Nicea, czyli jak podczas EURO 2016 pożegnaliśmy się ze strachem

Autor wpisu: 17 lipca 2016 10:22

Całe ciśnienie i niepokój zeszły z nas dopiero... w Nicei. To tam 12 czerwca zaczynały się dla nas mistrzostwa Europy i tam poczuliśmy atmosferę turnieju

W najgorszych snach nie przyszło mi do głowy, że Promenada Anglików w Nicei z oazy szczęścia i wakacyjnej beztroski zamieni się w mgnieniu oka w miejsce masakry, w której zginie blisko 100 osób. Nieco ponad miesiąc temu ruszyliśmy w nasz piłkarski „Tour de France”. Jechaliśmy z obawami – o to jak wypadnie reprezentacja Polski, ale też o bezpieczeństwo. Dziś brzmi to jak ironia, ale Nicea była miastem, w którym wszelkich obaw się pozbyliśmy.

Ataki terrorystyczne, strajki na lotniskach, kolei i na stacjach benzynowych. Im bardziej zbliżał się wyjazd na mistrzostwa Europy, tym więcej pojawiało się obaw. Pal licho strajki, jeździć (razem z naszym operatorem i autorem wideo – Kamilem Brzostowskim) mieliśmy przecież samochodem. A paliwo? Nawet jak zamkną kilka stacji, jakoś je zdobędziemy. No, ale te ataki. Na co uważać, jakich miejsc unikać, na którym stadionie będzie niebezpieczniej – to wszystko mieliśmy gdzieś w tyle głowy, a czasem nawet w przedzie.

Gdy dojechaliśmy na pierwsze bramki na francuskich autostradach, zorientowaliśmy się, że sytuacja jest poważna – prawie wszędzie policja i wojskowi z długą bronią. Na poboczach za bramkami przeszukują samochody. Z jednej strony to był sygnał, że zagrożenie, o którym wiedzieliśmy i o którym z każdym dniem przypominali nam najbliżsi, a które staraliśmy się bagatelizować, to nie było czczym gadaniem. Z drugiej – zabezpieczenia nieco nas uspokoiły. Wiadomo, że gdy dużo się mówi o zagrożeniach, o newralgicznych miejscach, to one takimi przestają być. Czasem zaglądający w oczy strach staraliśmy się obrócić w żart. Próbowaliśmy, bo szukaliśmy mechanizmu obronnego. Dotarło do nas, że jeśli tego strachu się nie pozbędziemy, to praca podczas EURO 2016 będzie dla nas udręką. Całe ciśnienie i niepokój zeszły z nas dopiero… w Nicei. To tam 12 czerwca zaczynały się dla nas (czyli dla reprezentacji Polski) mistrzostwa Europy (meczem z Irlandią Północną) i tam poczuliśmy atmosferę turnieju. Tam wtopiliśmy się w tłum bawiących się polskich i irlandzkich kibiców.

Po pierwszym meczu o naszych niepokojach zapomnieliśmy. Niceę opuszczaliśmy w atmosferze sielanki – nie dość, że wygraliśmy mecz, to jeszcze zauroczyło nas miasto i wspólna zabawa kibiców obu drużyn.

Te same miejsca oglądaliśmy teraz, w telewizji w czwartek w nocy, w zupełnie innym świetle, w zupełnie innych okolicznościach. Okolicznościach tragicznych. Czy mogło się to samo stać w czasie mistrzostw? Dziś takie rozważania nie mają większego sensu. 14 lipca zamachowiec rozjeżdżał ludzi wracających bulwarem z plaży po pokazie fajerwerków. W czasie EURO kibice siedzieli w mniejszych lub większych grupach w knajpach w ciasnych uliczkach, w których taką ciężarówką raczej trudno byłoby wjechać. To był też początek mistrzostw, wiadomo było, że czujność wszelkich służb będzie maksymalna. Ale z drugiej strony – to nie musiałaby być ciężarówka, to nie musiałby być bulwar. Bes sensu tak gdybać, ale z drugiej strony to „gdybanie” wyjątkowo natrętnie ciśnie się dziś do głowy.
A poza tym dość szybko przekonaliśmy się, że te francuskie zabezpieczenia wcale nie są takie szczelne.

Nicea po tragediiMyśli o groźbie zamachów powróciły w Paryżu. Wiadomo, Stade de France, znowu przyjeżdżają Niemcy (to podczas listopadowego ich meczu z Francuzami doszło do zamachów). Ale znowu podwójne, czasem potrójne zasieki trochę niepokoiły, ale przede wszystkim jednak uspokajały. Nie da się ukryć, że nieco wystraszyły kibiców, bo fan-zona pod wieżą Eiffla w czasie meczów świeciła pustkami. Marsylia? Tu z kolei mówiło się o kieszonkowcach i innych drobnych przestępcach. Marsylia była zresztą już zraniona wizytą angielskich i rosyjskich chuliganów. Znowu – służby postawiono na baczność. Gdy chodziliśmy z kamerą i nagrywaliśmy zdjęcia w porcie w odległości nie więcej niż kilkudziesięciu metrów zawsze była policja. Zastanawialiśmy się nawet, dlaczego policjanci nas śledzą. To samo zresztą było z innymi ekipami telewizyjnymi. Wystarczyło się zatrzymać, a zaraz zatrzymywali się też policjanci i obserwowali nas. Z kolei w takim na przykład Saint Etienne mieliśmy wrażenie, że jesteśmy na peryferiach mistrzostw, że w tym miejscu po prostu nie może się nic stać.

Kilka godzin przed katastrofą w Nicei rozmawiałem z Michałem Zachodnym z „Gazety Wyborczej”. Siedzieliśmy spokojnie przy piwku i dzieliliśmy się wrażeniami z mistrzostw, wspominaliśmy to, co nam się podobało, a co nie. To nas urzekło, co nas wkurzało. Powiedziałem, że najsympatyczniejsze obrazy z francuskich mistrzostw Europy pozostały mi w głowie po kilku dniach spędzonych w Nicei. Tutaj pozbyłem się strachu, tutaj poczułem atmosferę turnieju. Piękne wybrzeża, Promenada Anglików… Nie do wiary…

Inne artykuły o: Blogi | Euro 2016 | Futbolfejs on tour

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli