Adrian Paluchowski: Pociągnę Znicz. Będziemy walczyć o utrzymanie

Autor wpisu: 17 grudnia 2016 08:00

Adrian Paluchowski strzelił w tym sezonie pięć bramek. Mało? Mając na uwadze ile zostało rozegranych kolejek, to mało. Ale patrząc na to w ilu meczach zagrał i ile rozegrał łącznie minut, dorobek można uznać za jak najbardziej zadowalający. Kto wie czy gdyby należycie przepracował okres przygotowawczy, dziś nie byłby liderem klasyfikacji strzelców, a Znicz Pruszków znajdował się nad strefą spadkową.

FUTBOLFEJS.PL: Ciężka była ta runda dla was?
ADRIAN PALUCHOWSKI: Nie da się ukryć, była ciężka. Nie zaliczyliśmy dobrego startu. Na szczęście w końcówce udało się złapać punkty i cały czas mamy kontakt z innym drużynami, aby w miarę szybko wyjść ze strefy spadkowej. Najważniejsze, że nie ugrzęźliśmy na samym dnie. Teraz na przyszłą rundę możemy patrzeć optymistycznie i włączyć się do walki o utrzymanie na spokojnie.

A dla ciebie samego jaka była ta runda?
Różna, ale powiedziałbym całkiem udana. Patrząc po liczbie minut jakie rozegrałem i liczbie bramek zdobytych myślę, że nie była najgorsza.

Strzeliłeś pięć goli, siedem razy grałeś od pierwszej minuty, łącznie rozegrałeś 817 minut. Mając na uwadze, że najlepsi strzelcy w lidze mają na koncie tylko trzy trafienia więcej, a rozegrali znacznie więcej minuty, są powody do zadowolenia.
Jak otrzymuję szansę regularnego grania, to muszę przyznać, że te bramki same przychodzą.

Swego czasu powiedziałeś, że przy odpowiednim spokoju jesteś w stanie zagwarantować ponad dziesięć bramek w sezonie. Taki dorobek uda się osiągnąć wiosną?
Myślę, że uda się osiągnąć tę liczbę goli. Należy jednak pamiętać, że w Zniczu Pruszków jest fajna mieszanka zawodników doświadczonych z tymi młodymi. Tutaj nie ma liderów, indywidualności i tworzymy całość jako zespół. Razem musimy podnieść to wyzwanie i walczyć o utrzymanie.

Powody do zadowolenia są, ale początek sezonu wcale nie był łatwy.
Dołączyłem do zespołu na tydzień przed startem rozgrywek. Szukałem trochę formy, trochę kondycji. Reszta chłopaków przygotowywała się z trenerem od początku okresu przygotowawczego i oni naturalnie dostawali szansę na grę, a ja musiałem czekać na swoją. No i musiałem też dojść do sprawności fizycznej. Nie ukrywam, że w okresie przygotowawczym w najważniejszym momencie zostałem bez treningów i bez obozu, bo zostałem odsunięty od Zagłębia Sosnowiec. Trenowałem indywidualnie, a to nie jest tak fajnie jak się trenuje z zespołem.

Po kilku tygodniach ciężką pracą wywalczyłeś miejsce w pierwszym składzie. Najmilej zapewne wspominasz te ostatnie kolejki, kiedy zdobywałeś bramki, mimo problemów zdrowotnych. Do tego ten mecz w Bytowie, kiedy pojawiłeś się na ostatnie trzy minuty, a strzeliłeś jedynego gola w tym spotkaniu.
Szkoda tylko, że w międzyczasie wypadłem na dwa mecze. Nie było jednak tego złego co na dobre nie wyszło. Chłopaki pokonali na wyjeździe Górnik Zabrze (1:0) i u nas MKS Kluczbork (1:0). Ja zmagałem się w tym czasie z zapaleniem ucha i dwa tygodnie siedziałem w domu na antybiotykach. Później w tych dwóch ostatnich meczach grałem w końcówkach, bo kondycyjnie po lekach i brakach treningowych dłużej bym po prostu nawet nie wytrzymał. Nie przeszkodziło to jednak w tym, aby poprawić swój dorobek bramkowy i pomóc drużynie.

Znicz przed sezonem był jednym z głównych kandydatów do spadku. Tą końcówką rundy pokazaliście jednak, że wcale tak szybko nie musicie wracać do drugiej ligi. Jakiej spodziewasz się wiosny?
Po wszystkich beniaminach widać, że ta pierwsza liga nie jest łatwa. GKS Tychy, Stal Mielec, Wisła Puławy no i my, wszyscy kręcimy się w walce o utrzymanie. W naszym przypadku ta końcówka rundy może napawać optymizmem. Teraz kwestia dobrego przygotowania do wiosny i podjęcia rękawicy. Myślę, że nie jesteśmy na straconej pozycji i mamy realne szanse na utrzymanie.

Dariusz Kubicki powiedział w rozmowie z nami „Żeby strzelać gole, najpierw trzeba stwarzać sytuacje. I nad tym właśnie pracujemy…” Trzeba przyznać, że ze zdobywaniem goli macie duży problem jako drużyna. Gdyby nie ostatni mecz z Wigrami Suwałki, to licznik zatrzymałby się na liczbie trzynastu trafień.
Jest nad czym pracować. Nie stwarzaliśmy sobie zbyt wielu sytuacji w tej rundzie, a jak udało się wykorzystać jedną to było fajnie. Trzeba jednak pamiętać, że my nie jesteśmy jakimś super zespołem, że będziemy w każdym meczu strzelać po trzy, cztery bramki i wygrywać mecze. Nas zadowalają każde trzy punkty, nawet po jednej zdobytej bramce.

Wracając jeszcze do twojej osoby, to już trzeci raz kiedy trafiłeś do Pruszkowa. Znicz w twojej karierze odgrywa dość znaczącą rolę. Czujesz się tutaj jak w domu, że tak chętnie zawsze wracasz?
Jak odchodziłem czy rozstawałem się to w dobrych relacjach. Zawsze to była obopólna korzyść, bo ileś bramek dawałem Zniczowi i dzięki temu m.in. pomogłem w utrzymaniu w drugiej lidze, a przy tym udało się wypromować siebie. Było to z korzyścią dla obu stron. Chętnie podajemy sobie tutaj rękę. Chłopaki się śmieją, że zapewne jestem liderem, bo nikt tutaj do klubu nie wracał trzy razy. Ja chętnie tu wracam, bo klimat jest zawsze tutaj dobry.

Z jednej strony zawsze w tym klubie odbudowywałeś się piłkarsko i następnie trafiałeś do lepszych klubów. Teraz będzie podobnie?
Czas pokaże. Fajnie byłoby utrzymać pierwszą ligę, zostać w klubie i tu gdzie mieszkam. To dla mnie ważne, bo rodzina mi się rozrosła, więc podróżowanie z całą rodziną nie należy do przyjemnych.

Rozmawiał Przemysław Rączka

Inne artykuły o: I Liga | Znicz Pruszków

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli