Banasik wróci do Pogoni? Jest coś na rzeczy…

Autor wpisu: 16 października 2017 14:33

Niektórzy przestrzegają przed wchodzeniem drugi raz do tej samej rzeki, ale na Dariuszu Banasiku najwyraźniej nie robi to żadnego wrażenia. Jego powrót na trenerską ławkę Pogoni Siedlce to scenariusz do zrealizowania najszybciej w przerwie między rundami, ale scenariusz, który jak najbardziej trzeba brać pod uwagę. – Rzeczywiście, jest coś na rzeczy – mówi nam szkoleniowiec.

Banasik w Siedlcach pracował w rundzie jesiennej ubiegłego sezonu i to pracował z bardzo przyzwoitym skutkiem. Rok 2016 skończył z Pogonią na 4. miejscu w pierwszoligowej tabeli, czego absolutnie nikt ani po nim, ani po jego zespole się nie spodziewał. Tym bardziej że początek sezonu miał taki, że pojawiło się wiele niezadowolonych głosów nawołujących do zwolnienia tego „nowicjusza” (był to dla niego pierwszy sezon w roli trenera na zapleczu ekstraklasy, wcześniej prowadził drugoligowy Znicz Pruszków, z którym wywalczył awans). Działacze wytrzymali jednak ciśnienie, a Banasikowi – jak to się mówi – zaczęło żreć.
W nagrodę zimą dostał „propozycję nie do odrzucenia” z Sosnowca, gdzie właśnie rozstano się ze skonfliktowanym z szatnią Piotrem Mandryszem. Cel był tam jasny – walka o awans. I choć zabrakło punktu, to latem Banasik z Zagłębiem się nie rozstał, tylko dostał za zadanie przebudować drużynę i powalczyć z nią o ekstraklasę w nadchodzącym sezonie. Misja dobiegła końca już po 4. kolejce i porażce z Miedzią w Legnicy. Po niej Banasik usłyszał, że postanowiono się z nim rozstać. – Myślałem, że w klubie wytrzymają jeszcze ciśnienie, że porozmawiamy, być może dostanę jakieś ultimatum. Nic z tego. To była krótka piłka. Usłyszałem tylko od prezesa, że trzeba to zakończyć – mówił nam.

Czy Zagłębiu wyszło to na zdrowie, to inna sprawa. Fakt jest taki, że drużyna do tej pory nie może się pozbierać i jak na razie jest najsłabiej punktującym pierwszoligowcem w całej stawce. – Tam brakuje niestety spokoju. W szatni, w klubie, wśród kibiców. Wkradła się na początku sezonu duża nerwowość, były radykalne ruchy, no i do tej pory zespół nie może się pozbierać. Nie ukrywam, że jestem w szoku, patrząc na to, gdzie jest w tabeli Zagłębie. Ale wierzę, że za chwilę zacznie regularnie wygrywać i odbije się od dna. Znam tych chłopaków doskonale, pracowałem z nimi i wiem, na co ich stać – mówi nam dziś Banasik.

Jego z Zagłębiem nic już nie łączy – kontrakt został rozwiązany za porozumieniem stron kilka dni po meczu w Legnicy – poza jednym „drobnym” szczegółem. – Wciąż czekam, aż Zagłębie się ze mną rozliczy, bo do tej pory tego nie zrobiło. Jest pewna kwota, którą klub jest mi zobowiązany zapłacić. Na razie nie robię z tego wielkiego problemu i cierpliwie czekam – przyznaje szkoleniowiec.

We wrześniu, tuż po rozstaniu z Zagłębiem mówił nam, że teraz liczy się tylko odpoczynek. – Przez ostatnie trzy i pół roku byłem pod takim ciśnieniem, że warto będzie przyhamować i trochę się zresetować – przyznawał. Ale wygląda jednak na to, że ciągnie wilka do lasu, bo po zwolnieniu w Pogoni Adama Łopatki, błyskawicznie pojawił się temat powrotu Banasika do Siedlec. – Rzeczywiście, jest coś na rzeczy. Jestem w kontakcie z Bartkiem Tarachulskim (był asystentem u Banasika, a także u kolejnych trenerów w Pogoni, czyli u Marcina Broniszewskiego i Łopatki, a teraz przejął obowiązki pierwszego szkoleniowca – przyp. red.), w środę będę na meczu z Olimpią Grudziądz. Nic nie jest jeszcze przesądzone, bo to tak jak z transferami piłkarzy – nie ma tak naprawdę tematu, dopóki nic nie jest podpisane. Rozmawiamy i się zastanawiamy. Natomiast i tak jeśli bym do Pogoni wrócił, to oczywiście najwcześniej zimą, bo przepisy są takie, że w jednej rundzie żaden szkoleniowiec nie może prowadzić dwóch różnych drużyn w tej samej klasie rozgrywkowej – tłumaczy.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli