Boateng w Rakowie. Trudno byłoby nie skorzystać z takiej okazji – przyznaje trener

Autor wpisu: 11 lipca 2017 11:09

Raków Częstochowa ma zamiar na dłużej zadomowić się w pierwszej lidze, a za dwa, trzy sezony zrobić skok na ekstraklasę. Na razie jednak – jak mówi trener Marek Papszun – trzeba było wymienić „trochę” ogniw w drużynie. No i w Rakowie pojawili się nowi. Między innymi… Boateng.

– Słyszeliśmy, że macie tu na testach Boatenga. Obrońca, z pochodzenia Ghańczyk, no to przyjechaliśmy zobaczyć. Zostaje w Rakowie? – pytamy trenera pierwszoligowego beniaminka Marka Papszuna, którego odwiedziliśmy przy okazji zgrupowania w podwarszawskiej Zielonce.
– Trudno byłoby nie skorzystać z takiej okazji, prawda? – odpowiada ze śmiechem.

Nie chodzi oczywiście o tego mistrza świata i piłkarza Bayernu Jerome ani o jego brata Kevina-Prince’a (obaj urodzili się w Berlinie, jeden gra dla Niemiec, drugi dla Ghany), ale o Daniela Boatenga – tym razem nikogo z rodziny. – Można powiedzieć, że to Anglik. Od małego tam mieszkał (urodził się w Londynie – red.), papiery ma brytyjskie. Został nam polecony, zobaczyliśmy jego CV. Chłopak szkolony w Arsenalu, to żal byłoby nie zaprosić na testy. Ryzyko z naszej strony żadne, warto przyjrzeć mu się z bliska – mówi Papszun.
No i Boateng ćwiczy z piłkarzami Rakowa. Zagrał nawet w dwóch ostatnich sparingach (Śląskiem Wrocław 1:4 oraz Legionovią 2:1) i…
– Indywidualnie ma bardzo duży potencjał, niestety przy okazji duże zaległości, przede wszystkim taktyczne i fizyczne. Wypadł jakiś czas temu z tej dużej piłki, a był jej bardzo blisko, gdy ćwiczył w szerokiej kadrze Arsenalu. Na pewno musi być chłopakiem, który rokował na grę na bardzo wysokim poziomie – opowiada Papszun.

W pewnym momencie losy Boatenga potoczyły się inaczej, niż zakładał – druga liga szwedzka, trzecia szkocka, rezerwy w Anglii. – Tam na jakiś czas „przyparkował”, ale widać, że wie, o co w tej grze chodzi – zaznacza Papszun. I dodaje: – Weźmiemy go. Jesteśmy już dogadani. On też chce tu zostać. Mówi, że podoba mu się polska piłka, widzi tu dla siebie szansę rozwoju, a ponieważ to jest jeszcze w miarę młody chłopak (24 lata), więc myślę, że spokojnie może się u nas rozwinąć. I przy okazji pomóc nam w tej pierwszej lidze. Musi przejść jeszcze tylko badania medyczne i… zaryzykujemy.

Z tym ryzykiem wie, co mówi. Pierwsza liga to ostatnio przykład tzw. nietrafionych inwestycji (z różnych przyczyn), jeśli chodzi o transfery cudzoziemców, a w szczególności czarnoskórych piłkarzy. Żeby daleko nie szukać – Terence Makengo w Zagłębiu, David Moli w Stomilu czy Eusebio Bancessi w Pogoni Siedlce. Wiadomo, inna mentalność, kultura, nieznajomość warunków i tym podobne.
– Jak się bierze obcokrajowca, ryzyko jest dużo większe niż w przypadku „naszego”. Ale czasem zaryzykować trzeba. Tak samo jak zaryzykowaliśmy w przypadku Portugalczyka – przyznaje Papszun.

Chodzi o inny letni nabytek – Jose Embalo. To z kolei 24-letni napastnik, który testy medyczne i podpis pod kontraktem z Rakowem ma już za sobą. Niektórzy mówią, że to poważny kandydat na pierwszoligową gwiazdę.
– CV też ma bardzo ciekawe. Był w Limassol i odszedł stamtąd tylko dlatego, że przyszedł Orlando Sa, z którym na dziś nie ma szans wygrać rywalizacji. Ale czy on będzie u nas gwiazdą? Trudno mi powiedzieć. Zobaczymy, jak będzie się rozwijał. To też chłopak, który w ostatnim czasie miał trochę przygód. Wylądował w Bukareszcie, gdzie nie płacili i nikt się losem piłkarzy kompletnie nie przejmował, potem wrócił na Cypr, ale już do drugiej ligi, strzelił tam bodajże 12 goli w 26 meczach. Tyle tylko że tam liga skończyła się w marcu i od tamtej pory nic nie robił. Trochę się jednak odbudował i na tej podstawie wziąłem go do nas – tłumaczy trener Rakowa.

I dodaje, że zarówno Embalo jak i Boateng to nie są piłkarze drodzy w utrzymaniu, a z drugiej strony mieli już styczność z poważnym futbolem i naszą strefą klimatyczną. – Nie będzie tak, że zobaczą w grudniu śnieg i się zdziwią. Poza tym to nie są zawodnicy z siódmej czy ósmej ligi angielskiej, jakich hurtem zwożą menedżerowie na testy u nas do klubów pierwszej czy drugiej ligi, a czasem i wyżej. Te nasze transfery rodzą oczywiście ryzyko, ale nie aż tak duże, by go nie podjąć. To piłkarze, którzy w niedalekiej przyszłości mogą być bardzo pożądani na naszym rynku. A jak będzie, zobaczymy. Bo tak jak mówicie – przyjechali do zupełnie nieznanego kraju, ale z drugiej strony są już doświadczeni na tyle, że grali w różnych ligach, poznali piłkę od różnej strony, więc myślę, że łatwiej będzie im się tutaj zaaklimatyzować. Poza tym obaj są Europejczykami. Boateng pochodzi co prawda z Ghany, ale wychował się i mieszka w Wielkiej Brytanii. Embalo to Portugalczyk. Więc z naszej strony to nie są strzały bez przemyślenia – dodaje Papszun.

Boateng będzie walczył o jedno z trzech miejsc w obronie – Raków gra systemem z trzema środkowymi obrońcami, przynajmniej tak było w drugiej lidze, ale wszystko wskazuje na to, że i w pierwszej system nie ulegnie zmianie. Szkoleniowiec beniaminka przyznaje, że szukał piłkarzy konkretnie pod to właśnie ustawienie i Boateng mu pasuje. Z kolei Embolo powalczy o miejsce na środku ataku. Będzie miał konkurencję w postaci Adama Czerkasa, a także Pawła Piceluka. Ten drugi to też nowy nabytek – z drugoligowej Olimpii Elbląg.

Piceluka swego czasu chciał ściągnąć do Siedlec trener Dariusz Banasik – kiedy jeszcze był trenerem Pogoni – ale, jak nam mówił: „chłopak był wtedy nie do wyjęcia”.
– My też go chcieliśmy, ale pół roku później, zimą. Tyle że jakiś chłop przetrącił go na treningu i przez to Paweł prawie pół roku nie grał. Teraz skończył mu się kontrakt i można było po niego sięgnąć. On potrzebuje trochę czasu, ale ma warunki, by regularnie strzelać gole w pierwszej lidze – podkreśla Papszun.

Do Rakowa trafili też dobrze znani na pierwszoligowych boiskach Aghwan Papikjan, Andrzej Niewulis, Hubert Tomalski i Krystian Wójcik. – To chłopaki, którzy doskonale znają tę ligę, bo już w niej grali, i wiem, że dadzą naszej drużynie dużo jakości. Ale to również zawodnicy którzy wciąż mogą się rozwijać. Wolę postawić na takich graczy niż piłkarzy zaawansowanych wiekowo, którzy mają za sobą występy w ekstraklasie, ale i niemałe wymagania finansowe – przyznaje szkoleniowiec beniaminka.

Inne artykuły o: I Liga | Raków Częstochowa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli