Artur DERBIN: Raków na zimowe zakupy wybrał się z wielkim wózkiem. I nie były to zakupy dla samych zakupów

Autor wpisu: 23 lutego 2018 14:20

Z Arturem Derbinem rozmawiamy o tym, co wydarzyło się zimą w pierwszej lidze i o tym, czego możemy się spodziewać wiosną, czyli m.in. o szansach Zagłębia na włączenie się do walki o awans, najważniejszym transferze od lat w Katowicach, Górskim, który powinien iść w ślady Świerczoka, ulubionej metodzie trenera Smółki, Odrze, która jeszcze ma czas, szalonych zakupach Rakowa, no i o tym, czy Miedź faktycznie ma już drużynę na ekstraklasę.

FUTBOLFEJS.PL: Biorąc pod uwagę tylko i wyłącznie potencjał piłkarski po zimowych transferach, jest pana zdaniem przed rundą wiosenną jakiś żelazny faworyt w pierwszej lidze? I żeby była jasność – nie chodzi mi o wróżenie z fusów, tylko rzeczową analizę.
ARTUR DERBIN: Na te transfery to jedni poszli z reklamówką, inni z torbą, a już Raków to pojechał z wielkim wózkiem (śmiech). Ale żeby było jasne – nie jest tak, że krytykuję to, co działo się zimą w Częstochowie, bo jestem przekonany, że nikt tam nie pakował do tego wózka, jak popadło, tylko każdy zakup był dokładnie przemyślany, każdy nowy zawodnik prześwietlony ze wszystkich możliwych stron i dobrany pod kątem konkretnej przydatności do zespołu. Zresztą Marek Papszun udowodnił, że nie ściąga piłkarzy jak leci.

To co, Raków żelaznym faworytem? Do pewnego momentu wszyscy byli pod wrażeniem ich zakupów, mówiło się o królach zimowego polowania, ale w pewnym momencie zaczęły przeważać komentarze, że co za dużo, to jednak niezdrowo…
Takie nazwiska jak Zachara, Szumski, Formella, czy ten białoruski obrońca, który ma za sobą grę w ukraińskiej ekstraklasie, oczywiście robią wrażenie i jak na ten poziom rozgrywkowy można powiedzieć, że to naprawdę bardzo mocne transfery. Ale czy to robi z Rakowa żelaznego faworyta? To, czy te transfery wypalą, czy Raków będzie grał jeszcze lepiej niż jesienią, tak naprawdę dopiero się okaże. Przychodzi mi do głowy porównanie z tym, co latem stało się w Zagłębiu Sosnowiec. Tam pół roku temu solidnie poszaleli, a w tym oknie panuje już transferowa wstrzemięźliwość. I pytanie: czy dlatego, że brakuje już środków na wzmocnienia, czy może dlatego, że ten zespół już aż takich wzmocnień nie potrzebuje? Ja skłaniałbym się do tej drugiej wersji. Ta drużyna ma naprawdę bardzo duży potencjał i już jesienią pokazała, że stać ją na bardzo dużo, że nie trzeba tam przeprowadzać kolejnej rewolucji.

Potencjał Zagłębia wystarczy, by liczyć na to, że dołączą do grona walczących o awans?
Oczywiście. Co więcej, uważam, że poszli w Sosnowcu słuszną drogą – dokupili zawodnika z jakością, czyli Babiarza, który – jestem o tym przekonany – okaże się dużym wzmocnieniem. Natomiast jeśli chodzi o Raków, to zakupy faktycznie robiące wrażenie, jednak odpowiedź na to, czy dzięki nim Raków stał się głównym faworytem do awansu, poznamy po kilku wiosennych kolejkach. Nie wcześniej.

Ale potencjał mają jeden z największych w tej lidze, zgodzi się pan?
Oczywiście. Z jednej strony z taką kadrą trener Papszun ma na pewno duży komfort – zimowa przerwa jest dość długa i  daje więcej możliwości, jeśli chodzi o budowę drużyny, pracę nad pewnymi schematami, a nowi zawodnicy mają więcej czasu na aklimatyzację i tak dalej. Z drugiej jednak jakieś niebezpieczeństwo to rodzi, nie wszyscy będą grali, nie wszyscy być może będą więc zadowoleni i tak dalej. No, ale z tym sztab Rakowa będzie sobie musiał w razie czego poradzić. Natomiast absolutnie nie dziwię się, że chcą kuć żelazo, póki gorące. W pierwszych kolejkach płacili co prawda frycowe, jeśli chodzi o punkty, ale ich gra od początku była bardzo przyjemna dla oka i widowiskowa. A jak już to frycowe zapłacili, to udowodnili, że mają mocną drużynę, którą stać na walkę o czołowe miejsca. A teraz, po tylu transferach, ta jakość jeszcze poszła w górę i pewnie liczą na to, że nowi piłkarze pomogą w walce o awans. Bo nie chce mi się wierzyć, że były to tylko zakupy dla samych zakupów, tu cel na wiosnę jest oczywisty.

Pytałem o tego żelaznego faworyta, mając na myśli jednak nie Raków, tylko Miedź. Bo to właśnie drużynę z Legnicy bardzo dużo osób uważa za najmocniejszą w całej lidze.
Zgadza się. A jak jeszcze dodamy te trzy transfery, czyli Forsella, Piątkowskiego i Deleu, to nic dziwnego, że bez żalu oddali do Tychów Vojtuša. Trener Nowak na pewno jest zadowolony, że mógł sobie pozwolić na tak jakościowe wzmocnienia. Tym razem Miedź poszła w trochę inną stronę, bo do tej pory miałem wrażenie, że piłkarzy zbierali nawet nie z całej Europy, ale z całego świata. Teraz postawili na zawodników sprawdzonych w polskich realiach.

Niektórzy mówią, że Miedź ma już drużynę nie tylko na awans, ale nawet na środek tabeli w ekstraklasie.
Czy aż tak, to nie wiem, ale na pewno będzie to bardzo mocny kandydat do awansu.

A Chojniczanka?
Życzę temu klubowi awansu z całego serca, bo wiem, jak ludzie tam pracujący są zafiksowani – w pozytywnym tego słowa znaczeniu – na to, żeby ten historyczny sukces wywalczyć. Doświadczenie zebrali już w poprzednim sezonie po perturbacjach z odejściem trenera Bartoszka. Zresztą tam do tej pory są przekonani, że gdyby trener pracował cały sezon, Chojniczanka grałaby dziś w ekstraklasie. Stało się, jak się stało, ale teraz konsekwentnie do realizacji tego celu dążą. Mają solidny, stabilny skład, który nie wymagał zimą wielkich zmian. Jeśli już to jakichś drobnych korekt.

Doszedł między innymi Maciej Górski, który też wydaje się mocnych ruchem transferowym.
To niewątpliwie sukces, że udało się im namówić tego piłkarza na Chojnice. Ale i jemu była potrzebna pomoc. Pewnie na tę chwilę w ekstraklasie miałby problemy z graniem, ale w Chojniczance powinien się odbudować.  Może być z nim tak, jak w ubiegłym sezonie z Kubą Świerczokiem. I pewnie Maciek sobie tak pomyślał, że za pół roku znów będzie chciał spróbować w ekstraklasie – albo z Chojniczanką, albo w jakimś innym klubie.

Dużo zmienią się Katowice pod wodzą Jacka Paszulewicza?
Według mnie to jeden z najważniejszych transferów GieKSy w ciągu ostatnich lat.

Aż tak?
Oczywiście. Zacznijmy jednak od zwolnienia Jacka w Grudziądzu. Mam wrażenie, że zrobiono to w złym momencie. Złym dla wszystkich, bo tuż przed rozpoczęciem zimowych przygotowań.  Bo przecież to, że Olimpii nie idzie, że potrzebuje nowego impulsu, bodźca, być może nawet zmiany polityki budowania zespołu, widać było już od jakiegoś czasu. Przypuszczam, że i działacze, i sam trener mieli powody do tego, by współpracę zakończyć, natomiast tak jak mówię – moment bardzo dziwny. No i potem sytuacja zrobiła się dynamiczna również w Katowicach, bo nie jest żadną tajemnicą, że tam chcieli tego szkoleniowca pozyskać już latem. Wtedy się nie udało, a że teraz był do wzięcia, no to skorzystano z okazji.

GieKSa ma szansę włączyć się do gry o awans? 
Na to w Katowicach liczą i dlatego właśnie związali się z Paszulewiczem. Wiedząc, że to szkoleniowiec, który przy współpracy z profesorem Jastrzębskim mocno stawia na przygotowanie motoryczne. Nie powiem, że GKS brzytwy się chwyta, bo to może porównanie nie do końca na miejscu, ale jestem przekonany, że właśnie w odpowiednim przygotowaniu motorycznym do wiosny upatrują tam szansy na to, że ten sezon wcale jeszcze nie trzeba spisywać na straty. Bo w Katowicach potencjał piłkarski jest przecież całkiem spory. Myślę, że przy niewielkich korektach i odpowiednim przepracowaniu zimy, GKS może jeszcze namieszać w czołówce.

O Stali nic dotychczas nie powiedzieliśmy, a biorąc pod uwagę transfery, jakie przeprowadzili w Mielcu, trudno nie uznać zespołu Zbigniewa Smółki również za jednego z kandydatów do awansu. Niektórzy mówią, że Stal już bardzo dawno tak mocnego zespołu nie miała.
Zbyszek idzie utartym przez siebie śladem i jak zwykle wspiera – bo nie powiem, że odkurza, bo to nieładnie (śmiech) – zawodników, którzy potrzebują odbudowania. Arak, Nowak, Sobczak – potencjał w nich jest duży i mogą być dla Stali poważnym wzmocnieniem. Wręcz powinni. Pod warunkiem, że się odbudują, bo przecież jesienią za dużo nie pograli. Tak więc Zbyszek jest w takim odbudowywaniu fachowcem, no a potem ci piłkarze odwdzięczają się mu dobrą postawą na boisku. Przy jego sposobie pracy i biorąc pod uwagę to, że ten klub z każdym kolejnym meczem, z każdym oknem transferowym bardzo fajnie się rozwija, to już nie jest ligowy średniak, tylko zespół, który mocno wali w drzwi do ekstraklasy, aspiruje do tego, że mieszać w czołówce.

Odrę stać na kolejną tak udaną rundę?
To byłby ewenement (śmiech). Odra i tak zrobiła już bardzo dużo. Zarówno w rundzie jesiennej, jak i w ostatnich latach. Miasto zaczęło wspierać klub, są plany budowy stadionu, dlatego spokojnie, cierpliwie, niech to wszystko idzie ze sobą w parze. Choć wiem, że trener Smyła i piłkarze mają swoje ambicje i plany. Szczególnie po tak udanej pierwszej rundzie. Wiem, co to znaczy, bo przecież jako beniaminek z Zagłębiem Sosnowiec zimą również stanąłem przed szansą gry o awans.

Jeśli Ruchowi nie uda się odzyskać pięciu z sześciu zabranych teraz przez Komisję Licencyjną punktów, będzie miał szansę na utrzymanie?
Marne. Utrzymanie powinno zapewnić 40 punktów. Na razie jest 9, więc łatwo policzyć, że Ruch wiosną musiałby wygrać dziesięć albo nawet jedenaście spotkań. Jesienią nikt nie odniósł tyle zwycięstw – najwięcej Chojniczanka i Odra po dziesięć. I choć w piłce nikogo nie wolno pozbawiać nadziei, to jednak wydaje się to nierealne. Tym bardziej że runda wiosenna zawsze jest trudniejsza od jesiennej. I to zarówno dla tych, którzy grają o awans, jak i tych, którzy walczą o utrzymanie.

Rozmawiał Krzysztof Budka

Inne artykuły o: I Liga

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli