Ależ Majecki to kozak! Stal wygrywa w Bielsku, a bramkarzowi drużyna powinna postawić duże piwo

Autor wpisu: 21 listopada 2017 19:52

To, co wyprawiała Stal w drugiej połowie meczu z Podbeskidziem, wołało o pomstę do nieba. Że też Zbigniewa Smółkę nie trafił szlag, gdy patrzył na to, jak jego drużyna marnuje dorobek z pierwszej połowy. 2:0 do przerwy i w 45. minucie wydawało się, że Stali już nic złego się w tym meczu nie stanie. Ale było to myślenie, które o mały włos jej nie zgubiło. A nie zgubiło tylko dlatego, że miała dwóch kozaków – jednego z bramce, drugiego w ataku.

O Radku Majecki krążą różne opinie – i takie, według których chłopak już teraz spokojnie poradziłby sobie na najwyższym szczeblu, w takiej Legii, z której do Mielca jest wypożyczony, i takie, według których jeszcze dużo musi się nauczyć, bo jest nierówny i świetne mecze przeplata takimi, w których popełnia głupie błędy, dlatego pobyt na wypożyczeniu w pierwszej lidze dobrze mu zrobi. I teraz, i może nawet jeszcze w następnym sezonie.
Nie będziemy tu tego rozstrzygać, niemniej trudno nie zauważyć, że jeśli Radek ma dzień, jest dla Stali nieoceniony. Niedawno w Bytowie w niesamowitych okolicznościach wybronił jej mecz, a teraz w Bielsku sprawił, że Stal go wygrała.

Majecki wybronił karnego – to raz. W piekielnie ważnym momencie, bo Šabala strzelał mu tę jedenastkę w 82. minucie, gdy było 1:2 i gdy gospodarze od dłuższego czasu przeprowadzali huraganowy atak na bramkę Stali. Po chwili co prawda padło wyrównanie – rzeczony Šabala się zrehabilitował, ale byłoby wtedy już 3:2 dla Górali i z gości z pewnością całkowicie zeszłoby powietrze. A tak co nieco jeszcze zostało.
Dwa – w 89. minucie Majecki wyłapał dośrodkowanie po czym rewelacyjnym wyrzutem wznowił grę. Piłka trafiła do Cholewiaka, który pomknął z nią na bramkę gospodarzy, z czego zrobiło się 3:2. Nie byłoby tego gola, gdyby nie boiskowy spryt i inteligencja Majeckiego.
Trzy – minutę później Majecki w rewelacyjny stylu obronił strzał Tomczyka. Sobie tylko znanym sposobem.

To tylko trzy z wielu jego udanych interwencji, trzy w odstępie kilku minut, trzy, które zdecydowały o tym, że to Stal zgarnęła trzy punkty. Z takich detali – jak mawia Smółka – składa się mecz. Takie właśnie detale składają się na to, czy mecz wygrasz, czy przegrasz. Majeckiemu od drużyny należy się duże piwo. Pić już może, bo pięć dni temu skończył 18 lat.

Drugi mielecki kozak to Mateusz Cholewiak. Dla niego nie ma straconych piłek. Przy golu na 2:0 fatalne przyjął piłkę, która odskoczyła mu na dwa metry, ale nie odpuścił, czym zdziwił wszystkich obrońców Podbeskidzia. za chwilę wszystkich ich ograł i trafił do bramki obok bezradnego Rafała Leszczyńskiego. Być może Górale wciąż byli w szoku po tym, jak stracili pierwszego gola – po wrzutce z rożnego ich dwóch piłkarzy przez nikogo nieatakowanych skakało do piłki. Pojedynek „wygrał” Oleksy, tyle że zamiast piłkę wybić, trafił nią do własnej bramki. Gol kuriozum, ale cóż, czasem się zdarza. Za chwilę było wspomniane trafienie Cholewiaka i na przerwę gospodarze schodzili niemal znokautowani. Ale dużo nie brakowało, by nie tylko nie przegrali, ale nawet odrobili w drugiej połowie straty z nawiązką. To, co w tym czasie w grze obronnej wyprawiali goście, wołało o pomstę do nieba. Co piłka dograna w ich pole karne, to natychmiast włączał się czerwony alarm. Nogi spętane, brak jakiejkolwiek organizacji, próby wybijania na pałę – jak dzieci we mgle. Dzięki Majeckiemu udało się to przetrwać ze stratą tylko dwóch goli, a dzięki Cholewiakowi – wygrać.
Ktoś powie, że niezasłużenie. Nieprawda. Podbeskidzie takich kozaków w swojej drużynie dziś nie miało.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli