Arka wylała kubeł zimnej wody na głowy piłkarzy GKS Katowice

Autor wpisu: 6 marca 2016 18:40

Gieksa po dobrym okresie przygotowawczym, w którym nie przegrała żadnego sparingu, liczyła, że wiosenną rywalizację rozpocznie z wysokiego C, co pozwoli jej zbliżyć się do zespołów walczących o awans do ekstraklasy. Przeliczyła się. W najciekawszym spotkaniu 20. kolejki I ligi drużyna z Katowic bezapelacyjnie przegrała z Arką 0:2.

Zespół Grzegorza Nicińskiego prezentował się znacznie lepiej i zasłużenie odniósł wyjazdowe zwycięstwo, potwierdzając tym samym, że nie bez przyczyny wymienia się go w gronie najpoważniejszych kandydatów do awansu. Przewaga Arki rosła z każdą minutą. Wysoki pressing i umiejętne poruszanie się w defensywie sprawiało, że gospodarze mieli sporo problemów z konstruowaniem akcji, a najczęstszym sposobem na powstrzymywanie ataków rywali były faule. W tej fazie spotkania to właśnie stałe fragmenty gry siały największe zagrożenie pod bramką Mateusza Kuchty. Bramkarz Gieksy robił, co mógł, aby zachować czyste konto. Raz zdołał popisać się znakomitą interwencją po strzale Mateusza Szwocha z siedmiu metrów, któremu dogrywał bardzo aktywny w całym spotkaniu Michał Nalepa. Chwilę później 20-latek miał już mniej szczęścia i musiał wyjąć piłkę z siatki. Tym razem to Szwoch dośrodkował, a Marcus Vinicius da Silva umiejętnie wykorzystał dobre podanie, najwyżej wyskakując do piłki.
Radość z prowadzenie mogła nie trwać długo, bowiem mało zaangażowany w grę bramkarz Arki o mały włos nie sprokurował gospodarzom kuriozalnego gola. Konrad Jałocha, próbując wykopać piłkę, trafił w plecy Krzysztofa Wołkowicza, a futbolówka minimalnie przetoczyła się obok bramki.
Drużyna z Gdyni mimo tej sytuacji w pełni kontrolowała przebieg wydarzeń na boisku. Dobrze prezentował się Dariusz Formella, często będący przy piłce i mocno utrudniający życie obrońcom. To właśnie po jednej z jego akcji na lewym skrzydle padła druga bramka dla gości. Były zawodnik Lecha zdołał zagrać do nieobstawionego Pawła Abbotta, a ten bez większego wysiłku podwyższył prowadzenie.
Gracze z Katowic zupełnie nie mieli pomysłu, jak konstruować akcje i przeprowadzać piłkę między poszczególnymi formacjami. Taka sytuacja zaczęła irytować ich kibiców, którzy coraz głośniej w drugiej połowie wyrażali słowa dezaprobaty pod kierunkiem piłkarzy. Nieco ożywienia w poczynania drużyny Jerzego Brzęczka wniósł po zmianie stron Patryk Szymański, starający się na lewym skrzydle zachęcić kolegów w grze do przodu. Mając dwubramkowe prowadzenie Arka grała jednak bardzo rozważnie i spokojnie dowiozła wynik do ostatniego gwizdka.
Brzęczek ma teraz o czym myśleć. Porażka sama w sobie nie jest tak bolesna jak styl, w jakim zaprezentował się jego zespół. – Nie był to udany mecz w naszym wykonaniu. Arka zasłużenie wygrała. Szczerze mówiąc, nie potrafiliśmy spokojnie rozegrać piłki, stwarzać sytuacji. Przez dziewięćdziesiąt minut nie doprowadziliśmy do takiego momentu, w którym z gry potrafilibyśmy zaskoczyć linię obrony przeciwnika. Dzisiaj na pewno zawiedliśmy – powiedział po meczu szkoleniowiec GKS Katowice.
A już w piątek Arka zagra w kolejnym pierwszoligowym hicie. U siebie podejmie Zagłębie Sosnowiec. Artur Derbin, trener sosnowiczan, z trybun oglądał mecz przy Bukowej.

TUTAJ wyniki i podsumowanie 20. kolejki 

Inne artykuły o: Arka Gdynia | GKS Katowice | I Liga | Polecane

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli