Artur Derbin o kuriozalnej sytuacji w Stomilu: – To, co miało być, mocno kłóciło się z tym, co było…

Autor wpisu: 1 lipca 2017 08:29

Jeszcze kilka dni temu wydawało się, że to on będzie trenerem Stomilu, ale w Olsztynie sytuacja zmieniała się dynamicznie. Ostatecznie to nie Artur Derbin poprowadzi zespół w przyszłym sezonie (ze Stomilem kontrakt podpisał Tomasz Asensky – więcej na ten temat TUTAJ). Dlaczego? – Nie chcę swoim nazwiskiem firmować drużyny, która sportowo będzie w tej lidze mocno odstawać od całej reszty – mówi.

FUTBOLFEJS.PL: Pół żartem, pół serio – coraz krótsze te pana trenerskie prace – w Chojniczance miesiąc, w Stomilu kilka dni…
ARTUR DERBIN:
Prawda (śmiech). I co ja mogę zrobić? Tak widocznie musiało być.

Mieliście sobie dać czas z prezesem Stomilu do końca tygodnia, jednak wygląda na to, że nie dotrzymał terminu i już w piątek podpisał kontrakt z innym trenerem. Wiedział pan o tym?
Tak, prezes Borkowski zadzwonił i poinformował mnie o tym.

 I co? Przyjął pan to ze spokojem?
Oczywiście, nie ma powodu, bym się denerwował. Ja od początku mówiłem, że jestem gotów prowadzić Stomil, ale pod pewnymi warunkami. I żeby była jasność – nie były to warunki dotyczące mojej pensji.

No właśnie, pojawiają się komentarze, że za dużo chciał pan zarabiać.
Bzdura. Przecież wiadomo było, o co mi chodzi – mówiłem to wam niedawno otwarcie. Ustaliłem z panem Borkowskim pewne warunki dotyczące przyszłości drużyny i od spełnienia tych warunków uzależniłem to, czy będę prowadził Stomil. Prezes zadeklarował, że je spełni. Chodziło przede wszystkim o to, by piłkarzom zostały jak najszybciej wypłacone pensje wraz z zaległościami. Usłyszałem od prezesa, że te zaległości sięgają około trzech miesięcy i da się to w dość krótkim czasie uregulować. Tak, by piłkarze mogli z czystymi głowami przystępować do przygotowań. No i druga kluczowa kwestia – to środki na wzmocnienie zespołu. Bez tego nie da się skutecznie walczyć w tej lidze. Proszę zobaczyć, ilu już istotnych dla Stomilu zawodników opuściło drużynę (Czarnecki, Jegliński, Kun, Piotrowski, Ratajczak, Szewczyk, Wojowski – przyp. red.), a to pewnie jeszcze nie koniec, bo wciąż jest duża grupa, która nosi się z takim zamiarem. Prezes zadeklarował, że te środki na transfery będą. Dlatego uzgodniliśmy, że na początku tego tygodnia, w poniedziałek, przyjeżdżam do Olsztyna, by na miejscu dopiąć formalności i rozpocząć z zespołem przygotowania do sezonu.

Przyjechał pan i niemal natychmiast… odjechał.
Po tym, co zobaczyłem i usłyszałem od piłkarzy, obraz tego, co miało być, mocno kłócił się z tym, co było. Zawodnicy bardzo fajnie podeszli do ewentualnej współpracy ze mną. Usłyszałem wiele życzliwych słów, natomiast również takich – powiedziałbym – mocno niepokojących, jeśli chodzi o sytuację w klubie. Niektórzy zdesperowani chcieli nawet zwoływać konferencję prasową, by publicznie powiedzieć, co leży im na sercu. Nie chodzi o to, bym teraz mówił coś, co miałoby działać na szkodę wizerunku klubu. Nie chcę nikogo szkalować, czy obrażać, ale pewne standardy – nawet jak na klub borykający się z problemami finansowymi – powinny być jednak zachowane. I patrząc na to, co dzieje się z tym klubem i w tym klubie, muszę powiedzieć, że podziwiam prezesa Borkowskiego, że on to wszystko próbuje jeszcze jakoś lepić, przekonuje trenerów, by podjęli pracę w Olsztynie. Proszę wierzyć, to na pewno nie jest łatwa robota.

Pana jednak ostatecznie nie przekonał.
Już mówiłem, że nie chodzi mi o to, by gdziekolwiek podpisać kontrakt, ale o to, bym mógł prowadzić zespół, który będzie w stanie rywalizować w tej lidze jak równy z równym. To nie jest tak, że Derbin nagle się rozmyślił, strzelił focha albo przestraszył się wyzwania. Od początku mówiłem, że nie chcę podjąć się pracy z taką świadomością, że  moja drużyna będzie przegrywać mecz za meczem, ja będę po każdym z tych meczów świecił oczami i miał poczucie, że i tak nie da się z niej więcej wycisnąć. Nie chcę swoim nazwiskiem firmować zespołu, który sportowo będzie w tej lidze mocno odstawać od całej reszty.

Ten Stomil, w obecny kształcie, będzie?
Moim zdaniem bez odpowiednich wzmocnień – tak. I jeśli taka jest sytuacja klubu i nie ma jakichś perspektyw na szybką poprawę, to trzeba było otwarcie powiedzieć, że ten sezon próbujemy grać głównie młodzieżą, a głównym celem będzie budowa zespołu na drugą ligę. Takiego, który w przyszłym sezonie powalczy o powrót na zaplecze ekstraklasy. Zupełnie inna byłaby rozmowa, gdyby prezes tak postawił sprawę od początku. Ale to już jest problem nie mój, tylko innego trenera. Ja życzę Stomilowi i ludziom związanym z tym klubem wytrwałości i tego, żeby zespół mimo wszystkich trudności szedł do przodu. To piękne miasto, gdzie jest świetny klimat do piłki. Wielka szkoda by była, gdyby trzeba tu było gasić światło. Liczę, że tak się nie stanie.

Rozmawiał Krzysztof Budka

Inne artykuły o: I Liga | Stomil Olsztyn

  • GerardBukowski

    Kto zgasi światło ?

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli