Awantura o pewną kurtkę, czyli gdzie pracuje Krzysztof Ziętek – w Ruchu czy w Legii?

Autor wpisu: 3 lutego 2018 09:24

Katowicki „Sport” podniósł ciśnienie kilku osobom w Chorzowie, publikując zdjęcie dyrektora zarządzającego Ruchu Krzysztofa Ziętka „paradującego” – jak napisano – podczas sparingu Niebieskich w kurtce z… logo Legii i nadając artykułowi tytuł „Dyrektorze, tak nie wypada!”.

W Chorzowie w ostatnim czasie mają milion innych problemów na głowie, więc tym, w czym „paraduje” dyrektor klubu podczas treningów czy meczów kontrolnych, pewnie nikt by się nie przejmował, gdyby nie rewolucyjna czujność reportera. Uwaga trafiła na podatny grunt, bo natychmiast odezwali się kibice Niebieskich, podchwytując temat. Cóż, trudno się dziwić, bo dla wielu z nich to już nie tyle nietakt, ile wręcz zniewaga. Tych niecenzuralnych komentarzy nie ma co przytaczać, ale można się domyślić, że była ich przeważająca większość. A wszystkie w takim mniej więcej duchu: „Pierwsza robota dla stowarzyszenia – kupić porządną kurtkę dyrektorowi, żeby nie musiał starych szmat nosić, a swoją drogą strasznie mi szkoda ludzi od marketingu w tym momencie. Naprawdę odwalają kawał dobrej i ciężkiej roboty, żeby pokazać Ruch z jak najlepszej strony, pomimo tych wszystkich przeciwności losu. A tutaj człowiek na takim stanowisku popełnia takie medialne faux pas, że aż trudno uwierzyć. I wszelkie tłumaczenia tylko pogarszają sprawę„…

Ziętek długi czas związany był z Legią, był jednym z założycieli Fundacji Akademia Piłkarska Legii Warszawa, do końca maja 2013 roku dyrektorował w tejże akademii. Ale i z Ruchem związany jest nie pierwszy raz, bo przy Cichej pojawił się już w styczniu 2005 roku. Do współpracy zaprosił go ówczesny główny udziałowiec niebieskiej spółki Mariusz Klimek. Ziętek pracował w Ruchu do 2007 roku. Odszedł po awansie do ekstraklasy i problemach z uzyskaniem licencji na grę w elicie. Właśnie do Akademii Legii Warszawa. Do Chorzowa wrócił, gdy władzę w klubie przejął obecny prezes Janusz Paterman.

Ziętek dyplomatycznie spróbował wybrnąć z tej całej sytuacji, zamieszczając na oficjalnej stronie Niebieskich oświadczenie o wymownie brzmiącym tytule: Nie szata zdobi człowieka:
Wychodzę z założenia, że od tego, co się nosi na grzbiecie, ważniejsze jest, co się nosi w sercu. A tam mam miejsce i na „L” i na „R” i na całą polską piłkę od Left do Right. W Ruchu pracuję po raz drugi i wszyscy, z którymi się zetknąłem, wiedzą, że oddaję mu całą swą wiedzę i zaangażowanie. Wiedzą też, że prywatnie sympatyzuję Legii. Nie sądziłem, że powinienem zachowywać się jak piłkarze całujący herb każdego klubu, w którym grali, zwłaszcza że już na koniec mojej pierwszej przygody z Ruchem nazwano mnie „gorol, ale swój”, co poczytuję sobie za zaszczyt. Jeśli jakikolwiek kibic Ruchu poczuł dyskomfort na widok mojej legijnej kurtki, zapewniam, że potrafię wyciągać wnioski. A kurtkę mam też inną, choć może nie tak ciepłą” – napisał.

I trzeba powiedzieć, że wybrnął z tego z klasą, choć pewnie o legijnej kurtce będzie musiał – przynajmniej na jakiś czas – zapomnieć.

Tak czy inaczej, napisaliśmy na początku, że na dziś Ruch ma milion innych, poważniejszych problemów niż kurtka dyrektora. Jednym z nich jest odrzucenie przez Komisję Odwoławczą odwołania Niebieskich od decyzji Komisji ds. Licencji Klubów nakładającej na klub sankcję w postaci dodatkowych sześciu ujemnych punktów (dodatkowych, bo zespół rozpoczął przecież sezon z minus pięcioma). W Chorzowie łudzili się, że uda się sprawę załatwić tak, by do rundy wiosennej nie było po tych sześciu punktach śladu. Nic z tego. Ślad zostanie, przynajmniej jako minus jeden. Bo pięć z tych sześciu ujemnych punktów zostanie drużynie przywrócone, jeśli klub do końca lutego spłaci ponad dwumilionowe zadłużenie z 2017 roku. I to jest z pewnością dużo ważniejsze niż kurtka, w jakiej „paraduje” dyrektor klubu.

Inne artykuły o: I Liga | Ruch Chorzów

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli