1.LIGA, 17. KOLEJKA: Wielbłądy w Bytowie, dedykacja Papszuna, Miedź znalazła dżokera, a w Chojnicach znów są mistrzami półmetka

Autor wpisu: 13 listopada 2017 09:52

Połówka sezonu dla Chojniczanki i Miedzi – tu zaskoczenia nie ma, ale już to, co dzieje się za plecami czołowej dwójki, spokojnie można nazwać niespodzianką. Kapitalna postawa beniaminków (w komplecie), no i ponad pół ligi, która traci do czołówki naprawdę niewiele. No to spójrzmy, co działo się w 17. kolejce (znów okrojonej, choć tym razem niewiele).

MISTRZ PÓŁMETKA:
Chojniczanka na czele, czyli mamy to co samo, co w ubiegłym sezonie. O ile jednak wtedy wszyscy z niedowierzaniem przyjmowali to liderowanie Chojniczanki, o tyle dziś nikt się już temu nie dziwi. Zespół z Chojnic, mimo iż wymienił latem pół drużyny i sztab szkoleniowy, dokonał na tyle przemyślanych zmian, że nie obniżyły one jakości piłkarskiej, a wręcz przeciwnie – chyba ją jeszcze podniosły. Rok temu po 17. kolejce – jeśli chodzi o zdobycz punktową – było co prawda trochę lepiej (34 punkty, teraz 31), było też lepiej pod względem strzelonych goli (32 do 26), ale było zdecydowanie gorzej, jeśli idzie o bronienie – 21 straconych bramek, teraz tylko 12 – najmniej w całej stawce. I to jest naszym zdaniem klucz do sukcesu. Zobaczymy, czy nauczka z rundy wiosennej ubiegłego sezonu nie poszła w las i czy tę nauczkę uda się tym razem przekuć w historyczny awans.
Mistrzostwo półmetka Chojniczanka zapewniła sobie w Bytowie, wygrywając aż 3:0. – Mieliśmy w pierwszej połowie trudne momenty, ale zdobyliśmy jedną bramkę, a już w drugiej graliśmy tak, jak chcieliśmy. Oczywiście były chwile, które trzeba przeanalizować i wyciągnąć wnioski, ale ta druga część w naszym wykonaniu była dużo lepsza. Brawo za reakcję na zaistniałą sytuację i wprowadzenie korekt po przerwie. Mamy bardzo szeroką kadrę i jeden z większych moich dylematów jest taki, jaką wybrać meczową 18. Planowaliśmy pewne zmiany przed meczem, które mogą wystąpić i tak zdecydowaliśmy. Cieszymy się z tego, że po tych zmianach dodaliśmy drużynie pewności siebie i zwiększyliśmy finalizacje akcji – przyznał po spotkaniu trener lidera Krzysztof Brede.

CYTAT KOLEJKI:
Wielbłądy powróciły. Ciężko pracowaliśmy, żeby to wyeliminować, ale niestety bezskutecznie… Dostajemy absurdalne bramki. W dodatku mogliśmy szybko wyrównać, ale Kamiński nie trafił do pustej bramki. Gramy tak jak przeciwnik pozwala. W pierwszej połowie Chojniczanka pozwalała nam na więcej. W drugiej połowie skupili się na grze z kontry i to kończyło się bramkami – to trener Drutexu-Bytovii Adrian Stawski.
Pół biedy, gdyby chodziło o jeden nieudany mecze, ale w przypadku zespołu z Bytowa tak niestety nie jest. Po niezłym początku ewidentnie coś się tam zacięło i nie chce odpuścić. To już ósmy mecz z rzędu, w którym drużyna Adriana Stawskiego nie może wygrać (po raz ostatni 16 września). Efekt jest taki, że ma już tylko punkt przewagi nad strefą spadkową.

ODKRYCIE KOLEJKI:
Fabian Piasecki. Nie uratował co prawda dla Miedzi 1. miejsca w tabeli, za to uratował punkt w spotkaniu z Puszczą. A łatwo nie było, bo do 72. minuty Miedź przegrywała u siebie 0:2. I w tym momencie chłopak zaliczył wejście smoka – pierwszy gol tuż po tym, jak pojawił się na murawie (piękne uderzenie z 25 metrów), drugi sześć minut przed końcowym gwizdkiem. – Długo na te gole czekałem. W pierwszych meczach nie wychodziło, pewnie za bardzo chciałem. Trzeba było sobie gdzieś to wszystko w głowie poukładać. No i cieszę się, że wreszcie się udało – mówił na gorąco po meczu.
Piasecki trafił do Miedzi, bo ta latem nie dogadała się z… Henrikiem Ojamą, który po prostu za dużo zaśpiewał. W porównaniu z byłym piłkarzem Legii i reprezentantem Estonii był oczywiście postacią anonimową, tym bardziej że poprzedni sezon rozegrał w drugoligowej Olimpii Zambrów. Mało kto pamiętał, że ma za sobą epizod w ekstraklasie, w barwach Górnika Zabrze. No ale od Ojamy jest młodszy i był z pewnością tańszy. – No i ma jeszcze tę zaletę, że to chłopak z regionu, urodzony we Wrocławiu – mówił nam wtedy trener Dominik Nowak.
Piasecki ma być konkurentem dla Jakuba Vojtuša, ale na razie przegrywa ze Słowakiem rywalizację o miejsce w składzie. Jednak Miedź, co pokazał mecz z Puszczą, potrzebuje też skutecznego dżokera. No i w tej roli tym razem Piasecki spisał się wybornie.

FINISZ KOLEJKI:
Ja tego meczu od 80. minuty nie rozumiem – kręcił głową z niedowierzaniem na konferencji prasowej trener Górnika Tomasz Kafarski. Cóż, nie tak dawno jego zespół zaliczył „kompletnie niezrozumiały finisz”, gdy rzutem na taśmę wygrał przegrany mecz (w Chorzowie z Ruchem), teraz dał się w takim stylu zaskoczyć. To pierwsza liga, na takie rzeczy trzeba być przygotowanym.
Od 13. minuty Górnik prowadził z GieKSą 1:0 (karny Szysza). Od 79. minuty grał z przewagą (czerwona kartka dla Kalinkowskiego). Od 86. minuty zaczął się „dom wariatów”:
– 86. minuta i Dawid Plizga po kontrze i prostopadłym podaniu strzela na 1:1
– 88. minuta i Wojciech Kędziora po kontrze i prostopadłym podaniu strzela na 2:1 dla GieKSy
– 93. minuta i Adrian Błąd po kontrze i prostopadłym podaniu strzela do pustej bramki (Sergiusz Prusak pobiegł w pole karne rywali) na 3:1.
Rzadko to czynię, ale dziś muszę powiedzieć, że jestem dumny z chłopców, bo strzelić trzy gole grając w osłabieniu nie jest łatwo. Pokazaliśmy hart ducha, duże zaangażowanie i poparliśmy wieloma składnymi akcjami – przyznał po meczu Piotr Mandrysz, ale wyglądał na takiego, który jeszcze długo nie będzie mógł wyjść z szoku po tym, co zobaczył.

DEDYKACJA KOLEJKI:
– Bardzo chcieliśmy ten mecz wygrać, oczywiście każdy chcemy wygrać, ale ten jakby bardziej. Dedykujemy to zwycięstwo naszemu właścicielowi Michałowi Świerczewskiemu. Wiemy, jaka jest teraz sytuacja naszego klubu. Wiemy też, że pasja tego człowieka jest olbrzymia. Poświęcenie finansowe też. Prezesie, to dla ciebie to zwycięstwo – przyznał tuż po wygranej 3:0 z Pogonią w Siedlcach trener Rakowa Marek Papszun.
I trudno się temu dziwić, bo gdyby nie właściciel firmy X-kom, Rakowa z pewnością nie byłoby dziś na poważnej piłkarskiej mapie Polski. Wiedzą o tym wszyscy, tylko szkoda, że najmniej ci, którzy mogliby Świerczewskiemu najbardziej w rozwoju klubu pomóc, czyli władze Częstochowy. A tak napiętych stosunków na linii klub – miasto, jak w ostatnich dniach, chyba jeszcze nie było. Zespół gra znakomicie, na półmetku sezonu zajmuje miejsce tuż za podium, strzelił najwięcej goli (mecz w Siedlcach był siódmym, w którym beniaminek zdobył trzy bramki), ma realną szansę powalczyć wiosną o ekstraklasę. Ale wszystko i tak w cieniu konfliktu z miastem. Szkoda…
Liczymy jednak na to, że mimo tych kłód rzucanych Rakowowi pod nogi Michał Świerczewski nie odpuści, bo bez niego na poważną piłkę w Częstochowie nie ma co liczyć. No i liczymy też na to, że we władzach miasta ktoś się wreszcie zreflektuje, że warto jednak ciągnąć ten wózek razem w jedną stronę.

ZASKOCZENIE KOLEJKI:
Jacek Paszulewicz. I nie chodzi o to, że jego Olimpia znów przegrała (z Odrą 0:2), ale o te słowa: – Ojców sukcesu jest zawsze wielu. W przypadku porażek odpowiedzialność spada na trenera. Nie boję się przyjąć tej odpowiedzialności mimo wielu rzeczy, które w tym sezonie nie ułatwiają nam życia, mimo problemów, o których wiedzą ludzie będący blisko zespołu. Biorę pełną odpowiedzialność i po czterech latach pobytu w Grudziądzu zaakceptuję wszelkie decyzje, które zostaną podjęte, bo jakieś ruchy należy podjąć, aby nie pogłębiać kryzysu, który niewątpliwie dopadł mój zespół.
To miałby być koniec Paszulewicza w Olimpii? Coś nie chce nam się wierzyć. Już nie z takich kłopotów wygrzebywał ten zespół, więc czemu teraz miałoby być inaczej? Zobaczymy. Niedawno w rozmowie z nami nie sprawiał wrażenia kogoś, kto by się poddał. Ale może po meczu z Odrą coś pękło?

PRZEŁAMANIE KOLEJKI:
Wygrał wreszcie Chrobry (choć w kontrowersyjnych okolicznościach, o czym poniżej). Czekał na to zwycięstwo prawie półtora miesiąca. Udało się, w dodatku na bardzo trudnym terenie, czyli w Olsztynie, gdzie Stomil przegrał jesienią tylko jedno spotkanie.
To był dziwny mecz. Pierwsza połowa zdecydowanie przebiegła pod dyktando gospodarzy, którzy zdobyli tylko jedną bramkę. W przerwie porozmawialiśmy, że tak na poziomie pierwszej ligi nie można funkcjonować. Zespół dobrze na to zareagował. Pokazał charakter. Jedna bramka, później rykoszet, druga i dowieźliśmy to do końca. Zwycięstwo pozwoli nam złapać oddech. Ta liga jest jednak bardzo trudna – mówił po spotkaniu Grzegorz Niciński.

KONTROWERSJA KOLEJKI:
– Paweł Baranowski mówił, że absolutnie nie trzymał przeciwnika. Jeżeli tak było, to mam pretensje do arbitra o decyzję, która napędziła gości i dała im wyrównującą bramkę. Późniejsze uderzenie z wiatrem po rykoszecie nas pogrążyło – wściekał się trener Stomilu Tomasz Asensky. Faktycznie, wyrównujący gol dla Chrobrego padł w wyjątkowo kontrowersyjnych okolicznościach. W 57. minucie podczas wykonywania przez gości rzutu rożnego arbiter (Mateusz Złotnicki) odgwizdał przewinienie Baranowskiego, który rzekomo miał przytrzymywać jednego z rywali

BILANS WSTYDU:
Zagłębie jedyną drużyną na półmetku, która w pierwszej części sezonu ani razu nie wygrała na wyjeździe. Ostatnia szansa była w Tychach, ale skończyło się remisem 1:1.
Niepotrzebnie wdaliśmy się w kopaninę. Nie graliśmy tego, co chcieliśmy. Do końca nie jestem zadowolony z tego wyniku. Chciałem pierwszy raz w tym sezonie wygrać na wyjeździe. Po raz kolejny się nie udało. Nigdy o tym nie mówiłem, ale tym razem powiem – przeszkadzał nam sędzia, który za każdy faul dawał kartkę – przyznał po meczu trener Dariusz Dudek.
A my do znudzenia będziemy przypominać, że z takim bilansem meczów wyjazdowych nie da się powalczyć o nic więcej jak tylko środek tabeli. A w Sosnowcu, mimo nieudanego początku, apetyty znów poszły w górę.

Wyniki 17. kolejki:
Olimpia Grudziądz – Odra Opole 0:2
Wodecki 35′, Skrzypczak 53′
Górnik Łęczna – GKS Katowice 1:3
Szysz 13′ (karny) – Plizga 86′, Kędziora 87′, Błąd 90′
GKS Tychy – Zagłębie Sosnowiec 1:1
Zapolnik 40′ – Lewicki 30′
Stomil Olsztyn – Chrobry Głogów 1:2
Ziemann 14′ – M. Machaj 57′ (karny), Gąsior 65′
Drutex-Bytovia – Chojniczanka 0:3
Ryczkowski 3′, Drozdowicz 57′, Danielewicz 76′
Pogoń Siedlce – Raków Częstochowa 0:3
Tomalski 36′, Malinowski 84′, Łabojko 90′
Miedź Legnica – Puszcza Niepołomice 2:2
Piasecki 72′ i 84′ – Domański 40′, Uwakwe 45′
Podbeskidzie Bielsko-Biała – Stal Mielec przełożony (21.11)
Ruch Chorzów – Wigry Suwałki przełożony (22.11)

Inne artykuły o: I Liga

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli