Adam Buczek: W Puławach chodzimy twardo po ziemi. Czeka nas jeszcze 14 trudnych meczów

Autor wpisu: 7 marca 2017 07:32

Wisła Puławy i Olimpia Grudziądz – te dwa zespoły sprawiły największe niespodzianki pierwszej tegorocznej kolejki Nice 1. Ligi. Adam Buczek, trener Wisły, tłumaczy nam, dlaczego jednak takie stawianie sprawy nie do końca ma sens. – Ten mecz w niczym nie zmienia naszej pracy – zauważa.

FUTBOLFEJS.PL: Mocno weszliście w tegoroczną ligę. Zwycięstwo w Bytowie urasta do miana jednej z niespodzianek pierwszej kolejki.
ADAM BUCZEK: Chodzimy twardo po ziemi. To był nasz pierwszy mecz, na dodatek na trudnym terenie i oczywiście nie ma co ukrywać, że wygrana to fajna rzecz. Ale nie popadamy ani w euforię, ani w żaden inny stan, bo zdajemy sobie sprawę, że to tylko jeden mecz z kilkunastu bardzo trudnych, jakie nas czekają. Tu łatwo nie będzie. Tyle wiemy.

No ale właśnie – zawsze lepiej zacząć od trzech punktów. Na wiele rzeczy można spojrzeć bardziej optymistycznie.
Ten mecz w niczym nie zmienia naszej pracy. Wiemy, co sobie założyliśmy, i wiemy, co jeszcze przed nami. Dobrze przepracowaliśmy okres przygotowawczy, wzmocniliśmy kadrę. Ten mecz był dla nas tym bardziej trudny, że pierwszy raz zagraliśmy na normalnej trawie po czasie, w którym te zimowe warunki naprawdę były uciążliwe. Ale mamy pomysł na naszą grę, mamy też doświadczony zespół – piłkarzy ogranych i na poziomie pierwszej ligi, i na poziomie ekstraklasy. To oczywiście pomaga.

Co dla pana było szczególnie istotne w tym meczu z Druteksem-Bytovią?
Najważniejsze było to, by się nie dać zepchnąć do głębokiej defensywy. I to nam się udało. Może w pewnym fragmencie drugiej połowy za bardzo się cofnęliśmy, ale nie wpłynęło to na cały obraz meczu. Cieszy, że to nie było zwycięstwo szczęśliwe, gdy rywale cisną, strzelają w słupki, poprzeczki, a my wyprowadzamy jedną megakontrę. Zagraliśmy odpowiedzialnie, mądrze w defensywie, mieliśmy szybkie przejścia do ofensywy. Bytovia bodaj taką jedyną naprawdę klarowną sytuację miała pod sam koniec, ale chwilę wcześniej my też mieliśmy. Smektały, drugą – Idzika. Zdobyliśmy gola i śmiem twierdzić, że poza tym mieliśmy lepsze okazje bramkowe od rywali. W mojej ocenie zagraliśmy po prostu dobry mecz.

Trochę transferów dokonaliście zimą, ale ostatecznie do jedenastki wystawił pan tylko dwóch nowych: Żemłę i Kolehmainena. Czyli jednak bez rewolucji.
No bo przecież nie o rewolucję tu chodzi! Nie jest sztuką przyjść i wszystko wywrócić do góry nogami. Chodzi o to, by coś sensownego zbudować na rozsądnej bazie. Przychodząc do Wisły obejrzałem wiele jej meczów, by dobrze zorientować się, jak funkcjonuje. Transfery nie były robione po to, by robić rewolucję, tylko by zwiększyć możliwość wyboru. Nawet zmiany w meczu z Bytovią to pokazały. Zdobyliśmy gola po dokonaniu zmian (wszedł m.in. strzelec gola Sylwester Patejuk – red.). Ale nie chodzi o to, że trener miał tak wspaniałe wyczucie, tylko o to, że można było wprowadzić do gry piłkarzy, którzy podnieśli jakość tej gry. Mogę powiedzieć, że wygraliśmy nie tylko dzięki tym, którzy zagrali w meczu, ale także dzięki tym, którzy siedzieli na ławce i tym, którzy w ogóle na mecz nie pojechali. Bo oni wszyscy, dzięki podejściu i pracy, podnoszą nawzajem swoją wartość. Zwiększają rywalizację, a to klucz. Motywują się nawzajem.

To się fajnie mówi…
… chce pan powiedzieć, że trudno realizować. To moja rola. Rola trenera. Trzeba umieć rozmawiać, trzeba umieć szanować nie tylko piłkarza, ale i człowieka. Umieć wyjaśnić swoje decyzje, być otwartym na pytania. To jest uczciwe postawienie sprawy. W zamian można oczekiwać uszanowania decyzji trenera. Ta szatnia fajnie reaguje i fajnie pracuje. I dobre jest to, że ci, co przyszli, dobrze się w to wkomponowali.

Z tych, co przyszli, największe nazwisko – jeśli można tak powiedzieć – ma Kolehmainen. Co pana do niego przekonało?
Przede wszystkim była to decyzja bardzo przemyślana. Nie chciałem zawodnika z zagranicy, do którego nie miałbym pełnego przekonania. To, co było bardzo ważne – że on regularnie grał w poprzednim półroczu (w HJK Helsinki, w fińskiej ekstraklasie i eliminacjach Ligi Europy – red.). Był z reguły podstawowym piłkarzem w swojej lidze, grał w reprezentacji Finlandii. Ma swoje lata (28 – red.), doświadczenie, boiskową pewność siebie. No i chciał przyjść do nas.

Po tym, jak go pan go przedstawia, aż ciśnie się pytanie – to jak go namówiliście do Puław?
Znów – rozmową. Mamy świetnego dyrektora sportowego, który daje nam duże wsparcie. Z Kolehmainenem dużo rozmawialiśmy. Jak widzimy jego rolę w zespole, jakie ma perspektywy, o co i jak chcemy grać. Przekonało go to.

No i skoczył na głęboką wodę. Jak i wy. Najpierw wizyta w Bytowie, teraz Wigry. Trochę sponiewierane w Pucharze Polski, ale w lidze pokazujące moc z końcówki jesieni.
Normalne – walka o punkty. Tak, jak mówiłem: czeka nas 14 ciężkich meczów. Słyszę – Bytovia trudny rywal, Wigry – trudny rywal. A jest jakiś łatwy? Wszyscy, którzy interesują się pierwszą ligą, wiedzą, że to taki sezon, w którym wszystko może się zdarzyć. Ważne, by wierzyć w to, co się robi. My wierzymy.

sklep vitasport.pl
forBET

Inne artykuły o: I Liga | Wisła Puławy

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli