacje podbramkowe, miała ich trochę więcej i były one zdecydowanie groźniejsze. Najlepszą zmarnował Eryk Sobków, nie wykorzystując idealnej wrzutki Dawida Abramowicza. 19-latek mając przed sobą całą bramkę, trafił wprost w Jakuba Szumskiego. „Setkę” zmarnował również Maciej Bębenek, w dogodnej sytuacji posyłając piłkę w boczną siatkę. Podopieczni Jacka Magiery rozgrywali swoje akcje bardzo rozważnie. Wymieniając dużą liczbę podań, szukali swoich okazji, ale będąc dość często na połowie rywali nie potrafili znacznie zagrozić bramce Mateusza Abramowicza.
Obraz gry uległ zmianie w drugiej połowie. GieKSa zaczęła grać odważniej, jakby poczuła, że tego dnia piłka przy nodze w ogóle jej nie przeszkadza. Zespół z Sosnowca z kolei wiedział, że nie może sobie już pozwalać na zbyt wiele, bowiem gdy tylko gospodarze przejęli piłkę, ostro ruszali na bramkę Szumskiego. Widać było, że tego dnia Zagłębiu brakuje napastnika, który potrafiłby znaleźć sobie nie tylko miejsce, ale przy tym otworzyć wolne strefy kolegom. Pod koniec spotkania, gdy drużyny zaczęły grać bardziej otwarcie, szukając zwycięskiej bramki, emocji nie brakowało. I dy wydawało się, że szczęście uśmiechnęło się do Zagłębia – sędzia po faulu Olivera Praznovskyego na Robercie Bartczaku wskazał na jedenasty metr – rzut karny fatalnie przestrzelił Sebastian Dudek. Gospodarze poczuli krew i od razu rzucili się do ataku, ale za każdym razem brakowało skuteczności.
Remis to wynik jak najbardziej zasłużony. A Brzęczek, choć zapowiadał zwycięstwo, powinien się cieszyć się z punktu, który na pięć minut przed końcem mógł stracić, ale i coraz lepszej gry swoich zawodników. Wyrazy poparcia za dobrą grę wyrazili w końcu Katowiccy kibice, którzy po końcowym gwizdku podziękowali za widowisko, a nie, jak mieli to jeszcze niedawno w zwyczaju, żegnali piłkarzy gwizdami. To chyba najlepszy argument za tym, że GieKSa zmierza we właściwą stronę.

Inne artykuły o: GKS Katowice | I Liga | Zagłębie Sosnowiec

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli