BARTOSZ KOPACZ: Awans? Dopóki jest nadzieja, będziemy walczyć

Autor wpisu: 17 maja 2017 09:11

Takiej serii w tym sezonie jeszcze nie mieliśmy, ale jeśli chodzi o nasz powrót do ekstraklasy, to wydaje mi się, że za duże nadzieje rozpaliliśmy już na początku sezonu. Dlatego teraz lepiej mniej mówić, a więcej robić – mówi Bartosz Kopacz. Z jednym z bohaterów Górnika Zabrze rozmawialiśmy po „Śląskim klasyku”.

FUTBOLFEJS.PL: Wygrywając z Katowicami, udowodniliście, że jesteście drużyną, z którą w końcówce sezonu trzeba będzie się bardzo liczyć.
BARTOSZ KOPACZ: Zgadza się, chociaż akurat ten mecz musimy zaliczyć do kategorii tych ciężkich. Były momenty, kiedy musieliśmy się cofnąć niemal we własne pole karne i tam bronić. GieKSa to nie jest przypadkowy zespół, dlatego w tym spotkaniu mieliśmy spore kłopoty. Na szczęście cała nasza drużyna dobrze się broniła i w pierwszej, i w drugiej połowie, dzięki czemu dowieźliśmy to zwycięstwo do końca.

A ty zostałeś bohaterem. Gol na wagę zwycięstwa padł po twoim strzale, chociaż pomógł w tym trochę piłkarz GieKSy.
Strzał oddałem ja, co zresztą doskonale było widać. Nie wiem, czy po uderzeniu piłka szła w światło bramki, czy nie. Po drodze odbiła się jakoś od kolana chyba Andrei Prokicia albo Pawła Mandrysza i wpadła. Na pewno więc jakiś udział w tej bramce miałem. Komu ją zapiszą, będzie miało drugorzędne znaczenie.

W tym meczu jeszcze raz mogłeś cieszyć się z trafienia, ale gol nie został uznany.
Nie protestowałem, bo wydaje mi się, że sędzia podjął dobrą decyzje. Wybiegłem szybciej niż pozostali zawodnicy i myślę, że był spalony.

Zanim dałeś Górnikowi prowadzenie, wcześniej uratowałeś zespół od utraty bramki.
Tego wymagała sytuacja, trzeba było zaasekurować Tomasza Loskę, który wyszedł wysoko do Alana Czerwińskiego. Dobrze, że ta piłka nie szła w okienko bramki, bo dużo trudniej byłoby do niej doskoczyć. I tak była na tyle podkręcona, że do końca nie wiedziałem, czy w nią trafię czy nie. Na szczęście udało się.

Wasza sytuacja w tabeli pozwala myśleć o tym, że jest jeszcze zachowana jest realna szansa na awans. Rozmawiacie o tym w szatni?
Trzecie mecz wygrany, takiej serii na pewno w tym sezonie nie mieliśmy. Był problemy, żeby wygrać dwa razy z rzędu. Jesteśmy w dobrych nastrojach. Ale podchodzimy do całej sytuacji spokojnie, bo za dużo tych słów o awansie było na początku i za duże rozpaliliśmy sobie nadzieje. Lepiej mniej mówić, a więcej robić. Jeszcze jest możliwość zdobycia dziewięciu punktów. Dopóki jest nadzieja, z meczu na mecz będziemy walczyć, tak jak w trzech ostatnich spotkaniach. Zobaczymy na koniec sezonu, co nam to przyniesie.

Zostały przed wami mecze ze Zniczem, Podbeskidziem i Wisłą Puławy. Ten z „Góralami” może okazać się decydujący w kontekście walki o awans.
Teoretycznie tak. Na razie nie ma co jednak myśleć o Podbeskidziu, bo jedziemy teraz do Pruszkowa na mecz ze Zniczem. Jeżeli tam nie wygramy, nie będzie już o czym myśleć. Podbeskidzie zostawimy sobie na przyszły tydzień, teraz w głowie mamy tylko Znicz.

Rozmawiał Przemysław Rączka

Inne artykuły o: Górnik Zabrze | I Liga

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli