ASENSKY: Na układy nie ma rady. W Stomilu za dużo osób chce rządzić klubem z tylnego siedzenia

Autor wpisu: 18 listopada 2017 23:55

Stomil zwolnił trenera. I to jest informacja zaskakująca o tyle, że nie przypominamy sobie, by latem było wielu chętnych szkoleniowców do pracy w warunkach, jakie oferują w Olsztynie. Tomasz Asensky zgodził się i choć jesienią jego zespół punkty zdobywał w kratkę, to wydaje się, że i tak facet wycisnął z drużyny budowanej na wariackich papierach całkiem sporo.

– To pańska decyzja, czy ktoś pomógł ją panu podjąć? – spytaliśmy Asensky’ego.
– Pomogli mi.
– Pytamy, bo szczerze mówiąc jesteśmy trochę zaskoczeni.
– Ja też. Może nie zdobyliśmy jesienią tylu punktów, by już zimą być spokojnym o utrzymanie, może w ostatnich dwóch meczach zabrakło nam trochę szczęścia, ale też nie jest tak, że Stomil pod moją wodzą był chłopcem do bicia. Do końca roku zostały nam dwa mecze, można było powalczyć o zwiększenie dorobku punktowego, a zimą spokojnie przygotować się do rundy rewanżowej i wzmocnić zespół tam, gdzie tych wzmocnień potrzebuje. Myślałem, że w spokoju będę mógł popracować, ale najwyraźniej ktoś miał inne plany.
– Kto?
– Trudno powiedzieć, bo w Stomilu za dużo osób chce rządzić klubem z tylnego siedzenia. Za dużo osób chce mieć tu coś do powiedzenia, nie biorąc na siebie za nic odpowiedzialności. Za dużo jest podpowiadaczy. A jak wiadomo, na układy nie ma rady. W tym klubie warunki nie należały do najłatwiejszych, ale ja nie narzekałem, tylko robiłem, co do mnie należało, bo człowiek chce pracować. A przecież tej pracy dla nas, trenerów tak dużo nie ma. Nie wiem, czy tak szybko ci ludzie zapomnieli, że tę drużynę trzeba było latem zbudować niemal od zera. Że trzeba było przekonać chłopaków, którzy zastanawiali się, czy tu przyjść, że to nie będzie główny kandydat do spadku i że informacje o Stomilu jako klubie niewiarygodnym, są nieprawdziwe. W krótkim czasie udało się zmontować ekipę, która wcale nie musi z tej ligi zlecieć. Nasza strata do bezpiecznego miejsca to zaledwie punkt, przy czym mamy jeszcze mecz zaległy. Nie wiem, czego się tu spodziewano po tej drużynie…
– No właśnie, czego?
– Chyba cudu. A ja jestem trenerem, a nie cudotwórcą.

To tyle, jeśli chodzi o rozmowę z byłym już szkoleniowcem Stomilu. Trudno, by Asensky nie był rozżalony, bo faktycznie włożył kawał serca i zdrowia, by złożyć to wszystko do kupy na tyle skutecznie, by Stomil grał w tej lidze z każdym jak równy z równym. I w większości meczów grał. A przecież nie jest żadną tajemnicą, że tam nadal więcej jest obietnic niż konkretów.

Zobaczymy, jaki pomysł mają olsztyńscy działacze, z prezesem Mariuszem Borkowskim na czele, na dalsze funkcjonowanie drużyny, szczególnie w tych dwóch ostatnich spotkaniach w tym roku (z Chojniczanką i zaległym z Wigrami).

Inne artykuły o: I Liga | Stomil Olsztyn

  • Stomilowiec

    Budka co ty wiesz co tu się działo…i jakie serce on wkładał tutaj? Ja Ci mogę powiedzieć jak wyglądały treningi bo kilka ich widziałem

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli