1. KOLEJKA: Zadyma w Katowicach, ciemność w Suwałkach, bijatyka w Puszczy, talizman Smyły, a w Mielcu gęsia skórka

Autor wpisu: 31 lipca 2017 09:29

Zaczęła się wojna na wyniszczenie. W wielkim stylu z pierwszą ligą przywitały się Odra i Puszcza. Akurat zespoły, które trudno było o to podejrzewać. Zresztą żaden z beniaminków nie stracił nawet gola. Szacunek! Na plus zaskoczyła też Pogoń Siedlce. Za to faworyci na razie w blokach startowych. Po pierwszej kolejce muszą leczyć kaca.

Nie było w pierwszej lidze w ostatnim czasie bardziej sponiewieranego trenera od Mirosława Smyły. Najpierw dostało mu się za to, że „śmiał” przyjąć posadę, zastępując Jana Furlepę (tego, który z Odrą wywalczył awans najpierw do drugiej, a następnie do pierwszej ligi), potem za 0:5 w Pucharze Polski z trzecioligowym Świtem Nowy Dwór. Ale Smyła nie pękał, nie poddawał się, tylko dalej spokojnie robił swoje i tłumaczył: „Zobaczycie, będzie dobrze”.
Ale że aż tak? Mimo wszystko zaskakujące. A po wygranej 3:0 ze spadkowiczem z Łęcznej pokazał klasę:
Po pierwsze: dziękuję, że mogę pracować w Odrze Opole, bo to wspaniałe miejsce. Dzisiaj kibice byli naszym dwunastym zawodnikiem. Po drugie – i najważniejsze: dedykuję to zwycięstwo trenerowi Furlepie, który zbudował ten klimat, ten gen zwycięzcy. Widać, że drużyna potrafi strzelać gole, ma to we krwi. Po trzecie: dziękuję chłopakom za determinację i skuteczność. Po czwarte, trochę z przymrużeniem oka: dziękuję żonie, że chciało jej się jechać 100 kilometrów na mecz. Jest moim talizmanem. Gdy jest na trybunach, to wygrywamy!
To się nazywa recepta na sukces. Coś nam mówi, że po tej inauguracji klimat wokół Smyły poprawi się błyskawicznie.

***
W Opolu poległ Tomasz Kafarski. O tym, że łatwo w pracy z Łęczną, szczególnie na początku, mieć nie będzie, było wiadomo. Drużyna, którą objął trzy tygodnie temu, przypomina pieszego po zderzeniu z tramwajem. No, ale Kafarski to dorosły facet i kumaty, więc wiedział, na co się pisze. Na razie stwierdził: – Mecz zakończył się wynikiem, którego nie zakładaliśmy.
0:3 Kafarskiego zaskoczyło, a nas zaskakuje, że po raz ostatni ten trener wygrał mecz w pierwszej lidze w listopadzie. Co prawda od marca miał przerwę, ale mimo wszystko trochę się tego uzbierało. Najwyższy czas ten trend odwrócić.

***
Na dzień dobry w nowym klubie przegrał też Tomasz Asensky. Dacie wiarę, że akurat on ostatnie spotkanie, jakie wygrał, to z… Górnikiem Zabrze (jeszcze jako trener MKS Kluczbork). Było to 1 kwietnia, ale żaden to primaaprilisowy żart. Dziś Górnik robi furorę w ekstraklasie, a Asensky skleja do kupy Stomil i zaklina rzeczywistość, by sezon nie zakończył się spadkiem do drugiej ligi. Na inaugurację było 1:3 w Bytowie. I to tak bez żadnej dyskusji, choć zaczęło się dla olsztynian całkiem przyjemnie:

Nas, na miejscu kibiców Stomilu, najbardziej zaniepokoiłby ten fragment pomeczowej rozmowy z Tomaszem Zahorskim:
– Wytrzymywaliście kondycyjnie całe spotkanie. To jest dobry prognostyk na kolejne mecze?
– Myślę, że tak. Jest grupa chłopaków, która chce i nikomu nie będzie tutaj można odmówić woli walki.

Bez komentarza.

***
Gorzką pigułkę w ligowym debiucie w roli trenera Chojniczanki musiał przełknąć Krzysztof Brede. – Puszcza chciała, by ten mecz stał się taką piłkarską bijatyką i z tej bijatyki wyszła zwycięsko – stwierdził.
Trenerze, masz pan w zespole gości, którzy nie tylko potrafią grać w piłkę, ale i zdaje się, że w każdej bijatyce powinni sobie poradzić. Zawistowski, Janukiewicz, Kieruzel, Biskup – to pierwsze nazwiska, jakie przychodzą nam do głowy… Pierwsza liga to nie balet. Tu mecze wygrywa się walką, a czasem również bijatyką. Taki mamy klimat…

***
Kaca leczą w Chojnicach, leczą też w Katowicach. 1:2 na inaugurację z Pogonią Siedlce, z którą GieKSa do 70. minuty prowadziła 1:0, a decydująca bramkę straciła niemal w ostatniej, grając w tym czasie w przewadze (czerwona kartka dla Chyły), sprawiło, że kibice zapukali do bram. A konkretnie bram budynku klubowego.

Przewidywaliśmy, że szybko zacznie się w tej lidze wojna na wyniszczenie i się zaczęła. Ubiegły sezon skończył się wizytacją kibiców Zagłębia w budynku klubowym i szatni, ten zaczął bardzo podobną wizytacją kibiców GieKSy. Obie wizytacje dla odwiedzanych nie należały do przyjemności. W Katowicach podobno nikt z piłkarzy nie zdzierał koszulek, a całość zakończyła się pęknięta szybą w drzwiach i co najwyżej mocniejszym stresem, ale coś nam mówi, że fani GieKSy nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.
Co na to nowy trener Piotr Mandrysz? – Moi piłkarze są zszokowani zaistniałą sytuacją – przyznał. Telefon do Dariusza Banasika, a ten z pewnością powie, co robić w takich sytuacjach…

***
Zresztą Zagłębie – takie mocno po liftingu – też weszło w sezon z zerowym dorobkiem. Porażka z Olimpią niby minimalna (0:1), ale mimo wszystko w Sosnowcu czuć ogromne rozczarowanie. Tym razem na szczęście nikt piłkarzy w szatni nie odwiedzał, a przezorny trener Banasik podziękował kibicom za liczne przybycie i doping.
Za to Jacek Paszulewicz nie sprawiał wrażenia zaskoczonego zwycięstwem. Może dlatego, że ma patent na Zagłębie – trzy ostatnie mecze z tym rywalem wygrał. A może z jeszcze innego powodu: – Mój zespół potrafi grać dobrze przeciwko dobrym zespołom. Mądrość, konsekwencja w grze i realizacja założeń taktycznych pomogła odnieść to zwycięstwo – stwierdził.

***
A to już cytat z naszej niedawnej rozmowy z Paszulewiczem:
Najlepszym dowodem na to, że mój styl pracy i to, czego oczekuję od piłkarzy, są słuszne, to fakt, że za okres, w którym prowadzę Olimpię, nikt od nas w pierwszej lidze nie zdobył większej liczby punktów”!
Z faktami się nie polemizuje, więc nie będziemy. Coś nam więc mówi, że Olimpia w tym sezonie też sporo w czołówce namiesza.

***
Namieszać może też Pogoń, choć trener Adam Łopatko, gdy kilka dni temu wspomnieliśmy o tym, że po transferach jego zespół niektórzy wymieniają w gronie nawet kandydatów do awansu, powiedział, by „nie robić sobie jaj”. Na razie jaja zrobił sobie jednak z Katowic.
Dużo dzisiaj przeciwności losu, które sami na siebie ściągnęliśmy, a mimo to determinacją, zaangażowaniem i sercem wywalczyliśmy na bardzo trudnym terenie trzy punkty – przyznał po wygranej z GieKSą.

***
Wyniki pokazują, jak się gra z beniaminkami – to Dominik Nowak, trener Miedzi po meczu z Rakowem. Skończyło się bezbramkowym remisem. I choć w Legnicy być może są zawiedzeni, to jednak wywalczyli najlepszy wynik ze wszystkich drużyn, które mierzyły się w pierwszej kolejce z beniaminkami.

***
Pół roku temu typowaliśmy go na jedną z pierwszoligowych gwiazd. Nie bez przyczyny, bo chłopak ma za sobą występy w ekstraklasie Ukrainy, poza tym był zimą wyróżniającą się postacią w sparingach Chrobrego, a ówczesny trener drużyny Ireneusz Mamrot nie mógł się go nachwalić. Niestety, w dużej mierze z powodu kłopotów proceduralnych Serhij Napołow wiosnę spędził poza boiskiem (zagrał tylko kilkanaście minut w jednym spotkaniu). Ale co się odwlecze…
Teraz Napołow może już grać i właśnie uratował Chrobremu punkt w meczu z Podbeskidziem. A nowy trener w Głogowie Grzegorz Niciński „straszy”: – To dopiero początek. Będziemy pracować, aby Chrobry grał zdecydowanie lepiej.

***
W Suwałkach mecz Wigier z Tychami został przedłużony o… 17 minut. Wszystko dlatego, że w drugiej połowie na stadionie zapadły egipskie ciemności (awaria oświetlenia). Jasność przywrócono, można było dokończyć mecz. Wygrały Tychy, w których latem nie żałowali kasy i poszli na całość (wzmocnienia, jakich w historii tego klubu jeszcze nie było). Ale tylko 2:1 i to dość szczęśliwie (Wigry miały słupek i poprzeczkę, a drugą bramkę straciły po błędzie defensywy i Zocha). To jedyny z tych „żelaznych” faworytów, który wygrał w pierwszej kolejce.
A Wigry? Choć to zespół po totalnej rewolucji, bardzo odmłodzony, to mimo porażki pokazał się z niezłej strony. Czas musi działać na korzyść tej drużyny.

***
Na koniec o wielkim święcie, jakie mieli w Mielcu. Tak się skończyło spotkanie z Ruchem:

Zbigniew Smółka przyznał: – To, co się działo na stadionie, kibice, doping, i tak dalej – przechodziła gęsia skórka. Dla takich chwil gra się w piłkę.
Stal puściła sygnał, że w tym sezonie będzie groźna dla każdego. A Ruch? Podobnie jak Łęczna – bez punktu i strzelonego gola. Obaj spadkowicze już wiedzą, że pierwsza liga to piekielnie ciężka przeprawa. Taki piłkarski czyściec, z którego nie zawsze trafia się do raju.

Wyniki 1. kolejki:
Stal Mielec – Ruch Chorzów 1:0
Wroński 46′
Zagłębie Sosnowiec – Olimpia Grudziądz 0:1
Woźniak 85′
Puszcza Niepołomice – Chojniczanka 2:0
Stefanik 10′, Ryndak 56′
Odra Opole – Górnik Łęczna 3:0
Peroński 18′, Wodecki 42′ (karny), Gancarczyk 63′
GKS Katowice – Pogoń Siedlce 1:2
Foszmańczyk 31′ (karny) – Polkowski 70′, Paluchowski 87′
Raków Częstochowa – Miedź Legnica 0:0
Chrobry Głogów – Podbeskidzie Bielsko-Biała 1:1
Napołow 83′ – Podgórski 32′ (karny)
Drutex-Bytovia – Stomil Olsztyn 3:1
Surdykowski 15′, Gonzalez 65′, Jakóbowski 90′ – Karankiewicz 3′
Wigry Suwałki – GKS Tychy 1:2
Rybicki 17′ – Błanik 6′, Ćwielong 78′

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli