O wizycie u Macieja Rybusa i pięknych okolicznościach przyrody

Autor wpisu: 30 czerwca 2016 09:04

W drodze z La Baule do Marsylii odbiliśmy w kierunku Alp, by spotkać się z Maciejem Rybusem. Grubo po północy zajechaliśmy przed stadion, na którym trenuje Olympique Lyon. Przez kompletny przypadek…

Planowanie, organizacja, przygotowanie. Jadąc na tak wielką imprezę, jak mistrzostwa Europy to są trzy elementy, o które trzeba skrupulatnie zadbać. Nawet jeśli jedziemy z założeniem, że nie chcemy za dużo planować. Ale też w tym wszystkim dobrze jest, gdy dopisze szczęście. A tego zaplanować się nie da.
Odwiedziny u „Rybki” zaplanowaliśmy dosłownie dzień przed tym, jak się z nim spotkaliśmy. Wizyta wypadła dzień przed meczem Polska – Portugalia. Stwierdziliśmy, że z kolejnej przedmeczowej konferencji Adama Nawałki, z całym szacunkiem dla selekcjonera, wiele nowego się nie dowiemy. A kiedy trafi się kolejna okazja, by w tak pięknych okolicznościach przyrody spotkać się z Rybusem? No, może wkrótce, a może nieprędko.

I właśnie kilka słów o szczęściu i o pięknych okolicznościach przyrody, bo mamy do nich słabość równie wielką, jak do piłki. Nocleg w Tignes, dokąd jechaliśmy, załatwiliśmy jakieś trzy godziny przed metą. Szybka kolacja w przydrożnym barze, szybka wizyta w internecie, wybór pierwszej sensownej oferty i jedziemy dalej. Pod hotel zajechaliśmy grubo po północy. Po 11 godzinach jazdy, 1100 przejechanych kilometrach. Można się zmęczyć, a że końcówka trasy kręta, w oczach mieliśmy już zapałki. A tu ciemno, jak w grobie. Gdy dojechaliśmy musieliśmy zrobić dwie rundy po mieście/wiosce, żeby znaleźć hotel. W takim stanie usypia się sekundę po przyłożeniu głowy do poduszki. Nikomu nie w głowie, żeby jeszcze rozejrzeć się po okolicy. Jutro jakoś wszystko ogarniemy. Dobranoc.

Wiedzieliśmy, że jedziemy w miejsce urokliwe, ale to co zobaczyliśmy po przebudzeniu… Po pierwsze, okazało się, że wylądowaliśmy tuż przy boisku, na którym w Tignes trenuje Lyon, a jakieś 150 metrów od hotelu, w którym mieszka drużyna. Nota bene, stadion nazwany imieniem Erica Cantony. Mogliśmy więc pozwolić sobie na to, żeby na trening popatrzeć z balkonu. Oczywiście obejrzeliśmy tak tylko fragment, większość filmowaliśmy z boiska. Po doświadczeniach z Jastarni, Arłamowa i La Baule, gdzie z treningów dziennikarzy i kibiców wyganiają po 20 minutach za szczelnie zasłonięty płot, to była miła odmiana. I to wszystko w otoczeniu tych pięknych okoliczności przyrody – słońce, góry, woda, śnieg. Trudno to opisać. A tak naprawdę piszę to wszystko głównie po to, żeby zaprosić was na ten krótki filmik…

Inne artykuły o: Blogi | Euro 2016 | Futbolfejs on tour

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli