Asensky: „Piłkarze Stomilu pokazali, że mają jaja”. A co pokazała Stal?

Autor wpisu: 4 listopada 2017 09:02

Niespodzianka w Mielcu. Stomil wygrał 3:1 ze Stalą, co oznacza, że choć raz tej jesieni zdobędzie komplet punktów poza domem, bo do tej pory na wyjazdach był nad wyraz nieskuteczny. A Stal? Oj, apetyty były dużo większe…

Piłkarze z Olsztyna balansują tej jesieni w okolicach strefy spadkowej, a po dwóch ostatnich porażkach w Katowicach i Sosnowcu oraz odwołanym meczu z Wigrami nastroje zrobiły się tam dość ponure. Co prawda Tomasz Asensky zapowiadał, że do Mielca jego zespół jedzie po wygraną, bo tak naprawdę nie ma innego wyjścia, ale co miał mówić. Nic więc dziwnego, że po końcowym gwizdku wyglądał, jakby jeszcze nie mógł uwierzyć, że właśnie wygrał los na loterii.
Nasza szatnia eksplodowała radością, bo tak długo przyszło nam czekać na to pierwsze wyjazdowe zwycięstwo. Ten ciężar, balast czasami był tak duży, że nie mogliśmy go udźwignąć. Powiem tak: skłamałbym, gdybym powiedział, że nie cieszę się z tego zwycięstwa – przyznawał po meczu.

Dla Stomilu tym większe słowa uznania, bo musiał odrabiać straty. Nie minął jeszcze kwadrans, a bramkę na 1:0 zdobył Dejan Djermanović. – Moi piłkarze pokazali charakter. Oddali kibicom po części to, czego nie mogli sprzedać choćby w ostatnim wyjazdowym meczu w Sosnowcu. Pokazali, że piłkarze Stomilu mają jaja i z tego bardzo się cieszę – zakończył Asensky pomeczowe przemówienie z mocnym akcentem. I w zasadzie trudno mu się dziwić, bo dzięki tej wygranej jego drużyna na pewno złapie oddech, a ponieważ trzy ostatnie mecze w tym roku rozegra u siebie (z Chrobrym, Bytovią i Chojniczanką), gdzie punktuje bardzo dobrze, to jest szansa, że skończy daleko od strefy spadkowej.

Zupełnie inne nastroje w ekipie Stali. Trudno wytłumaczyć, co stało się z tą drużyną od 15. minuty, czyli od bramki na 1:0 Djermanovicia. Próbował po spotkaniu trener Zbigniew Smółka: – Uczulałem moich piłkarzy, że to nie będzie łatwe spotkanie. Rozpoczęliśmy bardzo dobrze, ale nie może być tak, że strzelamy gola i nagle w głowie pojawia się myśl, że już jest po meczu. Zbyt wielu zawodników grało na stojąco. Niestety, gdzieś to siedzi w głowach. Pierwsza bramka dla rywali z niczego, druga z niczego i nasza mentalność jest już na dole. Przez pierwsze dwadzieścia minut pokazujemy naszym kibicom świetny futbol, duży potencjał tego zespołu i nagle gaśnie światło

Stal po dwóch meczach na zero z tyłu, znów traci gole – i to aż trzy. I znów zamieszany jest w to Rafał Grodzicki – tym razem zaliczył samobója. Może to przypadek, może facet ma zwyczajnie pecha, ale coś za często robi w tej rundzie za… konia trojańskiego. Najpierw był kiks w meczu z GieKSą i gol kontaktowy plus nerwowa końcówka, potem faul w spotkaniu z Odrą, z czego zrobił się karny i porażka w Opolu, następnie gol-widmo w spotkaniu z Zagłębiem, który poszedł na jego konto, a teraz samobój ze Stomilem. Nie o to chodzi, by pastwić się nad tym doświadczonym obrońcą, ale coś z nim najwyraźniej jest nie tak…

Inne artykuły o: I Liga | Stal Mielec | Stomil Olsztyn

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli