Artur DERBIN o tym, czy Zagłębie awansuje do ekstraklasy i na czym polega fenomen Chojniczanki

Autor wpisu: 7 marca 2017 12:02

Rozbieramy pierwszą ligę na czynniki… pierwsze. Razem z Arturem Derbinem, który zna ją jak mało kto. Z byłym szkoleniowcem Zagłębia rozmawiamy o fenomenie Chojniczanki, zmianach w Sosnowcu, pozostałych kandydatach do awansu, wojnie o utrzymanie i koledze, który odmienił Stal.

FUTBOLFEJS.PL: Widział pan mecz Chojniczanki z Katowicami?
ARTUR DERBIN: Akurat w tym czasie byłem w Sosnowcu, na meczu Zagłębia ze Stomilem, ale potem widziałem obszerne skróty spotkania w Chojnicach.

I jakie wnioski? Rzeczywiście był to mecz, który zasłużył na miano hitu pierwszej ligi?
Znakomity. Wypieków można było dostać, patrząc na to, co się tam dzieje. Niesamowite emocje. To był w ogóle wyjątek potwierdzający regułę. Bo zazwyczaj jest tak, że te pierwsze mecze po przerwach letniej czy zimowej są takie trochę niemrawe, dużo w nich nerwowości, a mało płynności i ładnych bramkowych akcji. Piłkarzom brakuje pewności siebie, dominuje zachowawczość i tak dalej. Zespoły potrzebują rozpędu, by odpowiednio wejść w rundę. A tu już w pierwszym spotkaniu i GieKSa, i Chojniczanka pokazały wszystko, na co tak naprawdę je stać. Kapitalnie się to oglądało.

Na czym polega fenomen Chojniczanki? Był pan zimą jednym z kandydatów na trenera tej drużyny, rozmawiał w Chojnicach z działaczami, więc pewnie ma pan ten zespół „rozpracowany”.
Prawda jest taka, że jak popatrzymy na kadrę tego zespołu, to pierwsze, co się rzuca w oczy, to doświadczenie. To nie są piłkarze ani anonimowi, ani tacy, którzy dopiero uczą się ligowego futbolu, tylko tacy, którzy niejedno już w swojej karierze przeszli. To jest bardzo duży atut Chojniczanki. Poza tym powstała fajna atmosfera, między innymi dzięki trenerom, w tym też Maciejowi Bartoszkowi, który potrafił do tych wszystkich chłopaków dotrzeć i znaleźć z nimi wspólny język. To jest niezwykle istotne, szczególnie gdy prowadzi się grupę złożoną z tak doświadczonych zawodników. Bez tego z całą pewnością nie byłoby dziś Chojniczanki w tym miejscu, w którym jest. No a że przy okazji przyszły wyniki, no to wszystko złożone do kupy dało taki efekt i każdy kolejny udany mecz jeszcze bardziej nakręca tę grupę i daje jej takiego pozytywnego kopa. To jedna strona medalu. A druga jest taka, że działacze, widząc, co się dzieje, poszli na całość, poszli za ciosem i pokazali, że jeżeli zespół jest już liderem i pojawiła się poważna szans powalczenia o awans, to oni zrobią wszystko, by spróbować tę szansę wykorzystać. Co też pozytywnie nakręca piłkarzy i sztab szkoleniowy. Oni widzą, że to, o co walczą, ma sens.

Chojniczanka ma zespół na ekstraklasę?
Ależ oczywiście, bez żadnych wątpliwości. Uważam, że umiejętności tych chłopaków uprawniają do tego, że z powodzeniem mogą rywalizować o awans, a potem w ekstraklasie. Zresztą teraz nie ma już chyba takiego, który by w to wątpił. To nie jest żaden przypadek, że Chojniczanka jest tam, gdzie jest. A przecież gdy trener Bartoszek niecały rok temu przejmował ten zespół, sytuacja w drużynie była mocno niewesoła. Ale praca, jaka w tym czasie została tam wykonana, przyniosła taki efekt.

No to dlaczego większość kibiców i ekspertów nie traktuje tej drużyny tak do końca poważnie? Zimą przepytałem na okoliczność pierwszej ligi naprawdę sporo piłkarzy, trenerów, ekspertów, działaczy i ani jedna z tych osób nie wymieniła Chojniczanki w gronie drużyn, które w czerwcu wywalczą awans.
Wie pan co? Tak mi się przypomniało, że gdy byłem zimą na rozmowach w Chojnicach, to wypomniano mi, że latem w wywiadzie dla futbolfejsa (TUTAJ) w gronie kandydatów do awansu nie wymieniłem Chojniczanki (śmiech).

Dokopali się?
Żeby pan wiedział.

To przypomnijmy, brzmiało tak: „Zagłębie, GKS Katowice, Miedź, Drutex-Bytovia, Górnik, Podbeskidzie. Bardzo jestem ciekawy postawy Wigier i Stomilu. To według mnie drużyny, spośród których wyłoni się czołowa dwójka”.
No właśnie. A jak skończyłem wtedy z panem rozmawiać, to tak sobie pomyślałem: „Kurde, o czymś jeszcze zapomniałem powiedzieć”. O Chojniczance właśnie. Wiem, że teraz nikt w to nie uwierzy (śmiech), ale po cichu gdzieś tam również ten zespół stawiałem w roli kandydata do awansu. No i tak to pewnie długo funkcjonowało i u niektórych może nadal funkcjonuje, że o tej Chojniczance nie mówi się w pierwszej kolejności. Ale to zespół, który już teraz trzeba jak najbardziej poważnie brać pod uwagę. Zresztą dużo rozmawiamy o Chojnicach, a przecież w ogóle walka o awans zapowiada się pasjonująco, bo chętnych bardzo dużo, nie tylko Chojniczanka. Kapitalna jest ta pierwsza liga w tym sezonie. Jestem święcie przekonany, że o to, kto awansuje i kto spadnie, gra toczyć się będzie do ostatniej kolejki.

A Zagłębie awansuje do ekstraklasy?
Bardzo bym chciał i będę mu na pewno kibicował.

Pod względem personalnym to mocniejszy zespół niż ten, który pan prowadził w ubiegłym sezonie?
Powiem tak: widać, że działacze robią wszystko, by ten zespół ewoluował i cały czas się rozwijał. Od początku sezonu jest Nowak. Piłkarz, który trafił do Zagłębia z ekstraklasy i odgrywa w zespole bardzo dużą role. Po kontuzji wraca Fidziukiewicz. Została trochę przemeblowana obrona. Na stoperze grają teraz zawodnicy bardziej rośli, którzy mają więcej masy, ale mam wrażenie, że na przykład Markowski dawał więcej jakości, jeśli chodzi o budowanie ataków. Ale pewnie trener Banasik, myśląc o tym, że drużyna traciła za dużo bramek, skupił się na tym, by popracować nad elementem defensywnym i coś w nim zamieszać. Ale to już pewnie on sam najlepiej wie, co i dlaczego chce zmienić.

Jesienią jego Pogoń grała raczej ostrożnie i defensywnie.
Ale ja się temu nie dziwię, bo jeśli chodzi o drużyny, które robiły awans, to kluczem jest nietracenie bramek. Mówi o tym często trener Tarasiewicz i rzeczywiście jego Miedź gra tak, by przede wszystkim tych bramek nie tracić. Podobnie szczelnie w defensywie starają się grać Katowice trenera Brzęczka. Natomiast Zagłębie przyzwyczaiło i siebie, i kibiców do gry widowiskowej, otwartej, stwarzania dużej liczby sytuacji bramkowych. Takich ma piłkarzy, którzy raczej inaczej grać nie potrafią.

Trener Banasik obiecał mi przed startem rundy, że to się nie zmieni. Że również wiosną Zagłębie będzie grało otwartą, odważną i ofensywną piłkę.
No to trzeba mu wierzyć.

A jak to wyglądało ze Stomilem?
Stomil zagrał bardzo solidnie, na bardzo dużej determinacji. Widać, że mieli plan na to spotkanie i konsekwentnie go realizowali. Szczególnie ten mały na skrzydle, Patryk Kun, robił bardzo dużo zamieszania. Zresztą po jego akcji Stomil zdobył bramkę. A Zagłębie? Plus na pewno taki, że do końca walczyło o odrobienie strat, nikt nie spuścił głowy, wszyscy zasuwali do ostatniego gwizdka. Natomiast mimo wszystko uważam, że zaczęło rundę niemrawo. Jakoś tak za bardzo statycznie. Ale być może drużyna potrzebuje takiego rozruchu, o którym już mówiliśmy, by odpowiednio wejść w rundę. To był taki mecz, który trzeba było rozegrać. Byle jak, ale rozegrać. Pewnie, że najlepiej byłoby go przy okazji zakończyć ze skutkiem trzypunktowym, ale się nie udało.

Większość wymienia GKS Katowice jako głównego kandydata do awansu – słusznie?
Głównego kandydata? Na pewno jest jednym z sześciu, siedmiu kandydatów, ale czemu głównym? Ja bym się nie odważył wskazać zespołów, które wywalczą awans, bo na dziś wydaje się to bardzo, bardzo ryzykowne. Kandydatów jest co najmniej sześciu. I to właśnie głównych.

Kto jeszcze?
Na pewno Miedź. W tej kolejce akurat w Grudziądzu przegrała i z tego co wiem, to akurat Olimpia zagrała skutecznie i zaskoczyła zespół z Legnicy, ale pamiętajmy, że Miedź zagra u siebie aż 10 spotkań. To wielki atut przy tak wyrównanej stawce. Poza tym trener Tarasiewicz ma swoją filozofię i za bardzo na tracenie goli piłkarzom nie pozwoli. Co, jak mówiliśmy, może okazać się kluczowe w walce o ekstraklasę. Do tego dodać trzeba tych kilka bomb transferowych, które Miedź odpaliła. Ci nowi gracze co prawda jeszcze nie są zgrani z drużyną, bo nie przepracowali z nią okresu przygotowawczego, ale jeśli trener znajdzie im miejsce, to ta drużyna będzie naprawdę bardzo mocna.

A Sandecja?
Też, jak najbardziej. Przecież ma jeszcze dwa mecze zaległe z teoretycznie słabszymi rywalami, a już jest w ścisłej czołówce. Widać, że trener Mroczkowski fajnie przepracował zimę, zresztą ma bardzo ciekawy zespół, z kilkoma doświadczonymi piłkarzami. Sandecja też jest więc jednym z kandydatów – nie chciałbym powiedzieć drugiej kategorii, by nikogo nie obrazić – ale powiedzmy takim kandydatem z drugiego szeregu. Co wcale nie stawia jej w tym wyścigu na straconej pozycji.

W Sandecji rękami i nogami bronią się przed tym, by powiedzieć, że walczą o awans.
Nie ma się co dziwić. Trener Mroczkowski najwyraźniej ściąga presję z zawodników, ale oni pokazali już w pierwszym wiosennym meczu, że to zespół, który również trzeba brać pod uwagę w kontekście rywalizacji o ekstraklasę.

A Wigry?
Powiem szczerze, że zaskoczyły mnie takie trochę buńczuczne wypowiedzi trenera Nowaka przed meczem z Arką w Pucharze Polski. Skończyło się, jak się skończyło, choć prawda jest taka, że to spotkanie wcale nie wyglądało na takie, które może skończyć się porażką Wigier 0:3. Mam wrażenie, że piłkarze z Suwałk trochę się mentalnie posypali. Natomiast ogromny plus za to, że szybko potrafili się po tym podnieść, zespół fajnie zareagował kilka dni później i bez większych problemów ograł dość silne Podbeskidzie. A ja doskonale wiem, jak trudno jest trzy dni po przegranym spotkaniu w półfinale Pucharu Polski mentalnie utrzymać drużynę na odpowiednim poziomie. Mieliśmy z tym rok temu w Zagłębiu naprawdę spory problem. Dlatego Wigry pokazały, że faktycznie drzemie w tym zespole duży potencjał. Tak, ten zespół również upatruję w gronie tych, którzy do końca powinni bić się o awans.

Ktoś jeszcze?
No i Górnik.

Mimo tak słabego początku?
To już historia, tam nikt już tego nie pamięta. Zapewniam, że to już jest za nimi. Upłynęło trochę czasu, złapali wiatr w żagle i zobaczyli, że dystans nie jest tak duży, by nie dało się go nadrobić. Moim zdaniem bardzo istotna była wygrana z Tychami. Niby tylko 1:0, niby po żadnym tak wielkim meczu, ale jestem przekonany, że ta wygrana sprawiła, że Górnik uwierzył, iż jest w stanie dogonić czołówkę. Piłkarze nabrali pewności siebie. Takie 1:0, które przyszło w bólach, czasem bardziej cieszy i cementuje zespół niż gładkie 3:0.

W gronie tych najmocniejszych brakuje Drutexu-Bytovii. Nie da się ukryć, że postawa tej drużyny, to duże rozczarowanie, prawda?
No ja stawiałem ten zespół w gronie tych, którzy powalczą o awans i nie byłem w tym odosobniony. Ale to kolejny przykład tego, że na papierze możesz mieć mocny zespół, ale i tak zweryfikuje cię boisko. Na początku przekonał się też o tym Górnik. Zobaczył, że w tej lidze każdy, dosłownie każdy podejmie rękawicę, tu nikt nie odpuści, i szybko się tego nauczył. Sytuacja jest taka, że dwa, trzy mecze mogą całkowicie zmienić optykę i cele. Tak samo na górze, jak i na dole tabeli. Przecież teraz będzie niesamowity mecz w Tychach – ostatnia deska ratunku dla Kluczborka, które równie dobrze mogą za sobą pociągnąć właśnie Tychy. Nie zazdroszczę piłkarzom GKS. Ciężka przeprawa przed nimi.

Zapytam jeszcze, czy pana kolega utrzyma Stal. Mam oczywiście na myśli Zbigniewa Smółkę.
Zbyszek pojechał w weekend na stare śmieci, jak mówił – na wojnę. Przewidywał, że tak to będzie wyglądało, i się nie pomylił. Wygrał w Kluczborku 1:0, więc pewnie wrócił z tej wojny w miarę zadowolony. No nie da się ukryć, że jak tylko przyszedł jesienią do Mielca, to Stal odpaliła, ale on jest taki, że nie chodzi z głową w chmurach, bo doskonale wie, ile jeszcze wysiłku przed nim i jego piłkarzami, by zapewnić Stali utrzymanie. Jednego można być pewnym, że choćby nie wiem, co się działo, on się na pewno nie podda i będzie walczył do samego końca.

Rozmawiał Krzysztof Budka

sklep vitasport.pl
forBET

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli