Artur DERBIN: „Lepiej być trenerem pracującym niż szukającym pracy”

Autor wpisu: 25 czerwca 2017 20:00

Wyzwanie to ja miałem w Chojnicach. Tutaj to mam mega wyzwanie – mówi o tym, co go czeka w Olsztynie, Artur Derbin. Nowy trener Stomilu opowiada nam, dlaczego przyjął ofertę z tego klubu, czym przekonał go do tego prezes Mariusz Borkowski i zdradza, że jest szansa, iż Stomil wcale nie będzie musiał grać w Ostródzie, ale zostanie w Olsztynie.

FUTBOLFEJS.PL: Zastanawiam się, czy bardziej panu gratulować, czy jednak współczuć…
ARTUR DERBIN: A co to za nieprzyjemne pytanie? Dla każdego trenera praca to wyzwanie i tak należy ten mój kontrakt ze Stomilem traktować. Tym bardziej że wychodzę z założenia, iż lepiej być trenerem pracującym niż szukającym pracy. To chyba nic dziwnego ani tym bardziej złego, prawda?

Oczywiście, że tak. Pytanie może i nieprzyjemne, ale jak najbardziej na czasie. Pytam, bo wszyscy, którzy znają olsztyńskie realia, mówili, że następca Adama Łopatki zastanie w Stomilu spaloną ziemię.
W poniedziałek jadę do Olsztyna, ale już tak na dobrą sprawę od wczoraj myślę o tym nieustannie. I wiem, że to nie jest komfortowa sytuacja, bo rozpoczynając przygotowania do ligi tak na dobrą sprawę nie wiem, jak ten zespół będzie wyglądał. Kto w nim zostanie, a kto odejdzie.

No właśnie, słyszałem, że ogromna większość piłkarzy odchodzi. Tak przynajmniej się mówiło przez ostatnich kilkanaście dni. Teraz, kiedy klub dostał licencję, może coś się zmieniło.
Też tak słyszałem. Głównie od ludzi, którzy byli związani ze Stomilem i ogólnie z olsztyńskim regionem. W ogóle dostałem już trochę telefonów i nasłuchałem się, że jestem kamikadze. Większość osób odradzała mi ten krok, ale byli też tacy, którzy mówili, że nie wolno się bać, tylko trzeba podejmować wyzwanie, bo później mogę żałować, że spasowałem.

Widać, że te przestrogi pana nie wystraszyły.
Bo mnie nie jest tak łatwo wystraszyć (śmiech). Od tygodnia prezes Borkowski przekonywał mnie do podjęcia pracy w Olsztynie. Oczywiście warunkiem była licencja. Pierwsze, o co prezesa zapytałem, to w której lidze grał będzie Stomil. No i tak zaczęliśmy rozmawiać ze sobą telefonicznie, nawet dwa razy dziennie. Wreszcie wczoraj pan Borkowski przyjechał do mnie do Sosnowca na rozmowę. Przy okazji porozmawialiśmy również oczywiście o problemach, które nękają klub. Wiadomo, że te problemy nie wzięły się znikąd i nie pojawiły się nagle. Zresztą ja przecież też doskonale zdawałem sobie z nich sprawę, wystarczyło posłuchać trenera Łopatkę na pomeczowych konferencjach. Tego jego wołania o pomoc nie dało się nie zauważyć. Ja mogę tylko mieć nadzieję, że to wołanie przyniesie wreszcie skutek.

Pan też zamierza w razie czego wołać o pomoc?
Nie zamierzam. Mam za to nadzieję, że prezes dotrzyma słowa i spełni to, co zadeklarował. Po pierwsze, że klub spłaci całe zadłużenie w stosunku do zawodników. To około trzech miesięcy zaległości. Wierzę, że tak się stanie już w najbliższych dniach, by piłkarze mogli przystąpić do przygotowań ze spokojnymi głowami. Wiem już, że nie wszystkich będziemy mogli zatrzymać – niektórym kończą się kontrakty, innym wypożyczenia. Ale z tego, co wiem, niemal wszyscy zawodnicy, którzy są związani umowami, zadeklarowali, że zostaną na przyszły sezon. Oczywiście pod warunkiem, że wszystkie zaległości finansowe w stosunku do nich zostaną uregulowane. Jutro będę chciał z każdym z chłopaków indywidualnie porozmawiać. Przecież to oni są najważniejsi, bo bez nich nie ma klubu. Tak więc spłacenie zadłużenia względem piłkarzy to był jeden z priorytetów, jakie ustaliliśmy z prezesem. Kolejną rzeczą, którą prezes zadeklarował, było wzmocnienie tej drużyny.

No właśnie, miałem o to zapytać – będą środki na transfery do klubu?
Nie wyobrażam sobie, by tych transferów nie było. Oczywiście to nie będzie tak, że teraz przyjeżdża do Olsztyna Derbin, przedstawi listę życzeń i będzie sobie układał według tej listy drużynę. Z drugiej strony, nie może być też tak, że od teraz będę jedynym inżynierem tego wszystkiego. Owszem, biorę na swoje barki ciężar budowy tego zespołu, ale potrzebuję wsparcia, między innymi prezesa, który będzie mi pomagał w kwestii transferów. Zresztą biorąc pod uwagę poprzedni sezon, gdy do ostatniej kolejki zespół walczył o utrzymanie, nie ulega wątpliwości, że należy go wzmocnić. A skoro jeszcze kilku czołowych zawodników niesie się z zamiarem zmiany klubu, w zamian muszą tu trafić kolejni wartościowi piłkarze. O tym nawet nie ma co mówić, nawet jeśli celem ma być walka o utrzymanie. I trzeci priorytet, o którym rozmawiałem z prezesem, to baza treningowa. Od 1 lipca mamy mieć do dyspozycji boisko treningowe. Nie wiem jeszcze, w jakim ono jest stanie, ale według deklaracji prezesa, za kilka dni ma być już gotowe do użytku.

W Olsztynie?
Tak, obok stadionu Stomilu.

Ale grać musicie jako gospodarz w Ostródzie.
Jest szansa, że jednak nie będziemy musieli i zostaniemy w Olsztynie. Trwają prace remontowe na Stomilu i bardzo możliwe, że MOSiR się z tym wyrobi. Tak więc wcale nie jest przesądzone, że trzeba będzie jeździć do Ostródy. Gra na Stomilu to byłby oczywiście nasz duży atut.

Czyli krajobraz, który wyłania się przed panem i Stomilem, wcale nie musi być taki ponury.
Powiem panu coś: grałem w Zagłębiu, gdy była tam bieda, i wiem, że to właśnie w takich warunkach kształtują się charaktery, drużyna się mocno wspiera i jednoczy. To też trzeba będzie wykorzystać. Oczywiście nie chciałbym, aby to był główny atut Stomilu – wpieranie się w biedzie, ale bardzo ważne jest to, że ta drużyna, która przecież boryka się z problemami nie od wczoraj, nie pękła, nie poddała się. Mocno się w tym czasie zahartowała.

Nie zmienia to faktu, że podejmuje się pan piekielnie trudnego wyzwania.
Ależ doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Wyzwanie to ja miałem w Chojnicach. Tutaj to mam mega wyzwanie. Ale mam też swój cel w życiu. Wiem, w którym miejscu chcę być za kilka lat i Stomil to jeden z przystanków na mojej trenerskiej drodze. Wierzę, że razem pójdziemy do przodu. I że postawię na grze tej drużyny swój stempel, a przy okazji ta praca będzie też dla mnie bogatym źródłem doświadczeń. Przecież człowiek nie będzie non stop pracował w topowych klubach walczących o awans. I niewykluczone, że pobyt w Stomilu więcej wniesie do mojej kariery niż cokolwiek innego. Jestem więc, jak zwykle, dobrej myśli. I jak już się czegoś podejmuję, to po to, żeby mieć z tego satysfakcję. Wierzę, że satysfakcję z mojej pracy będą mieli też piłkarze Stomilu, władze tego klubu, no i przede wszystkim kibice.

Rozmawiał Krzysztof Budka

Inne artykuły o: I Liga | Stomil Olsztyn

  • marcccin

    Wygląda to jakby wywiad poszedł nie w tym kierunku, którego oczekiwał autor. :)

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli